Tylko teraz pytanie - kogo obchodzą ludzie, którzy już nie mają o co walczyć, ich czas się skończył, a jedyne zajęcie sprowadza się do odlatywania po różnorakich używkach ?
Nie trzeba być punkiem, żeby z tym walczyć. Prawda jest taka, że dziś nazywanie siebie punkiem, to jedynie pretekst żeby się napruć/naćpać. W imię ideologii i no future.
Tylko teraz pytanie - kogo obchodzą ludzie, którzy już nie mają o co walczyć, ich czas się skończył, a jedyne zajęcie sprowadza się do odlatywania po różnorakich używkach ?
Moth jest o co walczyć...o to by ludzie byli dobrymi ludźmi,by czlek umiał korzystać z wolności,by nie był obojętny...to sa wartośći,o których warto śpiewać,rozmawiać i walczyć o nie.Nie utożsamiajmy punk-rocka tylko z walką polityczną z mityczna komuną.Punk to nie "ruch" antypolityczny,tylko zasada walki z systemem,a własciwie tym co jest jego nowotworem i niestaty nawet(wbrew powszechnej opinii)po '89 rozwija się nada...po cichu i tak naprawdę szybciej i lepiej.
_________________ KULT:Krzysztof Banasik,Tomek Glazik,,,PEARL JAM:Matt Cameron,Eddie Vedder, Janusz Grudziński,Irek Wereński,,,,,,,,,,,,,Stone Gossard,Jeff Ament,Mike McCready Janusz Zdunek,Piotr Morawiec,,,,,,,,,,,,,,,,,NIRVANA:Dave Grohl,Krist Novoselic,Kurt Cobain Kazik Staszewski,Tomek Goehs,,,,,,,,G,,,,,ALICE IN CHAINS:Jerry Cantrell,Layne Staley,Mike Starr,Sean Kinney
Ja jednak uważam, że mimo ciągłych powodów do buntu (bo buntować można się przeciw wszystkiemu) punk zdycha w męczarniach, jak to napisałem w innym poście. Gdy ostatnie pokolenie prawdziwych punkowców "zetnie irokezy" zostanie jedynie garstka tych prawdziwych. A i Ci długo nie przetrwają.
Dzisiaj nawet Dezerter i Sex Pistols stają się pożywką dla pseudo-punków...
_________________ "Jutro odejdę gdzieś daleko
Jestem zmęczony tym co wokół
Nie mogę oddać reszty siebie
Twój wzrok przeszywa moje serce"
Prawda jest taka, że dziś nazywanie siebie punkiem, to jedynie pretekst żeby się napruć/naćpać. W imię ideologii i no future.
wrzucasz wszystkich do jednego wora. Żeby ćpać lub chlać nie potrzeba takich pretekstów. Jak dla mnie to co teraz napisałeś to jest takie już najeżdżanie na tą subkulturę. Ich założenia są godne podziwu i jest jeszcze jakaś nieliczna grupa, która jednak mimo wszystko walczy o swoje poglądy. Przynajmniej tak mi się wydaje.
Sex Pistols to zespół wykreowany na potrzeby 'mody' na punk w tamtych czasach.
A Dezerter dziś, to kupka starych dziadków, która odcina kuponiki od przeszłości. Nie przekonuje mnie jakoś gość po 40 krzyczący "NO FUTURE", za co dostanie spory bilonik.
Podobnie rzecz się ma z KSU i innymi tego typu.
Za to podoba mi się postawa Budzego z Armii. Potrafi wyważyć swoje teksty i charakter zespołu, w którym gra.
----
martaxyz - jakie są więc dziś założenia punku ? Cele ? Ideały ? Anarchia i walka z nazizmem i rasizmem ? Nie śmiesz mnie...
I jaki jest ich przekaz ? O czym śpiewają? Psioczą na PiS i Leppera ? Ciekawe, czy chociaż w jakiś sposób dotknęła ich owa polityka... poza mundurkami w szkołach ;).
Nie śpiewają o Aston Kutcherze (czy jak to tam się piszę), o "wyścigu szczurów" za pieniędzmi, o sflustrowanych nastolatkach, o wolności i o jakiś kurwach. Mają jeszcze parę piosenek ale już nie pamiętam jakich. Moth zawsze będzie coś przeciwko czemu można się będzie buntować.
O wolności ? Z chęcią poczytałbym teksty. No ale nieważne. Moje zdanie n/t punka znacie - kłócić mi się nie chce, na siłę też nie będę niczego wpierał...
Z tego co wiem, Sex Pistols mieli problemy z wybiciem się, bo kiedy zaczynali punk nie był w ogóle popularny. A nawet gdy już zdobyli fanów, to cała reszta przeklinała ich muzykę.
To, że w swoich tekstach zawierają swoje przekonania na temat równości itp. to chyba dobrze:/ i to co lepiej rozwalić się i siedzieć? ja akurat podziwiam tych, co potrafią powiedzieć głośno swoje zdanie. Zgadzam się z tym i jakoś nie mam zamiaru ich negować. Przynajmniej coś robią w celu poprawienia stosunków między ludźmi. a nóż do kogoś to trafi... i zastanawiam się czemu od razu wszystkich osądzasz o to, że są punkami tylko po to, żeby się najebać:/ nie jestem ani ich wielką zwolenniczką ani przeciwniczką. mają prawo się buntować czy Tobie się to podoba czy nie... chodzi chyba o ludzi, którzy naprawdę się temu oddali, a nie tylko podpisują się pod tym, że są punkami a w rzeczywistości tylko udają, bo to jest "fajne".
kiedyś fascynowałam się punkiem, chciałam być punkiem, chciałam poznać punków, a słuchałam wtedy ... Green Daya i Off Springa [taki nie bardzo to punk, prawda :P]
potem trochę upodobania muzyczne mi się zmieniły, ale nadal było coś co mnie w punku intrygowało - to dążenie do wolności.. - odnajdywałam się w tym. Tyle, że to nie oznaczało buntu i punku, z czego sprawy sobie nie zdawałam ;p. ale i tak nadal mi się to podoba.
aż zobaczyłam w tramwaju coś co wyglądało jak punk . było ich dwóch. masa metalu na rękach, ćwieki, skórzane, obcisłe spodnie i wytarte dżinsy, szelki spuszczone w dół, glany, natapirowane włosy, i irokezik [czyli oh i ah], papierosy, piwo otwarte, i co drugie słowo to przekleństwo i `bulwersacja` na temat tego, że pada deszcz, a ktoś pisze po ścianach, że codziennie ginie 50 pijanych kierowców xD.
nie byli tacy fajni jak myślałam :D, do tego gadali takie głupoty, że nogi miękły.
chyba jedyni tacy jakich widziałam w wawie
potem zaczęłam troszkę myśleć i dałam sobie spokój z tym calym `punkiem`. stwierdziłam, że za młoda jestem, no i Green Day i OffSpring to nie punk :).
heh, kręci mnie coś w tej subkulturze, ale punkówą raczej nie zamierzam być :P. amen.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum