Nierealna to jest ta walka o prawdziwośc i niepozerskość, która przechodzi wraz z pryszczami na twarzy.
skojarzyło mi się z tekstem "Pryszczy" Pidżamy Porno.. W sumie to napisałam coś podobnego w temacie o "czy dziś słuchać Nirvany to wstyd" jakąś godzinę temu. dobrze to ująłeś, choć ja sama siedzę z wielkim pryszczem na środku nosa muszę się z Tobą zgodzić..
Zamiast gadać lepiej po prostu być, zresztą nie będę się powtarzać.
Ta.. Idę wdziac glany, nie umyję dzisiaj włosów, kupię sobie koszulkę z wielką anarchią na piersi, wypiję lipę z miodem i skręcę sobie parę fajek, potem usiąde pod mostem i będę śpiewać, że "There's no future for me", choć do prywatnej szkoły chodzę, studia planuję, a sytuacja w kraju pozwala na zdobcie wykształcenia, pożądnej pracy i nic raczej nie wskazuje na to, że to mogłoby się zmienić. Czy teraz jestem już tró i wspaniała? khe, khe
_________________ So you can deal with this thing unreal..
Ej ale punk przeciez jest w czlowieku! To ideologia i sposob zycia! Fuck! Bycie punkiem oznacza zycie po swojemu, jakas swoista wolnosc, anarchie jednostki czy grupy spolecznej! Muzyka jest drugorzedna. Punk jest jak bóg - umiera wraz z ostatnim wyznawcą. Punk to ja i Ci co czują sie wolni i maja wlasne poglady. To nie ludzie ktorzy maja wszystko gdzies tak jak sie czasem spotykam z taka definicja. Wiecie gdzie teraz siedzi prawdziwy punk z lat 70-80 ? Pod sklepem z winem. A wiecie dlaczego sa to dla mnie ludzie wartosciowi ? Bo chociaż zastanawiali się nad przyszloscią i nad tym jak mogą skonczyc to jednak pozostali wierni ideologi! Ole!!
[To tylko moje zdanie, kazdy ma prawo sie nie zgadzac - to tak dla przypomnienia]
_________________
Fly People Fly - szukajcie mnie pod chmurami!
---
T.Nalepa - Zawsze wierny mi...
---
„Wszystko zdarza się tylko raz. I nigdy nie wraca.
Jeśli będziesz próbował[a] wskrzeszać przeszłe zdarzenia, ominiesz to, co ma się wydarzyć w następnej kolejności”
Wiecie gdzie teraz siedzi prawdziwy punk z lat 70-80 ? A wiecie dlaczego sa to dla mnie ludzie wartosciowi ? Bo chociaż zastanawiali się nad przyszloscią i nad tym jak mogą skonczyc to jednak pozostali wierni ideologi! Ole!!
Dla mnie to idiotyzm, kretynizm i głupota, połączona z masochizmem :). "Żadna ideologia nie jest warta życia" - parafrazując - żadna ideologia nie jest warta by żyć w tak gówniany sposób. Hasełko no future, brane na poważnie - nie przez dzieciaki w koszulce z anarchią, walczących antyglobalistów, feministki i inne takie - to strzelanie sobie goli samobójczych. Pod pozorną otoczką wolności stajesz się niewolnikiem idiotycznej ideologii, która sprowadza człowieka do roli podrzednego podmiotu, pozbawionego godności. W imię wyimaginowanych zasad 'prawdziwego punka'. Czyli śmiecia. Z angielskiego - dosłownie zresztą tłumaczonego.
Zgadzam się z Mothtem...ideologia bycia prawdziwym punkiem zakłąda walkę za idę az do śmierci...ale żęby to była walka o wlność,jaką rozumiemy przez swobodę(przeciwieństwo np: ograniczenia i wojna),ale punk zakłada bicie się i w ogóle o każde szczegóły.
Większość prawdziwych punków zdechnie pod mostem lub się zaćpa/zapije.
Trochę ta ideologia nie dla mnie,bo umrzeć nie zmianiając nic,tylko buntując się(konstruktywność: 0%) nic nie daje.Umierasz i nie osiągasz nic,ani nic nie zmieniasz.
Można by zrobić w ogóle oddzielny temat o "obecnym punk-rock'u".Na czym powinien się opierac i jaki być.
_________________ KULT:Krzysztof Banasik,Tomek Glazik,,,PEARL JAM:Matt Cameron,Eddie Vedder, Janusz Grudziński,Irek Wereński,,,,,,,,,,,,,Stone Gossard,Jeff Ament,Mike McCready Janusz Zdunek,Piotr Morawiec,,,,,,,,,,,,,,,,,NIRVANA:Dave Grohl,Krist Novoselic,Kurt Cobain Kazik Staszewski,Tomek Goehs,,,,,,,,G,,,,,ALICE IN CHAINS:Jerry Cantrell,Layne Staley,Mike Starr,Sean Kinney
żadna ideologia nie jest warta by żyć w tak gówniany sposób.
Może i gówniany, ale chodzenie do pracy, poranna kawa i chodzenie spać po cięzkim nudnym dniu to też gówniany sposób życia. Wole przezyc swoje życie w biedzie i szcześciu niż być przygnębionym i bogatym człowiekiem ze stałą pracą i domem. Oto tu chodzi. Nie każda droga uważana za słuszną przez większość jest ok.
Moth napisał/a:
Pod pozorną otoczką wolności stajesz się niewolnikiem idiotycznej ideologii, która sprowadza człowieka do roli podrzednego podmiotu, pozbawionego godności.
Ideologia jest zawsze i wszedzie, nie ma człowieka który w jakis sposob nie wiąże sie z jakąs ideologią. Wyobraź sobie, że nawet gdybyś był sam na ziemi to bys wierzył w jakąś ideologie - chociażby anarchie ;]
I nie rozumiem dlaczego człowiek który pije piwo pod sklepem i żyje tak jak chce życ jest pozbawiony godności ? Skad wiesz, czy taki ktoś jest niezadowolony z życia jakie sobie wybrał ? Moze to brzmi dziwnie, ale mi się wydaje ze nie wszyscy są jacys bardzo nieszczesliwi z tego powodu. Znam kilka takich osob i zawsze jak z nimi rozmawiam to tryskają szczęsciem (chociaz nie są nawaleni).
Z resztą, kazdy na swiat patrzy inaczej. Ja patrze w ten sposb ;]
_________________
Fly People Fly - szukajcie mnie pod chmurami!
---
T.Nalepa - Zawsze wierny mi...
---
„Wszystko zdarza się tylko raz. I nigdy nie wraca.
Jeśli będziesz próbował[a] wskrzeszać przeszłe zdarzenia, ominiesz to, co ma się wydarzyć w następnej kolejności”
I nie rozumiem dlaczego człowiek który pije piwo pod sklepem i żyje tak jak chce życ jest pozbawiony godności ? Skad wiesz, czy taki ktoś jest niezadowolony z życia jakie sobie wybrał ?
Godność to jedno, a zadowolenie z życia drugie. Ile jest w nim szacunku dla samego siebie, kiedy uchlewa się denaturatem czy tanim winem, żeby później zarzygać się gdzieś w rogu - obok "swojego" sklepu, jednocześnie wypróżniając się w spodnie? Być może jest zadowolony z tego co 'osiągnął' - może dlatego, że nie miał szansy na nic więcej. Świadomy wybór?? Wątpię, zapewne bardziej procenty błędów młodości. Myslisz, że gdyby takiemu "punkowi" spod sklepu zaproponować dom, pieniądze i pracę - odmówiłby, w imię zasad ? Bardzo wątpię. Oni w tej chwili już nie mają ideologii - stali się żałosnym uosobieniem swojego "no future". Niewolnikami zasiłków i nałogów.
YodaM napisał/a:
Wole przezyc swoje życie w biedzie i szcześciu niż być przygnębionym i bogatym człowiekiem ze stałą pracą i domem.
No i tu się różnimy, bo ja chcę być szczęśliwym facetem, z pracą i domem. Da radę, uwierz. Wszystko zależy od czlowieka i od priorytetów, które sam sobie wyznacza. Piękne historyjki o ubóstwie i szczęściu, w większości przypadków można włożyć (niestety?) między bajki.
YodaM napisał/a:
Może i gówniany, ale chodzenie do pracy, poranna kawa i chodzenie spać po cięzkim nudnym dniu to też gówniany sposób życia.
Dobrze płatna praca, w której się realizujesz sprawia wielką satysfakcję. Nie ma nic lepszego od porannej kawy i uczucia, kiedy po ciężkim dniu wpada się w miękką pościel, żeby wreszcie zamknąć oczy. To moje subiektywne zdanie.
A teraz coś ogólnie przyjętego - życie w ten sposób (praca,obowiązki) to odpowiedzialność. Możesz sobie być punkiem i pić wino pod sklepem, możesz nawet być zadowolony z wątpliwej przyjemności i celów takiej egzystencji. Z tym, że to powinno odnosić się wyłącznie do Twojej osoby. Kiedy przez życie nie idziesz sam (czyt. posiadasz rodzinę), ponosisz odpowiedzialność również za jej los. I zadaj sobie pytanie, czy miarą ich szczęścia, również byłaby pojmowana w taki sposób "wolność pod sklepem" ?
Zgodzę się z Yodamem. Żyjemy w takich czasach gdzie obywatel sam nic nie zdziała, liczy się tylko polityka. Zresztą tak chyba jest od zawsze. Więc nawet realizując się w pracy nie oczuwałabym satysfakcji. Bo nic nie zmieniam. Przyszłośc pojmowana jako dom, rodzina- taka przyszlosc jest mozliwa. Przyszlosc- pojmowana jako swiat bez polityki- juz ciezej. Wiec hasła No future do mnie trafiają.
Ejże, Moth czy Ty sądzisz, że te menele spod monopola wiedzą w ogóle co to jest punk?
Przyznam szczerze, że nie wiem jak wygląda punk z krwi i kosci w wieku 40 lat. Moze po prostu juz tego wieku nie dozywa.
Cytat:
Myslisz, że gdyby takiemu "punkowi" spod sklepu zaproponować dom, pieniądze i pracę - odmówiłby, w imię zasad ?
Sądze, by odmówil punk. Nie wiem jak menel. Bo na ch*j to punkowi? Jezeli wierzy w hasła punkowe to odmówi.
Cytat:
Oni w tej chwili już nie mają ideologii - stali się żałosnym uosobieniem swojego "no future".
Są tym uosobieniem własnie chyba przez to, że jeszcze te ideologie mają.
Cytat:
Kiedy przez życie nie idziesz sam (czyt. posiadasz rodzinę), ponosisz odpowiedzialność również za jej los. I zadaj sobie pytanie, czy miarą ich szczęścia, również byłaby pojmowana w taki sposób "wolność pod sklepem" ?
I tu mnie zgasiles:p Jesli ma dziecko to w tym momencie ma obowiazek zapewnic mu edukacje i godne zycie.
Ideologia punkowa doskonalą nie jest. Mysle, ze dobry jest w niej bunt. Od czegos trzeba zaczac. W niej czlowiek poswieca sie totalnie, co ma wiecej minusow. Tak to juz jest.
Godność to jedno, a zadowolenie z życia drugie. Ile jest w nim szacunku dla samego siebie, kiedy uchlewa się denaturatem czy tanim winem, żeby później zarzygać się gdzieś w rogu - obok "swojego" sklepu, jednocześnie wypróżniając się w spodnie? Być może jest zadowolony z tego co 'osiągnął' - może dlatego, że nie miał szansy na nic więcej. Świadomy wybór?? Wątpię, zapewne bardziej procenty błędów młodości. Myslisz, że gdyby takiemu "punkowi" spod sklepu zaproponować dom, pieniądze i pracę - odmówiłby, w imię zasad ? Bardzo wątpię. Oni w tej chwili już nie mają ideologii - stali się żałosnym uosobieniem swojego "no future". Niewolnikami zasiłków i nałogów.
Tu masz trochę racji, ale nalezy odrozniac meneli od punków ;] Jak już mówilem - znam kilka takich osób i jakoś sa szczęsliwi z tego swojego bardzo prostego zycia.
Moth napisał/a:
No i tu się różnimy, bo ja chcę być szczęśliwym facetem, z pracą i domem. Da radę, uwierz. Wszystko zależy od czlowieka i od priorytetów, które sam sobie wyznacza. Piękne historyjki o ubóstwie i szczęściu, w większości przypadków można włożyć (niestety?) między bajki.
Nie zgadzam się, że człowiek biedy jest odrazu nie szczęsliwy. To jest materialne myslenie, ze pieniadze daja szczescie a wlasnie takie cos mozna włozyc miedzy bajki.
Moth napisał/a:
Dobrze płatna praca, w której się realizujesz sprawia wielką satysfakcję. Nie ma nic lepszego od porannej kawy i uczucia, kiedy po ciężkim dniu wpada się w miękką pościel, żeby wreszcie zamknąć oczy. To moje subiektywne zdanie.
I życ ze swiadomością, że bedzie sie to robic przez całe zycie. A później na emeryturze dopiero się zrozumie pewien mały błąd jaki się zrobiło kiedys - popadniecie w rutyne. Moim zdaniem to najgorsze co moze byc.
Moth napisał/a:
I zadaj sobie pytanie, czy miarą ich szczęścia, również byłaby pojmowana w taki sposób "wolność pod sklepem" ?
Cały czas mam na myśli jednostke a nie grupe jaką jest rodzina. Nie uwzględniłem tutaj tego.
_________________
Fly People Fly - szukajcie mnie pod chmurami!
---
T.Nalepa - Zawsze wierny mi...
---
„Wszystko zdarza się tylko raz. I nigdy nie wraca.
Jeśli będziesz próbował[a] wskrzeszać przeszłe zdarzenia, ominiesz to, co ma się wydarzyć w następnej kolejności”
Marianne, ogarnij najpierw kwestię poruszaną w temacie. YodaM pisał, ze większośc punków skończyła pod sklepem. Nie twierdzę, że każdy żul był punkrockowcem; nawiązywałem jedynie do wypowiedzi Yody. Jak Ci to pomoże zrozumieć, ujmij owe w pod sklepem w " " i potraktuj jako przenośnię.
Uważnie prześledziłam wymianę zdań chłopaków. Powiem tak: tak samo jak antyglobalista nie jest równy drugiemu antyglobaliście, feministka nie jest równa innej feministce, tak samo są punki i punki. Chodzi mi o to, że ludzie tak różnie interpretują tę ideologię, że trudno powiedzieć, co tak naprawdę nią jest, a co nie. Poglądy niektórych z nich ewidentnie kłócą się z poglądami innych. A i ci i ci nazywają się punkami. Jedni np. nie uznają żadnej władzy, no future i tak dalej, a inni twierdzą, że punk to jedynie odpowiednie nastawienie do świata, swego rodzaju uświadomienie. Jedni są za tym, żeby buntować się przeciwko wszystkim i wszystkiemu, inni mają bardziej sprecyzowane, na co wolno, a na co nie wolno się zgadzać. Tak samo jak feministki: niektóre to nawiedzone histeryczki doszukujące się wszędzie przejawów dyskryminacji płci żeńskiej, inne to rozsądne kobiety postulujące równouprawnienie w życiu społecznym i na rynku pracy.
Nigdy nie odpowiemy sobie na pytanie "czy punk wciąż żyje?", jeśli jasno nie określimy, co tak naprawdę nazywamy punkiem.
Ja sama postrzegam to raczej w kategoriach społecznych i historycznych. Punk rozwinął się w czasie kryzysu ekonomicznego, bezrobocia, ludzie nie mieli pracy i perspektyw rozwoju, dlatego też powstało hasło "no future". A później dorobiono do tego całą otoczkę o beznadziei istnienia i masa ludzi to podchwyciła, bo - moim skromnym zdaniem - tak wygodniej. O wiele łatwiej obarczyć winą za spieprzone życie zły system.
Ja w to wszystko nie wierzę. Tak się składa, że organizacje walczące o wolność zostały utworzone tylko w jednym celu - aby manipulować ludźmi i czerpać z tego zyski. Tak samo jak ideologie. Poczytajcie sobie historię.
Wiecie ile kasy zostało zarobione np. na punkach i na ich stylu życia? Przecież to wszystko kosztowało - ubrania (menadżer czy ktoś tam z otoczenia Sex Pistols miał sklep z punkową odzieżą i czesał na tym kosmiczną kasę, dodam, że to nie był odosobniony przypadek ), nawet drugi i alkohol. Czysty biznes.
Moth napisał/a:
Dla mnie to idiotyzm, kretynizm i głupota, połączona z masochizmem :). "Żadna ideologia nie jest warta życia" (...) Pod pozorną otoczką wolności stajesz się niewolnikiem idiotycznej ideologii, która sprowadza człowieka do roli podrzednego podmiotu, pozbawionego godności.
Pewnie. Do tego ludzie nie odróżniają pojęć "idei" i "ideologii". Idea to jakaś koncepcja, jakiś pogląd, możesz się z nam zgadzać, możesz odrzucać, możesz też popierać inne. W ideologii tak nie ma!! Ideologia to jest sztywny zbiór jakichś idei, które określają przynależność do danej grupy ideologicznej. Tutaj indywidualny wybór nie ma racji bytu. W ideologii albo wierzy się we wszystko albo w nic. Nie ma "pomiędzy" i na tym to polega. Więc, pytam, gdzie tu wolność??
Zwróćcie na to uwagę. Nie mówię już tylko o muzyce, ale o wszystkich wielkich ideologiach i systemach, które powstały w oparciu o nie.
_________________ - ...stwierdzono u niej wręcz niepoczytalną skłonność do okrucieństwa,
agresji, gwałtownych wybuchów gniewu a także wybujały temperament.
- u każdej baby można stwierdzić coś takiego.
A ja uwazam, ze do wszystkiego trzeba miec dystans...Ruchu punk nie da sie zaszufladkowac ani sprecyzowac gdyz on nigdy nie byl jasno okreslony. Wystarczy spojrzec ile roznych opinii i zdan jest i bylo w tym srodowisku. Dla przykladu moge podac punkow, ktorzy za wszelka cene chcieli walczyc o pokoj i brak wasni miedzy ludzmi i punkow, ktorzy na to leja sikiem prostym i ganiaja po miescie lejac sie z m.in. nazistami. Sprzeczne prawda? Ale stoja po tej samej stronie... Trzeba nabrac dystansu by zrozumiec o co chodzi z haslami pt. "no future" lub buntem wszelakim nawet (tak jak ktos przytoczyl) wobec rodzicow. A co jesli ktos kto buntuje sie przeciwko rodzinie ma ku temu powody? Np. alkoholizm, zakazy, ustawianie zycia bez mozliwosci wlasnej ingerencji? Wezcie tez pod uwage, ze ludzie, ktorzy utozsamiaja sie z ta subkultura nie robia tego bez powodu a jesli ktos jest "punkiem" na zasadzie bo tak to jest poprostu dzieciakiem, ktory prawdopodobnie dorosnie i zmieni swoje poglady 100 razy.
Apropo "true"... Ja uwazam, ze takimi osobami sa ludzie, ktorzy nie boja sie argumentowac swoich przekonan oraz ci , ktorzy mimo tego iz przez to dostaja po dupie od zycia, dalej trwaja w swojej idei.
EDIT:
A co do starej gwardii punkow... Oni zyja nadal ze swoimi przekonaniami... Tyle, ze postanowili dac cos od siebie dla swiata w postaci dzieciaka i wola zapewnic mu dach nad glowa, niz dalej ganiac po miescie ;).
A ja uwazam, ze do wszystkiego trzeba miec dystans...Ruchu punk nie da sie zaszufladkowac ani sprecyzowac gdyz on nigdy nie byl jasno okreslony. Wystarczy spojrzec ile roznych opinii i zdan jest i bylo w tym srodowisku. Dla przykladu moge podac punkow, ktorzy za wszelka cene chcieli walczyc o pokoj i brak wasni miedzy ludzmi i punkow, ktorzy na to leja sikiem prostym i ganiaja po miescie lejac sie z m.in. nazistami. Sprzeczne prawda?
No właśnie. Ludzie różnie się do tego ustosunkowywali.
bert napisał/a:
Trzeba nabrac dystansu by zrozumiec o co chodzi z haslami pt. "no future" lub buntem wszelakim nawet (tak jak ktos przytoczyl) wobec rodzicow. A co jesli ktos kto buntuje sie przeciwko rodzinie ma ku temu powody? Np. alkoholizm, zakazy, ustawianie zycia bez mozliwosci wlasnej ingerencji?
Trzeba nabrać dystansu i jasno określić, przeciw czemu się buntować. Zależy jakie to zakazy i nakazy. Bo to żadna nowość, że lwia część z nich była dla naszego dobra. A ustawianie życia bez możliwości własnej ingerencji? Zawsze jest jakieś pole manewru w ten czy inny sposób. To naturalne, że do pewnego wieku w wychowaniu dziecka tak właśnie się robi, gdyż dziecko nie jest w stanie samo podjąć odpowiedzialnej decyzji i ponieść jej konsekwencji. I podobnie jest z nastolatkami. Gdyby nie ingerencja rodziców, większość "młodych gniewnych" spieprzyłaby sobie życie na samym początku. Sama znam takie przypadki: kiedyś niegrzeczni i rozczochrani krzyczeli i tupali nogami, a teraz na kolanach przepraszają i całują po rękach z wdzięczności.
Od zbuntowanych nastolatków słyszy się bez przerwy pretensjonalne stwierdzenie: "Mam chyba prawo do..!" Oczywiście, ale oprócz praw są też obowiązki. A tak się składa, że rodzice mają prawo zabierać głos w większości kwestii, bo to oni utrzymują delikwenta, płacą za jego życie, zarówno za znienawidzone podręczniki szkolne, jak i za drobne przyjemności. I to właśnie na rodzicach spoczywa ogromna odpowiedzialność, ale o tym mało kto myśli. Trzeba nabrać dystansu i wyraźnie sobie powiedzieć, że to rodzice ponoszą konsekwencje wybryków swoich zbuntowanych dzieci.
_________________ - ...stwierdzono u niej wręcz niepoczytalną skłonność do okrucieństwa,
agresji, gwałtownych wybuchów gniewu a także wybujały temperament.
- u każdej baby można stwierdzić coś takiego.
wszyscy walczą o pokój... aż się leje krew.
Jeśli jeszcze raz przeczytam, że coś jest true, tró czy cokolwiek to rozwalę sobie głowę klawiaturą. Słowo!
Mam serdecznie dość rozmów o ewentualnych pankach i ludziach, których pankami już zwać nie należy. Bunt to, bunt tamto. Szczerze.. niewiele mi to zmienia. Nie obrażam się kiedy ktoś nadal nazywa mnie punkiem, nie robi mi to żadnej różnicy. I czy jestem tru czy nie? skoro mnie to nie interesuje..
Dlaczego wtykanie nosa w czyjeś życie i czyjeś etykietki jest takie fascynujące? Co komu zmienia? Dlaczego rozmowy o punku prawdziwym i punku mniej prawdziwym? Na co komu i po co?
bert napisał/a:
Tyle, ze postanowili dac cos od siebie dla swiata w postaci dzieciaka
świry...
_________________ the further we go and older we grow,
the more we know, the less we show..
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum