Pewnego wieczoru w Manchesterze, podczas koncertu Sex Pistols, wśród nieprzebranych ciekawskich tłumów z całego miasta, obecnych było dwóch przyjaciół ze szkolnej ławy - dwudziestoparolatkowie Bernard Sumner i Peter Hook oraz ich kolega w podobnym wieku - Ian Curtis ze swoją niedawno poślubioną żoną Deborah.
Obaj młodzi ludzie, na codzień robotnicy, pragnęli wyrwać się z getta pracy od dziewiątej rano do piątej po południu przez większość dni tygodnia - odnaleźć możliwość jakiejś wewnętrznej ucieczki, by nie zwariować w industrialnym piekle ich rodzinnego miasta.
Koncert Pistolsów stanowił taki bodziec, iż postanowili założyć zespół punk rockowy. Ian Curtis, człowiek względnie wykształcony i oczytany, na codzień urzędnik państwowy - także marzył o podobnej karierze, pisząc coraz to nowe wiersze, które wkrótce miały stać się tekstami piosenek.
Nikt z przyszłych adeptów sztuki nie grał na jakimkolwiek instrumencie, lecz po pierwszych próbach wiadomo było, iż gitarzystą zostanie Bernard Sumner. Znany zaś ze swojej porywczości i siły Peter Hook - chwyci za bas. Ian Curtis objął posadę wokalisty. Po dłuższych poszukiwaniach perkusisty oraz wyrzuceniu kilku niedoszłych kandydatów, cała trójka przypomniała sobie o młodym bezrobotnym - Steve Morris'ie i postanowiła zatrudnić go w tym właśnie charakterze.
Ustalając nazwę dla swojego przedsięwzięcia, wybór padł na Warsaw, gdyż kojarzyła im się z "Warszawą" Davida Bowie' ego z albumu "Low". W ten sposób właśnie wystartowali - grając masę szalonych i ostrych koncertów, opartych o własne piosenki, pomimo wielkich niedostatków w warsztacie. Wówczas ich publiczność miała nierzadko okazję posmakować twardych pięści i kopniaków Petera Hooka lub z przerażeniem podziwiać Iana Curtisa tarzającego się maniakalnie w odłamkach szkła, które wcześniej rozbijał na scenie i poza nią.
Aby uniknąć konfliktu z metalowym londyńskim zespołem The Warsaw Pakt, nasi bohaterowie postanowili zmienić nazwę na Joy Division, pod którą wkrótce zapisali się na zawsze w historii muzyki.
Jak dla mnie to jeden z lepszych zespołów tamtych czasów. Głos jak i osobowość Curtisa jest niepowtarzalna. W połączeniu z klimatem jaki tworzyli pozostali muzycy i świetnymi tekstami dało to początek genialnej muzyce przesiąkniętej ponurą atmosferą. Przy niektórych piosenkach aż mi ciary po plecach przechodzą ;).
Spoko. Mogę zmienić nazwę tamtego tematu z "Radosnej Dywizji" (która jest trochę niejasna, przynajmniej dla niewtajemniczonych ) na "Joy Division" i ew. zrobić podpis "Radosna Dywizja".
Może założycielka tematu się nie obrazi...
_________________ - ...stwierdzono u niej wręcz niepoczytalną skłonność do okrucieństwa,
agresji, gwałtownych wybuchów gniewu a także wybujały temperament.
- u każdej baby można stwierdzić coś takiego.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum