Ech, to po cholerę się wypowiadać na temat, o którym nie ma się pojęcia? Wystarczy sięgnąć do pieprzonej Wikipedii, żeby odnotować fakt, że Myung nie jest żadnym cholernym Chińczykiem czy Japończykiem, tylko urodził się w Stanach, a jego rodzice byli Koreańczykami. Żal.
A ten temat jest tylko dla takich przemądrzalców jak ty którzy wiedzą o nim bezwzględnie wszystko? To czy nie mam pojęcia to pozwól że nie ty będziesz oceniac, dla ciebie to forma przelewu jak najwięcej smaczków wyniesionych byc może nawet z internetu - wikipedii czy czegos tam, dla mnie naturalny odruch prostego słuchacza który nie ma nagłej potrzeby chłonięcia łapczywie wszystkiego co internet, tv i gazety stworzyły treścią i słowami o tym zespole bo akurat w tym konkretnym przypadku zadowala mnie a nawet pociąga sama muzyka, a Petrucciego swiadomą niewiedzą o reszcie stawiam na piedestale.
Żale więc zostaw dla siebie szukając okazji do ich wyrażenia w nieco szlachetniejszej formie, a mądrości rad żem zawsze wysłuchać, tyle że po kiego mi słuchać Krzysztofa Kolumba, szukającego jedynie przeciwstawnej formy jakiejkolwiek wypowiedzi dla pogłaskania swojej "godności" na forum
Moim celem nie było Cię poniżyć, czy też wywyższyć siebie, a tylko zwrócić uwagę na fakt, że nie powinno wypowiadać się na temat o którym się nic/niewiele wie.
A swojej wiedzy nie opieram na Wikipedii bo to cholernie mało wiarygodne źródło, ale takie podstawowe rzeczy nawet tam są.
Dla mnie również najważniejsza jest muzyka, nawet nie wiem jak wyglądają moi ulubieni wykonawcy, ale przynajmniej nie strzelam, że np. Morrison miał korzenie w Zimbabwe.
Moim celem nie było Cię poniżyć, czy też wywyższyć siebie, a tylko zwrócić uwagę na fakt, że nie powinno wypowiadać się na temat o którym się nic/niewiele wie.
wiesz jakoś nie doznałem jakiegoś poniżenia w moim własnym odczuciu, o Petruccim słyszałem bardzo dawno od mojego guru, starszego gościa który jest chyba najlepszym instrumentalistą a napewno gitarzystą w mieście jeśli chodzi o samouków, od niego nauczyłem się inaczej patrzec na muzykę, możesz nie umiec się wyrazić, dmieć niekompetencją, ale sentencja odczucia, doznania jest jedna, facet zna setki, i więcej utworów na pamięc grając je perfekcyjnie - smieszne jest to ze nie zna lub myli wykonawców, ale pytanie czy w tym wszystkim to istotne? czy wazny jest zespół skoro nie jako całość mnie zachwyca a jedynie z John'em, będąc w rozczłonkowaniu tracąc ducha w swoim ciele? nie kolego, przeceniasz, nie doceniasz lub nie docierasz muzyki jako takiej jaka ona jest w swojej naturze, to jest to co mrowka eliza zdaje się napisała o Sex Pistolsach, mam to samo czasami - znam coś moge zanucić, poznam już zespół ale utworu nie znam w formie tytułu i dopiszę że wcale na siłe nie zamierzam go zapamiętywać, to się po pewnym czasie w całości dociera samo w sobie, nie chcę miec smietnika w głowie, discman, komputer, mp3 z swiecącym na czole utworem, może jeszcze opisem i genezą powstania nie tyle zespołu co własnie owej piosenki, co można to można, rozumiem czysta ciekawośc - czasami mam tą formę ambicji, dla samego siebie nie żeby się tym później przechwalać co wlaśnie doczytałem, smieszą mnie tacy ludzie, co zyskujemy? jesteśmy bardziej lubiani? szanowani? to to co mam w najdrobniejszym "maczkiem" napisanym opisie, zadna filozofia ale głęboka nauka
a co ty napisałes o Dream Theater? podważyłeś zdania paru osób więc mniemam że samoistnie postawiłeś odpowiedx że nie są ci obcy a przeciwnie - bliscy, jakos wielce bogatszy się nie poczulem jeśli chodzi o wiedzę, technika? serce do gry? o czym ty tu piszesz? gośc mnie zalamał pisząc o instrumentalnych pseudo zdolnościach, a raczej rozumianej inaczej wirtuozerii która mu się nie spodobała, dośc śmieszne ale dotyka sfery gustu i jest szanowanym przeze mnie subiektywizmem, z jakimiś tam (nie wnikajmy czy trafnymi) argumentami, ale ty rozmywasz kompletnie sens rozmowy, dotykając argumentow ogólnomuzycznych, po prostu super, nie mam w zwyczaju dopieprzać się do treści, ale skoro są ofiary to jakiż jest ich kat ;]
znam coś moge zanucić, poznam już zespół ale utworu nie znam w formie tytułu i dopiszę że wcale na siłe nie zamierzam go zapamiętywać, to się po pewnym czasie w całości dociera samo w sobie, nie chcę miec smietnika w głowie, discman, komputer, mp3 z swiecącym na czole utworem, może jeszcze opisem i genezą powstania nie tyle zespołu co własnie owej piosenki, co można to można, rozumiem czysta ciekawośc - czasami mam tą formę ambicji, dla samego siebie nie żeby się tym później przechwalać co wlaśnie doczytałem, smieszą mnie tacy ludzie, co zyskujemy? jesteśmy bardziej lubiani? szanowani? to to co mam w najdrobniejszym "maczkiem" napisanym opisie, zadna filozofia ale głęboka nauka
Jordi, ale chyba nie ma nic złego w tym, że człowiek ma ochotę zagłębić się w twórczości danego Artysty. Nie wiem, czy dokładnie o to Ci chodziło...ale ja np. jeśli usłyszę jakiś kawałek i ewidentnie wpadnie mi on w ucho, to samoistnie bezwarunkowo, staram sie dowiedzieć czegoś więcej o zespole, twórczości, inspiracjach a przede wszystkim poznać większa partie twórczości a może znajdę coć podobnego do tej rzeczy, która na początku mnie urzekła, a może czegoś takiego jest więcej. I nikt chyba nie czuje się wyróżniony z powodu nazwijmy to brzydko "znajomości danej kapeli" ale wynika to raczej z potrzeby poznawania, podążania za czymś co nas urzekło.
Jordi, ale chyba nie ma nic złego w tym, że człowiek ma ochotę zagłębić się w twórczości danego Artysty
alez nie ma nic w tym zlego, chodziło mi o cos innego:
jordi napisał/a:
rozumiem czysta ciekawośc - czasami mam tą formę ambicji, dla samego siebie nie żeby się tym później przechwalać co wlaśnie doczytałem
wiesz nawet na forum, wiadomo rozmawia się o pewnych sprawach nawet "od kuchni" dotyczących zespołu, ale co innego konwersacja a co innego celowe "czytanie na szybka odpowiedź" bo czasami odnosi się takie wrażenie, nie pisze o tym forum choc go nie wykluczam, ale wszędzie takie dyskusje sa...
Chainer napisał/a:
poznać większa partie twórczości a może znajdę coć podobnego do tej rzeczy, która na początku mnie urzekła,
i ja tak mam akurat w tym wypadku, to plusy "doby internetu" ale są i minusy, bo łatwośc daje mniejszą satysfakcję niż trudy szukania, ktore czasami prowadzą do zupełnie nowych innych trudnych do zdobycia na przyklad zespołów - to były plusy doby kaset i ta oryginalność każdej osoby przy tym, teraz ludzie starają się słuchac wszystkiego naraz, a ja |<urwa mogę cały dzien słuchac jednego i tego samego zespołu, bądź jednej i tej samej piosenki, otoczka muzyczna też musi byc, ale warto miec kilku bożyszczy by nie zgubić się samemu w wartościach muzycznych i nie skakać z kwiatka na kwiatek, choc złym nie jest poznawanie czegos nowego, ale ubóstwiać cos a kilka tygodni póxniej wyrzucac do śmietnika to coś nie tak.
Gość wychwycił z kontekstu moich słow to że nie znam zespołu a się udzielam. Naprawdę wywazam wypowiedzi na tym forum i jeżeli nie mam o czyms bladego pojęcia to wcale nie piszę, tematy danych zespołów zostawiam znawcom i ich wiernym słuchaczom, z wiedzą z neta mógłbym te tematy wypełnić tyle że po co mi to, to trochę próba wyrośnięcia w ciągu godzin, dni na forumowego bohatera, kreowanie siebie, ale nie zrobi tego plując na kogoś bezpodstawnymi zarzutami, przeciez siłą dskusji juz wcześniej prowadzonej winnym wiedziec kto jest na wokalu, kto na perkusji, ale Dream Theater jest dla mnie atrapą potrzebna jednej osobie i przysięgam że tak uwazam, ja to widzę tak "zróbcie hałas a ja zagram" smie wołac Petrucci i ma rację...
Po pierwsze - nie najeżdżam na Ciebie, po prostu użyłem podobnej retoryki co Ty.
Po drugie - szanuję opinię innych, jak najbardziej. Dyskusja jednak toczy się nie na temat tego, czy się podoba, czy się nie podoba, tylko czy zespół to robocopy grający jedynie gitarowe popisy, czy też ludzie na prawdę kochający to, co robią. A tu już nie ma mowy o "kwestii gustu".
Pisząc, żebyś na mnie nie najeżdżał, miałam na myśli, abyś nie robił tego (gdybyś miał taki zamiar) po moim poprzednim poście, w którym niejako Cię krytykuję.
Po drugie - kwestia gustu to może i nie jest. Ja jednak nadal podciągnęłabym to pod subiektywne odczucie muzyki. Ty muzykę Dream Theater postrzegasz jako pochodzącą z serca, dla kogoś innego są to tylko gitarowe popisy. I ani Ty nie masz bezwględnej racji, ani on. Moim zdaniem to są po prostu osobiste odczucia, które dyskusji nie podlegają. Wyrażać swoje zdanie można jak najbardziej, od tego jest forum - ale nie będę się powtarzać, bo na temat formy wypowiedzi z Twojej strony już pisałam.
Pozdro.
_________________ Your world can end in the blink of an eye. One event, one unexpected twist of fate and suddenly the world as you knew... is gone... forever. All that you held dear, all that you held close... is washed away in a sea of distant memory. Life... is cruel. Of this I have no doubt. But life continues on... with, or without you. One can only hope that one leaves behind a lasting legacy. But so often, the legacies we leave behind... are not the one we intended.
Bez powera ? :D Buahahhahahahhahahahhahahahahahhahahahahahhahahahah. LaBrie mógłby podeszwy Tate'owi polerować :D
Posłuchaj tego kowera (imho jednak cienkiego, głównie za sprawą sola Pietruchy*) Floydów.
http://pl.youtube.com/watch?v=jqmRBhsNdyo
Kto ma głos bez powera ? LaBrie ledwo zipie, jak króliki na przednówku.
Jak nie chcesz heavy, to obczaj płytę "Promised Land".
* dla uściślenia, chodzi mi o moment, kiedy zaczyna te swoje shredy zapodawać. Bo choć typka nie znoszę, to za początek sola pokłony biję. I tylko żałuję, że na tym wideło nie gra zamiast Stone'a (ten łysy burun) DeGarmo. On by pokazał, jak się gra.
Musze przyznac, jak ten z Queensryche śpiewa niżej to ma barwe przyjemniejszą. Ale ta barwa nie jest.. ciekawa czy charakterystyczna. No i po skalach to on na rzadziej skacze. A James ma i barwe, i chociaz momentami wyżej spiewa. Niezly kawąłek swoją drogą. No a Petrucci się na medal spisał. Ciekawie to wyszlo, jak Stone dołaczył.
Queensryche, potrafi grac ostrzej? http://pl.youtube.com/watch?v=EkF4JD2rO3Q Łał. Obczaj te zmianę rytmu w 4:52. Bas gniecie, że o Petruccim nie wpomnę. Jego wyraz twarzy w koncówce mówi sam za siebie. No i Q nie mają klawiszy ;P
DT ma niezła perkę. James ma swój styl. W ogóle to ten drugi wokal Q mnie się nie widzi. Może wokal jest kwestią sporną, bo to kwestia gustu, ale chyba zgodzisz się że w sekcji instrumentalnej jest Dt potem długo długo nic.. i w koncu pojawia się Queensryche. U Q-che brakuje wirtuozji :D
No i mistrzostwo. Cemetary Gates w wykonaniu DT :O http://pl.youtube.com/watch?v=hiH_yDpyRDU No, do Phila to mu daleko. Ale poradził sobie. A gitary! W końcu Mustaine gra gościnnie.. kawał dobrej roboty.
Tate ma 5 oktaw. Ale wie, jak ich użyć, jest tego świadom, nie musi się popisywać. Nie pisałem, że Q gra ostrzej, tylko że Tate ma więcej pałera w głosie niż LaBrie.
DT i długo, długo nic ? Dla mnie w większości DT to po prostu rzemiosło, techniczne popierdzielanie (od razu zaznaczam, dla mnie ! zatem won od mojego zdania :P, więc może i masz rację. Technicznie jest przerwa. Ale nie technika jest najważniejsza ;) Queensryche ma, wg mnie, ten polot, któregu zmanierowanemu w popisach technicznych DT brakuje.
Klawisze u Queensryche są. Ale używają ich z wyczuciem, a nie wszędzie, gdzie się da ;) Polecam kawałek "Someone Else". Same klawisze i Geoff :)
O wokal już kłócić się nie będę, bo jak napisałaś, to kwestia gustu. Ja zawodzeń LaBrie słuchać nie mogę.
Cemetery Gates jest tylko jedno i koniec gadania. Pantery. I proszę, nie mów mi, że w tym kawałku LaBrie śpiewa z mocą w głosie. Miauczy jak wykastrowany kot z kłaczkiem w pysku. Gdy wcholdzi ten brudas, dopiero zaczyna się wokalna jazda. Choć do Philla to mu daaaleko :D
BTW, dałem ten kower kumplowi, fanowi Pantery. Odpisał, cytuję "buahahhahahhahahhahahahahahhaha". Ja się z nim zgadzam :D
Mnie nie chodziło, ze Q potrafi grac ostrzej. Miałam na mysli bardziej to, ze DT potrafi zagrac ostro. Czyli członkowie zespołu odnajdują się w różnych "stylach". A to świadczy tylko o tym, ze są wybitnie uzdolnieni.
stipe napisał/a:
Queensryche ma, wg mnie, ten polot, któregu zmanierowanemu w popisach technicznych DT brakuje.
Tego nie rozumiem. To, że są technicznie perfekcyjni i mało tego -w każdym elemencie - zamiast na korzysc jest widze uważane za minus;/ To jak szukanie dziury w całym. DT to nie jest sama technika;/ Ok, gdyby to był odpowiednik Steve'iego Vai to ja rozumiem. Precyzujac- DT to nie tylko technika, oni tworzą muzykę z pasją. Są na każdej płaszczyźnie doskonali. Zespół z "górnej półki" że się tak wyraże. Ja bym chciala żeby było wiecej takich zespołów a nie jakis rock rolniczy:/
Nie twierdze, ze spiwa z mocą w głosie. Tylko, ze nie najgorzej. Widzisz, mnie też się podobało bardziej gdy wchodził brudas, zatem nie tak całkiem mamy odmienny gust :D
OK, są mega technicznie. Ale nie sama technika się liczy. Dla mnie właśnie jest za dużo techniki, a za mało muzyki :D Za dużo dźwięków, za mało "serca". Może to kwestia gustu, ale takie jest moje zdanie. Może kiedyś się do DT przekonam, ale wątpię ;)
Co do tej zbieżności gustów, nie rozpędzaj się tak ;) A kolega dobrze prawi, z tym, że to także jego gust (inna sprawa, że moim zdaniem trafia w sedno ;p).
Dobra, daj im ostatnią szansę. Posłuchaj These Walls. Na tym kawałku Petrucci tak nie szaleje. Lub Take The Time. Tu James nie szaleje. Ciekawostka- jak go pisano: okazało się, że każdy ma nieco inne spojrzenie na przeszłość, w związku z czym doszli do wniosku, iż najlepiej będzie się podzielić. I tak każda zwrotka jest dziełem kogo innego, a refren został napisany wspólnie - i wyszło to świetnie;
I jeszcze jedna ciekawostka, z albumu Falling into Infinity:
Utwór New Millenium był pierwotnie utworem improwizowanym zatutułowanym Caught in Alice's 9-Inch Tool Garden a później Caught in Alice's New Nine-Inch Millennium Tool Garden, granym na koncertach z tekstem utworu Caught in a Web z płyty Awake. Tytuł utworu ma związek z jego inspiracją muzyczną - zespołami Alice in Chains, Nine Inch Nails, Tool i Soundgarden.
Jeszcze od siebie cos dodam. Wg mnie, opinia, że DT to tylko technika czy tez 'muzyka bez emocji'jest krzywdzaca dle tego zespołu. Jak słucha niektórych kapel, to z przykrością stwierdzam, ze nie maja zadnych inspiracji. W DT wszystko jest subtelnie wyważone, muzyka, teksty.. nawet okładki przyciagaja. Ale ok, nie kazdemu musza sie podobac :]
Posłucham, ale to już nie dziś ;) Nie mam teraz głowy do tego.
Aha, to nie jest tak, że z założenia żaden kawałek DT mi się nie podoba. Owszem, jest kilka rzeczy, które lubię. Ale nie mógłbym słuchać tej kapeli powiedzmy cały dzień. Nichuchu :P Za to Queensryche może być soundtrackiem do całego mojego tygodnia :P
Jeden z wielu moich ulubionych zespołów...;] Przede wszystkim moje zainteresowanie budzi Petrucci ale to nic dziwnego skoro uczę się grać na tym jakże cudownym instrumencie jakim jest gitara... ;] Forsaken - akurat dzisiaj jest ulubioną piosenką ;p
_________________ '' ...nie spostrzegła nic jak cała śmierci się podobna stała...''
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum