Nie podobało mi sie.. aczkolwiek telewizja a real to dwa rozne bieguny
o tak! przed telewizorem Cię nikt nie wpycha na bramki, nie mówi Ci : "Chcesz w ryj? " ; nie skacze na Ciebie w glanach.. etc ;p
Mi sie podobało ale były lepsze koncerty
Rzeczywiscie wszyscy narzekali, że nie było Under the Bridge'a i Around the World :/ W ogóle, Flea już zaczynał wstęp do Around The World, ale nagle zszedł na Don't Forget Me :x
po pierwsze, takie intro, trochę podobne do tego z ATW Flea na tej trasie gra zawsze przed DFM, więc nie było to wielkim zaskoczeniem.
po drugie, imo, lepiej, że zagrali STS, a nia UTB, bo nie dość, że dość rzadko grają, to jest to dużo lepsza piosenka.
po trzecie, wielu moich znajomych, którzy byli na koncercie uważa, że lepiejv STS niż UTB, więc nie wszyscy narzekali na jego brak.
dopiero teraz w tym temacie...późno troszku
jak dla mnie koncert byl re-we-la-cyjny!!!! dawno nie dostalam w twarz? taką dawką pozytywnej energii, czekałam na ich koncert w polszy...no dlugo ale warto było!!!
oglądam filmiki z tuby i takie ciary mam,że ojej... ja chce jeszcze,jeszcze,jeszcze - if I could turn back time...
bylam na sektorku (ostatnio często mi sie to zdarza) i wszyscy wokoło szaleli, tańczyli, śpiewali, itp. podczas calego koncertu może 2 razy na chwilke usiadłam-nie da sie siedziec na paprykach, obok mnie był caly przekrój wiekowy: od ludzi 40, 50 letnich, po rodziny z dzieciaczkami a wszyscy sie bawili!!!!!
ale było, teraz czekam na cornell'a...
Byłam byłam! No bo jaże mogłam opuścić koncert RHCP w Polsce. I jak dla mnie było bosko. Wkurzają mnie wypowiedzi narzekających na wszystko pseudofanów. I lepiej, że nie zagrałi GIA i UTB. Setlista była świetna.
jeśli się wam podobał ten koncert to jesteście szczęściarzami, bo dla mnie to niestety był najgorszy występ tzw. wielkiej, zagranicznej gwiazdy na jakim kiedykolwiek byłam.
opinia, którą pisałam na gorąco po koncercie chorzowskim:
mam nieodparte wrażanie, że RHCP olali polska publiczność.
- wejście - za wcześnie zaczęli, bo było jeszcze jasno. chyba, że chodziło o to byle szybciej zacząć i szybciej skończyć.
- setlista - gniot. zabrakło największych hitów (np. under the bridge, give it away, otherside), których i tak mają 5 na krzyż, więc zagranie ich wszystkich uważam za coś oczywistego, wręcz lekturę obowiązkową. tym bardziej, że to był ich pierwszy koncert w polsce. powinni strzelać najlepszymi numerami. a te nowe utwory są po prostu żadne. 5 ballad pod rząd to przegięcie pały. nie wiedziałam czy mam dalej siedzieć czy wstać i wyjść z kina.
- solówki - co to w ogóle miało być?! jak będę chciała posłuchać jazzu albo popisowych numerów dobrego gitarzysty to się zgłoszę do carlosa santany. te solówki zwalniały i tak już mierne i powolne tempo koncertu. w dodatku wcale nie powaliły mnie one na kolana. dramat.
- przerwy między kawałkami - totalna amatorka. brzdęki, stuki, puki, strojenie, ustawianie. czy ci ludzie słyszeli kiedyś o czymś takim jak próba? zero przygotowania i poważnego podejścia do tematu.
- kontakt z publiką - zero. coś tam pogadali pod nosem. ani słowa po polsku.
- energia - na klipach wygląda to zupełnie inaczej.
- brzmienie - skoki głośności, zaniki wokalu. na U2 i Rolling Stonesach nie było takich cyrków.
- bis - sam koncert był krótki i słaby, więc myślałam, że chociaż bisem się zrehabilitują. niestety... zagrali 3 utwory, z czego pierwszy nie był niczym wybitnym, a dwa pozostałe to kolejna nudna część instrumentalna. po tym pierwszym antek zwiał na zaplecze i nawet nie wyszedł się pożegnać - chyba, że nie zauważyłam, ale wątpię.
- setlista - gniot. zabrakło największych hitów (np. under the bridge, give it away, otherside), których i tak mają 5 na krzyż, więc zagranie ich wszystkich uważam za coś oczywistego, wręcz lekturę obowiązkową. tym bardziej, że to był ich pierwszy koncert w polsce. powinni strzelać najlepszymi numerami. a te nowe utwory są po prostu żadne. 5 ballad pod rząd to przegięcie pały. nie wiedziałam czy mam dalej siedzieć czy wstać i wyjść z kina.
ja się cieszę, że nie zagrali samych oklepanych kawałków i się postarali ukłądając setlistę. This Velvet Glove na tej trasie zagrali 5 razy.
Cytat:
mam nieodparte wrażanie, że RHCP olali polska publiczność.
nie, potraktowali nas, jak normalną publiczność, nie jesteśmy świetymi krowami.
TORA napisał/a:
- kontakt z publiką - zero. coś tam pogadali pod nosem. ani słowa po polsku.
w porównaniu z innymi koncertami to kontakt był w normie, a nawet śmiemi twierdzić, że powyżej. poza tym, co z tego, że nie powiedzieli słowa po polsku, przecież nie są polakami. no i to nie jakiś kabaret, by mieć dobry kontakt z publicznością.
TORA napisał/a:
sam koncert był krótki
jeden z dłuższych na tej trasie.
TORA napisał/a:
o tym pierwszym antek zwiał na zaplecze i nawet nie wyszedł się pożegnać - chyba, że nie zauważyłam, ale wątpię.
pożegnał sie. powiedział "goodnight, czy coś w tym stylu. zawsze się tak żegna z publicznością.
co do setlisty się nie zgadzamy. uważam, że powinni zagrać właśnie hity (chociażby zamiast tych nudnych jazzjamów), bo to dzięki nim są tu gdzie są...
nie jesteśmy świętymi krowami, ale nie jesteśmy też bandą baranów, które cięszą sie z samego faktu, że gwiazda na wioskę raczyła przyjechać.
jasne, że nie musieli mówić nic po polsku. w ogóle nic nie musieli mówić. uważam, że nauczenie się kilku słów w języku publiczności, dla której grają byłoby pewnym ukłonem w jej strone, miłym akcentem, wyrazem pewnego szacunku i pokazaniem, że zespołowi zależy...
co do kontaktu z publicznością, to nie stwierdziłam takowego.
to oni zbieraja tyle kasy i grają jeszcze krótsze koncertt?! nie powiem, żeby sie specjalnie wysilali...
jesli powiedział cokolwiek na pożegnanie to zrobił to tak, że naprawdę nie odnotowałam tego faktu.
dla ciebie nudno byłoby z hitami, a dla mnie nudno było z jazzjamami
strasznie sie flea naprodukował. jestem pod wrażeniem
stonesi są od redhotów 2x starsi i, a 2x dłużej grają koncert.
tym gorzej dla nich, że świadomie wyznaczyli sobie taką godzinę startu. profesjonalne kapele podobnego formatu zaczynają po zmroku. wejście w wykonaniu RHCP było tak efektowne, że myślałam, że to jakaś próba czy coś
myślę, że nie dogadamy się w tym temacie mnie się nie podobało w chorzowie, a tobie chyba tak. ten koncert spowodował, że tak jak lubiłam RHCP, tak teraz ich nie lubię. nie znaczy to oczywiście, że nagle obrzydły mi ich niektóre piosenki. posłuchać mogę, ale w domu, bo nigdy w zyciu nie wydam grosza na ich koncert.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum