Do tego warto dodać,że jest tez konkurs na kapele,która dostanie się na ten festiwal.Wyślemy zgłoszenie z Pożarem,a teraz tym chętniej,bo widzę towarzystwo dla nas jest całkiem pasujące
_________________ KULT:Krzysztof Banasik,Tomek Glazik,,,PEARL JAM:Matt Cameron,Eddie Vedder, Janusz Grudziński,Irek Wereński,,,,,,,,,,,,,Stone Gossard,Jeff Ament,Mike McCready Janusz Zdunek,Piotr Morawiec,,,,,,,,,,,,,,,,,NIRVANA:Dave Grohl,Krist Novoselic,Kurt Cobain Kazik Staszewski,Tomek Goehs,,,,,,,,G,,,,,ALICE IN CHAINS:Jerry Cantrell,Layne Staley,Mike Starr,Sean Kinney
Też chyba pojawie sie na tym festiwalu bo zestaw kapel jest bardzo ciekawy, ciekawe kto będzie zagraniczna gwiazdą w tym roku.
_________________ I don't need anyone, don't need no mom and dad
Don't need no good advice, don't need no human rights
I got some news for you, don't even need you too
I got my time machine, got my 'lectronic dream
Może ktoś podać dokładną date? A no i oczywiście, jak w tym czasie w węgorzewie z portami- chciałam jachtem zawitać, bo pewnie będe na Mazurach w tym czasie
ja do Węgorzewa wybrałam się tylko na pierwszy dzień, który uważałam za najlepszy z całej imprezy - Riverside i Kult, wiadomo - jednak trochę szkoda, że nie zostałam na trzeci dzień na Waglewskichx3 i Buldoga.
mówiąc ogólnie festiwal w Węgorzewie mnie nie zachwycił ani trochę i prawdopodobnie więcej się tam nie wybiorę (no chyba, że skład zrobi na mnie wrażenie) - klimat typowo festynowo-juwenaliowy. jednak mimo mego marudzenia i niezadowolenia, warto było tłuc się te niecałe 300km, żeby zobaczyć moje dwa ukochane zespoły.
mówiąc już o koncertach..
Indios Bravos - nuda do potęgi n-tej. posłuchaliśmy dwóch czy trzech kawałków i poszliśmy na piwo, gdzie już zostaliśmy aż do koncertu Riverside. płytę "Mental Revolution" ubóstwiam od początku do końca i pewnie nieprędko się nią znudzę, jednak ostatnie wydawnictwo Indiosów mnie totalnie rozczarowało. nuda, smętna muzyka, która wleciała mi jednym uchem, a wyleciała drugim. niby grają wciąż tak samo, a jednak nowe kawałki odbieram inaczej od poprzednich. dodatkowym minusem jest fakt, że od ostatniego koncertu (tegoroczne juwenalia), na których ich widziałam nie zmienili w ogóle set listy.
zespołów koncertowych nie będę komentować, bo szkoda czasu ("Dorosłe dzieci" w wersji pseudo hc, dżizassss! zabić to mało!). szkoda, że nie udało mi sie usłyszeć Londynu, który od początku był moim faworytem.
Riverside był głównym powodem, dla którego wybrałam się do Węgorzewa. zagrali jak zwykle fenomenalnie, chociaż 50 minut na występ zespołu, który w swoim dorobku ma kawałki, które trwają grubo ponad 5 minut, to stanowczo za krótko. już nie wspomnę o tym, ze IB, czy Strachy dostały po 1,5 godziny. no ale mimo krótkiego koncertu, dali z siebie wszystko. Mariusz w porównaniu z klubowymi koncertami rozgadany był niesamowicie i sypał co i raz żartami ze sceny (pomijam już to, że większość żartów powiedział już na koncercie juwenaliowym w Warszawie). udowodnił, że nie tylko jest rewelacyjnym muzykiem i wokalista, ale tez kabareciarzem :)
jedyne, co nie podobało mi się na ich występie, to publika... miałam wrażenie, że osoby stające pod sceną nie do końca wiedziały czym jest rock progresywny i przy mocniejszych kawałkach usiłowały rozkręcić pogo. cóż, takie uroki masowych imprez. wiadomo, że każdy bawi sie na koncercie tak, jak mu sie to podoba, ale jednak pogowanie przy muzyce, którą reprezentuje Riverside jest trochę śmieszne.
następnie na scenę weszły Strachy na Lachy. zupełnie nie czaję fenomenu tego zespołu (ani Grabaż nie ma dobrego głosu, ani jego repertuar nie jest zbyt ciekawy). tym razem nie grali własnych kawałków tylko same covery (m.in. Siekiera, Dezerter, Tilt), więc na początku pomyślałam "Uff..", ale po pierwszych kawałkach załamałam sie i byłam bliska popełnienia sepuku. to było koszmarne i nieudolne, nawet tacy goście jak Gutek czy Renata Przemyk nie pomogli im w dobrym występie. w tamtym momencie wolałabym znaleźć się na koncercie Comy lub Happysad, i wcale nie żartuję x)
na końcu grał Kult - zespół, na którego koncertach bywam średnio trzy razy w ciągu roku, a mimo to nie jest w stanie mi sie znudzić. nad ich występem nie ma sensu sie rozwodzić, bo jak zawsze było idealnie i bajecznie. set lista jak zwykle odświeżona i bardzo dobrze dobrana. chociaż zdziwiło mnie lekko, że nie zaczęli standardowo od "Baranka", tylko od mojego ulubionego "Tana". Kaziu w świetnej formie, chociaż pod koniec widać było zmęczenie, no ale nie ma co się dziwić - nie dość, że Kultowe koncerty trwają średnio po 3 godziny, to jeszcze Węgorzewski koncert skończył się przed 3 nad ranem. trochę szkoda, że nie usłyszeliśmy "Totalnej stabilizacji", "O Ani" i "Czterech jeźdźców", ale myślę, że wszystkie minusy zniwelowała inna niż zwykle aranżacja "Celiny" i odświeżona sekcja dęta :) wiadomo, że bez waltorni to jest zupełnie inny Kult, ale moim zdaniem teraz brzmią równie fajnie. już nie mogę sie doczekać trasy październikowej!
ogólnie było gites, ale to dzięki tylko i wyłącznie Riverside i Kazikowi&co
Węgorzewo to świetny koncertowy klimat. Pola namiotowe, małe sceny, samo miasto -zdaje się żyć tymi trzema dniami festiwalu. Żałuję strasznie, że w tym roku tyle mnie ominęło, następnego już na bank nie przepuszczę. Rok temu, kiedy byłem - koncerty miazga. Zresztą, za każdym razem na Węgorzewie przeżywałem niezapomniane dni. IMO to jeden z lepszych festiwali w ogóle.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum