Wysłany: 2008-05-29, 11:05 Wrażenia po koncercie Metalliki
Zagrali prawie wszystko z And Justice For All, oczywiście nie mogło zabraknąc szlagierowych kawałków z innych albumów m.in. Kill'em All i Black Album.
Nie sposób opisać tego koncertu, standard 1.30 godziny został maksymalnie przekroczony, bo Metallica nas po prostu kocha!!! Szaleństwo, szaleństwo i jeszcze raz szaleństwo!!!!
Na koncert przyjechałem PKP z Przemyśla do Katowic i dojazd tramwajowy. Nie pojechałem z osobą z ktora chciałem jechać ale tylko ona może żałować bo było czego!!!
Mnemic to nie moja liga, Machine Head sprawiało że ziemia drżała i ty od środka (kto był przy scenie ten to czuł), ale też nie do końca tekie coś mnie kręci (choć wiedziałem czego sie po nich można spodziewać).
Wracając do Metalliki - pokazali szacunek wielki fanom - grając swoje najlepze kawałki które ruszają umarlaka. Dziewczyna za mną wpadła w taką ekstazę że ciągle piszczała, ale nie dziwię jej się, też mimo swojej siły spokoju wyzwoliłem moc energii z siebie.
Mam dość zdjęć (mała rekompensata za Pearl Jam ktory raczej nie uwieczniłem na foto, a jak już to są to słabej jakości zdjecia i nie ukazujące niczego konkretnego), a aparat służył za farsz do kanapki.
Wideo postaram się jak będę miał czas - wrzucić na youtube, ale nie wyważyłem wszystkiego i zabrakło na nagraniu istotnych rzeczy odnośnie tego co wyprawiała Metallica.
Roberto, James, i Kirk często wymieniali się miejscami na scenie i każdego dobrze widziałem z bliska, oprócz Larsa, bo przy scenie widać było jedynie jego czubek głowy (jeszcze zależy gdzie się stało).
Efekty przy One, schodzenie i gwałtowne pojawianie sie na scenie z potężną mocą, to było coś nie do opisania. Wydawało się że będą grać wiecznie bo fani wiecznie prosili, było mało i mało! Zachwytom nie było końca, Kirk jak zwykle przepiękne solóweczki, ale jego gitara była w tle Hetfielda i Trujillo donosnością, ale nie narzekam było słychać i rozpływałem się.
Były też różne przygody w czasie podróży ale nie będę pisać tu swojej historii osobistej, ciągle trzyma mnie gorączka wczorajszej nocy!
Chyba ten lubie najbardziej. Aj, zaluje, ze nie mogłam tam byc, grrr. O Metallice zawsze mozna przeczytac, ze dobry koncert dali. Ba, nawet ich koncertowka byla chyba na pierwszym miejscu w zestawienu.. teraz rocka czy top guitar, nie pamietam. Podczas gdy Nirvany miescila sie w miedzy 15- 30stą lokatą.
Nie mowili kiedy nastepnym razem przyjezdzają?:P
Ba, nawet ich koncertowka byla chyba na pierwszym miejscu w zestawienu.. teraz rocka czy top guitar, nie pamietam. Podczas gdy Nirvany miescila sie w miedzy 15- 30stą lokatą.
Takie zestawienia nie są obiektywne, bo zazwyczaj w głosowaniu biorą udział fani, a jak to z fanami - kierują się lojalnością, a nie obiektywizmem. Poza tym, gdyby to zestawienie było na pocżątku lat 90., pewnie miejsca byłyby odwrotne
_________________ Optymista wierzy, że żyjemy w najlepszym ze światów. Pesymista obawia się, że może to być prawdą.
Oto setlista ktora znalazlem dokładnie w kolejności na overkill.pl
1. Creeping Death
2. For Whom The Bell Tolls
3. Ride The Lightning
4. Harvester Of Sorrow
5. The Unforgiven
6. And Justice For All
7. Devil's Dance
8. Disposable Heroes
9. Welcome Home (Sanitarium)
10. Master Of Puppets
11. Whiplash
12. Nothing Else Matters
13. Sad But True
14. One
15. Enter Sandman
bis:
16. Last Caress
17. So What
18. Seek And Destroy
ci najbardziej kapryśni, płakali i zgrzytali że nie było Fade To Black, cóż wszystkich nigdy nie zadowoli, ale myślę że większośc naprawdę nasyciła się tym koncertem
Setlista była fajna, Devils zaskoczenie bo żadko grany na koncertach. I jak weszli z Creeping Death to na płycie było jak po wybuchu bomby, ludzie w ekstazę wpadli. Zajebisty koncert.
_________________ Hate your enemies
Save, save your friends
Find, find your place
w Chorzowie byliśmy ok. 14:00. z drobnym poślizgiem, bo przy wjeździe do Katowic natrafiliśmy na korek, a potem jeszcze mieliśmy problemy z parkowaniem. niemniej dotarliśmy cali i zdrowi, a przede wszystkim szczęśliwi.
na Stadion weszliśmy dopiero po 17:00 i ku mojemu zdziwieniu udało nam się znaleźć świetną miejscówkę tuż pod barierkami oddzielającymi fosę od pozostałej części płyty. co prawda dzięki mojemu niezbyt wysokiemu wzrostowi, niewiele widziałam co się działo na scenie, ale przynajmniej widok na telebim nie został mi w żaden sposób zakłócony :)
Mnemic moim zdaniem wypadł bardzo biednie. chociaż tak naprawdę trudno mi się wypowiedzieć, ponieważ poza plecami panów stojących przede mną, nie widziałam absolutnie nic, z usłyszeniem wokalu tez było ciężko (tak naprawdę z usłyszeniem czegokolwiek poza perkusją i basem było ciężko). w zasadzie nie oczekiwałam niczego od ich koncertu, przyjechałam do Chorzowa głównie z myślą zobaczenia MH i Mety.. niemniej Mnemic nie zrobił na mnie żadnego wrażenia. znam ich poprzednie płyty i niektóre kawałki lubię, ale ostatni ich krążek wzbudził we mnie raczej negatywne emocje, więc szczerze mówiąc średnio byłam zainteresowana tym, co się działo na scenie.. może, jakby nie spieprzyli im nagłośnienia, to miałabym inne zdanie.
występ Machine Head, tak oczekiwany od czasu, gdy ogłosili, ze supportuje Metallikę, rozczarował mnie doszczętnie. uwielbiam ich, chłonę garściami niemal wszystko, co wychodzi spod ich szyldu, ale ten koncert mnie bardzo, ale to bardzo zawiódł. nie dość, że maksymalnie spieprzyli im nagłośnienie (Flynn'a nie słyszałam w ogóle, poza "Descend The Shades Of Night" i "Halo"), zagrali krócej niż było to w planach, to jeszcze set lista mało mnie usatysfakcjonowała. 8 kawałków, z czego czas trwania czterech z nich przekracza 7 minut, to zdecydowanie za krótko. niemniej i tak są de beściaki i zajebiście się cieszę, że to oni zostali wybrani na support.
ok. 21:00 na scenie pojawiła się Metallica i zniszczyła wszystko! zagrali chyba najlepszy z możliwych setów! totalne zaskoczenie przy "Whiplash" i "...And Justice For All", nawet przez myśl mi nie przeszło, że mogliby to u nas zagrać. no i "Devil's Dance", który jest jednym z nielicznych kawałków z obu Load-ów, który lubię. bardzo fajnie, że starali sie nie powtarzać i nie grać tego samego, co w 2004 roku, niemniej "Battery" i "Fade to Black" mi zabrakło.
przez pierwsze trzy kawałki po lewej stronie płyty działy się jakieś dziwne rzeczy.. Meta wchodzi, zaczynają "Creeping Death", a ludzie jakby oszaleli. na początku to szaleństwo było fajne, ale po trzecim utworze miałam już dość i jedyne o czym myślałam wtedy, to to, żeby tylko się nie przewrócić i żeby nie zostać podeptaną. ludzkie domino, ciosy po nerkach, wbijanie łokci, oraz inne "atrakcje i rozkosze cielesne" to jednak mało przyjemny sposób na zabawę. na szczęście potem już się uspokoili, najwyraźniej poszli do rozum do głowy i zrozumieli, że taki rodzaj zabawy przy takim ścisku i 60-cio tysięcznym tłumie, nie ma najmniejszego sensu. jakby tak wyglądała "zabawa" przez cały koncert, to bez wątpienia byłyby straty w ludziach.
ogólnie mówiąc: jestem pod ogromnym wrażeniem James'a. nigdy nie słyszałam i nie widziałam go w tak świetnej formie. zaśpiewał po prostu rewelacyjnie i pokazał, ze jest najlepszy! Robert też zawładnął moim sercem, udowodnił, ze w pełni zasłużył na wyróżnienie w postaci grania w Metallice. jest odpowiednim człowiekiem na odpowiednim miejscu i tyle, wprowadził wiele świeżości i energii do zespołu, i to było widać.
nie ma najmniejszych wątpliwości, że 28 maja 2008 r. był najwspanialszym dniem mojego życia. Metallica pokazała klasę, a ja sama podczas grania "Welcome Home" kilkakrotnie popłakałam się ze szczęścia i ze wzruszenia. widok 60-ciu tysięcy ludzi skandujących "Metallika", śpiewających, a raczej przekrzykujących James'a, robi wrażenie. bez wątpienia był to koncert mojego życia. pozostaje mi jedynie mieć nadzieję, że faktycznie po wydaniu nowej płyty do nas wrócą i zagrają równie dobry koncert. tego wam, jak i sobie życzę. HELL YEAH!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum