Album otwiera "ostatnie wyjście"...proroctwo jakieś? Może.Album wydany w ciężkim dla zespółu czasie,kilka miesięcy po śmierci Kurta Cobaina z czym poradzić Sobie nie mógł sam Eddie Vedder.Tyle faktów,czy też najogólniejszych odczuć,reszta ma być wszak moja.
Kolejny surowy album PJ w bardzo stylowej oprawie(okładce).Last exit na początek to świetny mocny kawałek.Wydaje się,że gitary sa bardziej soczyste niż na Vs a wokal trochę bardziej "z tyłu" ,lecz to już nie "Ten" co znów podkreślali krytycy.Ponieważ jednak sztuki nie należy oceniać,bo jest to subiektywne odczucie,to ciągłe nawoływanie za duchem "dziesięciu" robi się już nudne.Spin black circle zdaje się jeszcze bardziej atakować mocą i siłą...To nie dla Ciebie...dziwna piosenka,lecz ten album taki jest.Pełen furii i spokoju(immortality,Nothingman).Taka piorunująca mieszanka i dlatego wyjątkowa.Album o tyle ciekawy,że zawierający dwa(żarty) utwory,które hmm...są dla Pearl Jam conajmniej dziwne.Pierwszy to Bugs i Ed przy akordeonie oraz Heyfoxymama...czyli kawałek bardziej pasujący do intro jakiejś płyty Mudhoney czy The Melvins.
Całość oczywiście zajebiście nagrana technicznie i bez zarzutu...no,może będę narzekał,że Nothingman jest jakoś za lekko nagrany mimo wszystko,lecz nie każdemu się dogodzi.
Pisząc tę skromną recenzję słucham sobie właśnie owego albumu i odkrywam go na nowo.Chyba go nie doceniałem
_________________ KULT:Krzysztof Banasik,Tomek Glazik,,,PEARL JAM:Matt Cameron,Eddie Vedder, Janusz Grudziński,Irek Wereński,,,,,,,,,,,,,Stone Gossard,Jeff Ament,Mike McCready Janusz Zdunek,Piotr Morawiec,,,,,,,,,,,,,,,,,NIRVANA:Dave Grohl,Krist Novoselic,Kurt Cobain Kazik Staszewski,Tomek Goehs,,,,,,,,G,,,,,ALICE IN CHAINS:Jerry Cantrell,Layne Staley,Mike Starr,Sean Kinney
Ostatnio zmieniony przez JAMik 2007-07-25, 19:29, w całości zmieniany 1 raz
Vitalogy... Chyba moja ulubiona płyta Pearl Jam. Perełki takie jak "Spin the black circle" i "Not for you"... I perełki takie jak "Immortality" (który był przez długi czas najbliższym mi utworem PJ). Tremor Christ, który mogłabym słuchać w nieskończoność. Stupid mop, który budzi we mnie lęk. Pięknie zgrana, pięknie wydana, pięknie się słucha. A przy tym wszystkim daje kopa.
_________________ the further we go and older we grow,
the more we know, the less we show..
Zdecydowanie najsłabsza płyta, której za często nie słucham. Za dużo tu powciskanych pierdółkowatych bzdecików, które nie pozwalają słuchać całości z przyjemnością.
Początek płyty nawet niezły, choć daleko mu do tego jak się zaczynały dwa poprzednie albumy.
Last Exit - 7/10 - niezły, ale bez rewelacji
Spin The Black Circle - 5/10 - jak na PJ to cienki kawałek.
Not For You - 5/10 - z jakiegoś powodu nie lubię tej piosenki
Tremor Christ - 6/10 - od biedy może być :P
Nothingman - 9/10 - w końcu coś dobrego ;]
Whipping - 5/10 - słabizna, wkurzające że gośc w chorzowie musiał wybrać akurat to
Pry To - 2/10
Corduroy - 10/10 - rewelacja :)
Bugs - 3/10 - zabawne za pierwszym, drugim czy trezcim razem, potem już tylko "skip"
Satan's Bed - 7/10
Better Man - 10/10
Aye Davanita - 2/10
Immortality - 10/10
Stupid Mop - 0/10 - słuchałem w całości może 2 razy, zawsze wyłączam płytę jak się to badziewie zaczyna :P
Gdyby nie cztery swietne kawałki byłby to naprawdę cienki album.
Album,którego chyba jeszcze za dobrze nie znam.
Na oklaski zasługują: Notghingman,Better man i Immorality.
Świetna jest też piosenka Bugs, kurcze chyba każdy ma takie dni,że czuje te cholerne robaki w głowie!
Płyty słucham tylko do 13 piosenki niestety.
Kolejna płyta która żyje!!! Tak, tak to jest właśnie koniec PEARL JAM!!! Też w to nie mogę uwierzyć, ale... prawda. "Last exit"... I po kolei next : "spin the black circle" niesamowita energia, jeszcze słuchana tylko z singla ;)= MOC!!! "Not for you" gigant słowny... "Tremor christ" kolejny numer z singla, kolejne doznania extazy i orga!%# muzycznego!
"Nothingman" ehhh... do jakiego stopnia można utożsamiać się z tekstami piosenek, wie ten kto żyje i przezywa co mu jest dane do przeżycia??? "Whipping" biczowanie??? czy znowu wpadka? chyba nie... może ponieść. "pry to" dość osobliwy kawałek, nie mieszam się... I "Corduroy" nie wiem co myśleć :(. "Bugs" - Wszyscy mamy to w sobie, że myślimy, czujemy, widzimy i mamy bugs... "Satan's bed" jedyne słowa co pamiętam to : nigdy nie ssałem szatanowi kut@#!... nie znam dokładnie utworu :(... :Better man" no jak rzesz nie, dość osobista piosenka pana Veddera, świetna :)=... "Aye Davanita" auuu, auuu, pa.. to tylko słyszę, jest jakaś dosadność tegoż utworu??? Ja go nie znam... "Immortality" małe krok ku koncu, wręcz idealnego końca powiem... "Stupid mop" - Hey Foxymophandlemama, That's Me ;)=.... to jest VITALOGY...
_________________ "życie to inteligentna wieża, do której klucz posiadają wyłącznie najmądrzejsi. nieporozumienie jest gorsze od głupoty." WYBIERAM TYLKO TO, CO NAJLEPSZE - T.B.S - D.R.P - NIE MASZ WYBORU? WYBIERZ NAJLEPSZYCH!
Spin The Black Circle - 5/10 - jak na PJ to cienki kawałek.
Not For You - 5/10 - z jakiegoś powodu nie lubię tej piosenki
Tremor Christ - 6/10 - od biedy może być :P
Znowu bluźnisz! :P Jedne z najlepszych piosenek na tej płycie.
_________________ Your world can end in the blink of an eye. One event, one unexpected twist of fate and suddenly the world as you knew... is gone... forever. All that you held dear, all that you held close... is washed away in a sea of distant memory. Life... is cruel. Of this I have no doubt. But life continues on... with, or without you. One can only hope that one leaves behind a lasting legacy. But so often, the legacies we leave behind... are not the one we intended.
I oczywiście jest to prawda objawiona i wszyscy się musza podporządkować? :P
No ba
_________________ Your world can end in the blink of an eye. One event, one unexpected twist of fate and suddenly the world as you knew... is gone... forever. All that you held dear, all that you held close... is washed away in a sea of distant memory. Life... is cruel. Of this I have no doubt. But life continues on... with, or without you. One can only hope that one leaves behind a lasting legacy. But so often, the legacies we leave behind... are not the one we intended.
Proszę Państwa: wszystko jest kwestią gustu. Skoro to takie proste i oczywiste, to dlaczego tak cięzko Wam to zrozumieć? Jeden woli energetyczne, szybkie piosenki, drugi nastrojowe ballady. Jeden lubi "VS", drugi woli "No Code". A dla trzeciego najwspanialszą płytą Pearl Jamu i tak na zawsze pozostanie "Ten". Macie prawo do własnych opinii, ale nie musicie od razu sobie skakać do oczu tylko dlatego, że "komuś nie podoba się moja ulubiona piosenka!"
To może przestaniecie serwować sobie takie "miłe złośliwości"?
_________________ - ...stwierdzono u niej wręcz niepoczytalną skłonność do okrucieństwa,
agresji, gwałtownych wybuchów gniewu a także wybujały temperament.
- u każdej baby można stwierdzić coś takiego.
Proszę Państwa: wszystko jest kwestią gustu. Skoro to takie proste i oczywiste, to dlaczego tak cięzko Wam to zrozumieć? Jeden woli energetyczne, szybkie piosenki, drugi nastrojowe ballady.
Meredith napisał/a:
Macie prawo do własnych opinii, ale nie musicie od razu sobie skakać do oczu tylko dlatego, że "komuś nie podoba się moja ulubiona piosenka!"
Meredith, jajko sobie przecież robię! Gdzie ja komuś do oczu skaczę? "Wszystko jest kwestią gustu" - no to wyobraź sobie, że jestem tego świadoma
Mika, załapałam dowcip. I nie mówiłam o Tobie. To była aluzja do ostatnich rozmów Panów Pustaka i Gieferg'a. Zaczęło się od różnicy zdań w kwestii piosenek, a skończyło na wyzwiskach i usunięciu linków do bootlegów.. Taki błahy powód, jak odmienny gust muzyczny, a urosło to do rozmiarów wojny domowo-forumowej... Ehh..
_________________ - ...stwierdzono u niej wręcz niepoczytalną skłonność do okrucieństwa,
agresji, gwałtownych wybuchów gniewu a także wybujały temperament.
- u każdej baby można stwierdzić coś takiego.
_________________ Your world can end in the blink of an eye. One event, one unexpected twist of fate and suddenly the world as you knew... is gone... forever. All that you held dear, all that you held close... is washed away in a sea of distant memory. Life... is cruel. Of this I have no doubt. But life continues on... with, or without you. One can only hope that one leaves behind a lasting legacy. But so often, the legacies we leave behind... are not the one we intended.
Moją ulubioną piosenką z "Vitalogy" jest "Tremor Christ". Po prostu uwielbiam. Ale to żadna nowość, jak powiem, że cała płyta jest świetna. Bardzo dobre kompozycje, bardzo ładne liryki. Nawet jeśli w większości smutne...
_________________ - ...stwierdzono u niej wręcz niepoczytalną skłonność do okrucieństwa,
agresji, gwałtownych wybuchów gniewu a także wybujały temperament.
- u każdej baby można stwierdzić coś takiego.
Wiek: 24 Dołączyła: 11 Cze 2007 Skąd: z Lublina i okolic
Wysłany: 2007-08-04, 20:16
Vitalogy to genialna plyta! Corduroy to chyba moja ukochana ich piosenka! Do tego utwory dajace zajebistego kopa czyli takie jak Spin The Black Circle i Whipping (rozpieprza mnie po prostu) oraz te spokojniesze, ale bardzo bardzo fajne - Immortality, Better Man i Nothingman (chociaz tej ostatniej przez wiele lat nie lubilam). Plyta bardzo zroznicowana, i za to chyba mi sie tak bardzo podoba... Mnostwo Pearl jamowych 'perelek' ;) Generalnie z tego albumu nie lubie tylko 'Not For You' (w zasadzie samego 'refrenu') - reszta swietna! aaa i jeszcze 'Last exit' - niesamowita piosenka! uwielbiam ja!
Jakby nie bylo Vs. i Vitalogy to jedne z moich ukochanych albumow Pearl Jamu, chociaz ogolnie rzecz biorac wszystkie poza Lost Dogsem sa ulubione
_________________ "Po co mam czas tracić na mówienie do ściany - ściana i tak zawsze swoje wie...'
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum