Też się zastanawiam ;). Mnóstwo blackowych, deathowych czy grindowych kapel ma o wiele bardziej hardcoreowe okładki i nie ma problemów z polskim rynkiem (który - tak na marginesie mówiąc - jest najbardziej 'płodnym' w metalowe brzmienia zaraz po Skandynawii i mniej więcej na równi z Francją). Zresztą... poprzednie płyty Behemotha wyglądały... hm... groźniej ;P.
APO PANTHOS KAKODAIMONOS!!! - i cóż jeszcze dodać?
"Satanica" i "Telema 6" są najlepsze... Ostatnio z płyty na płyty grają coraz gorzej jak dla mnie... Ale i tak najlepszy zespół blackmetalowy świata (taki Vader np. zupełnie do mnie nie trafia). Na żywo też są świetni - widziałem ich 2 lata temu na Hunter Fest i naprawdę zrobiło to na mnie wrażenie.
Raczej nie słucham death ani black metalu ani grindcoru, ale często bywam na takowych koncertach :).
Muzyka jak każda inna (z brudaskich (lól)) dobra do pogowania >:>
Death jest bardziej melodyjny i masz w nim znacznie więcej solówek niż w blacku. Black jest cięższy i chodzi o główny riff - poza tym ma teksty bardziej satanistyczne. Tyle w skrócie...
Death jest bardziej melodyjny i masz w nim znacznie więcej solówek niż w blacku. Black jest cięższy i chodzi o główny riff - poza tym ma teksty bardziej satanistyczne. Tyle w skrócie...
Eeee... nie mieszaj :).
Wojo napisał/a:
może mi ktoś napisać czym różni się black od death metalu??
Death metal to napieprzanie, im szybciej, tym lepiej. Treści nie odgrywają w nim większej roli, bywa, że zespół tematyką oscyluje przy okultyźmie/sataniźmie, bywa, że miesza się w treści polityczne (Napalm Death na ten przykład[określany jako grindcore/death metal]), ogólnie chodzi tu o to, żeby było szybciej i ciężej. Dodatkowo wokaliści deathowi używają specyficznej techniki wokalnej, tj. growlingu (z ang. warczenia).
Black Metal oczywiście tez może być ciężkim i szybkim łupaniem, jednak zwykle jest on dużo prostszy technicznie od Death'u, o specjalnie obniżonej jakości brzmienia. W Black Metalu naistotniejszy jest przekaz, który jest skierowany konkretnie w kierunku satanizmu, okultyzmu, magii, bywa też że również różnorakich dewiacji i masakr. Jeden z popularniejszych gatunków BM - NSBM, czyli narodowo socjalistyczny black metal, albo (inna odmiana, tak samo zapisana) neo nazi black metal, to to samo brzmienie połączone z tekstami dotyczącymi pogaństwa, rasy, bożków i starożytnych obrządków. Do tego wokaliści blekowi uprawiają tzw. shreking, czyli po prostu skrzeczenie do mikrofonu :).
Rzecz jasna są różne odmiany deathu (brutal, technical, etc.) i blacku (symphonic, depresive, pure, etc), ale to tak w skrócie ;).
Taką transformację zespołu od black do death metalu możesz zobaczyć właśnie w Behemoth'cie. Posłuchaj np. płyty Grom i na jej przeciwieństwo Demigod.
No i udało mi się zobaczyć ich w końcu na żywo. 9.09.2007-Kraków. Koncert świetny, Behemoth na żywo to niesamowite przeżycie. Perkusja, gitary dawały takiego czadu, Nergal również zresztą :) Co jednak najmilej mnie zaskoczyło, to postawa członków zespołu (Nergala głównie) wobec fanów przybyłych do klubu. Po koncercie wyszedł on do publiczności, każdy kto chciał go o coś zapytać mógł to zrobić bez najmniejszego problemu. Na każde pytania odpowiadał z cierpliwością, a przecież miał prawo być zmęczony, podpisywał bilety, dał się fotografować z fanami, ale przede wszystkim ROZMAWIAŁ z nimi, o rzeczach bardziej lub mniej poważnych. Miałam to szczęście, zostałam dłużej po zakończeniu koncertu, rozmawiałam z nim chwilę, m. in. o muzyce, nawet zapytałam co sądzi o Alice in Chains;) Odpowiedź brzmiała: "Alice? Dobrzy są!"
Z członków Behemotha wyszedł do publiczności jeszcze Orion, ale już tak rozmowny nie był, raczej zajął się podpisywaniem autografów:)
Mam nadzieję, że jeszcze będę miała okazję pójść na ich koncert, z największą przyjemnością to zrobię! Usłyszeć i zobaczyć taki zespół na żywo to naprawdę genialne przeżycie!
(Jeśli uda mi się przerzucić z telefonu zdjęcia na komputer, to zamieszczę jakieś w albumie)
Zazdroszczę koncertu..
Osobiście Behemotha lubię, a na koncert to bym wręcz poleciała :P
To dobrze, że po koncercie rozmawiali z fanami, bo wyjść i zagrać to nie sztuka.
Pozdrawiam
<heg> koncert behemota: wygląd ludzi ogólnie wiadomy czarny zły, okrutny
<heg> kapela ma zaraz wejść pojawiają się czerwone światła, leci dym, nastrojowa muzyka zwiastująca apokalipse
<heg> i nagle wrzask z tyłu "czesio chce ognicho"
Słyszał ktoś to jeszcze ? :D Cytat z basha zaczerpnięty ;p
_________________
Fly People Fly - szukajcie mnie pod chmurami!
---
T.Nalepa - Zawsze wierny mi...
---
„Wszystko zdarza się tylko raz. I nigdy nie wraca.
Jeśli będziesz próbował[a] wskrzeszać przeszłe zdarzenia, ominiesz to, co ma się wydarzyć w następnej kolejności”
Ostatnio nie moge sie odpędzić od płyty "Demigod". Nie wiedziałem że Behemoth prezentuje taką klase. Nie słucham na ogół takiej muzyki ale Behemoth jakoś do mnie trafia :)
_________________ ---------------------
Kiedy ktoś napotka kogoś
kto buszuje w zbożu...
----------------------
No, no - o Apostazji w samych superlatywach, i w sumie ciężko się nie zgodzić. Dziwi mnie troszkę objazd Demigod, bo dla mnie to również świetna płyta, w tym artykule bezpodstawnie podrównana do twórczości Nile'a (szkoda, że pan Klimczak nie powiedział z jakim konkretnie krążkiem kojarzy Demigod - może byłoby jaśniej). Drugi zespół znam bardzo dobrze, i poza etykietką 'death' obok metalu, więcej podobieństw między Nile a Behemothem nie dostrzegam.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum