Kontynuując tradycję, znów bardzo spodobał mi się zespół, który parę miesięcy wcześniej miał koncert w Polsce i nie wiadomo, kiedy będzie następny
Na nich trafiłam przeglądając jakieś listy zespołów z lat '90, słuchałam "Epic", już dawno temu. Tylko jakoś mi niespecjalnie podeszli, wydawali mi się zbyt... dziwni. Po tym byłam już przekonana, że rok później nie będę się mogła od nich oderwać, bo to moje stałe zagranie :p
I miałam rację - powaliła mnie płyta najpierw "Album of the Year" z "Paths of Glory", "Mouth to Mouth" czy "Ashes to Ashes", później przekonałam się do przedostatniej ("Just a Man" to coś pięknego), i tak poszło dalej, przez inne projekty Pattona - Mr.Bungle, Tomahawk, Fantomas (miał jakąś słabośc do muzyków z Melvins chyba), ostatnio też bardziej elektroniczne Lovage (osz) i Peeping Tom (piosenka z Massive Attack jest świetna). Nie mówiąc o Mondo Cane. Jak ktoś jeszcze ich nie słuchał, to nie wie, co stracił :) Ale FNM jakoś zostało mi w sercu.
Patton to muzyczny diabeł o 100 głosach, mający gdzieś opinię publiczną i robiący to, co mu się podoba. I bardzo dobrze :) Jakby z takim talentem słuchał wszystkich naokoło, nie zrobiłby zupełnie nic ciekawego. Pokazuje teraz, że muzyka to muzyka, a nie jakieś sztuczne podziały typu "tu się kończy rock, a tu zaczyna elektronika". To zabija całą muzykę.
Muzycy, uczcie się, o tym panu jeszcze będzie głośniej :P
"Album of the year" potezny album jeden z lepszych jakie kiedykolwiek mialem szczescie uslyczec, a "path of glory" to jakze wysublimowany kawalek , ogolem caly album nie ma slabych punktow, collision, naked in the front...stripsearch i ta koncowka ten dzwiek po f for fake chlopaki sobie odlecieli tam gdzie tylko sobie zyczyli:] a ja niestety nie podolalem w zeszlym roku z heienekem
_________________ "......z czarnych lubią tylko Teda Dansona.......:]"
"Album of the year" potezny album jeden z lepszych jakie kiedykolwiek mialem szczescie uslyczec, a "path of glory" to jakze wysublimowany kawalek
Prawda? Jak śpiewa "coming" w tle to aż dreszcze przechodzą
Lobo.... napisał/a:
ogolem caly album nie ma slabych punktow, collision, naked in the front...stripsearch i ta koncowka ten dzwiek po f for fake chlopaki sobie odlecieli tam gdzie tylko sobie zyczyli:]
Ba, nie ma, szkoda, że teraz się dużo kapel boi tak eksperymentować, jak oni.
Nooo...wreszcie znalazłem watek o jednym z moich najbardziej ulubionych zespołów świata:
FNM, albo się kocha albo totalnie odrzuca....jest to chyba jeden z najbardziej niedocenionych zespolow w USA (byli bardziej docenieni w Europie, Australii, Ameryce Łacińskiej i Japoni, gdzie pelnili role headlinerow, ich plyty sie tam lepiej sprzedwaly)...co nie znaczy że był jakims tam podziemnym zespolikiem, chodzi mi o to że dla mnie FNM to powinien osiagnac ten sam sukces medialny i komercyjny co takie Soundgarden, RHCP czy Nirvana...
Łaczyli skrajne style..jeszcze w The Real Thing, byl to funk-metal, takie RHCP z metalowym posmakiem...płyta znakomita; ale chyba na prawdziwy odlot pozwolili sobie w Angel dust z 1992r.. Patton dorzucil kilka sposobow roznego spiewania..o ile w The Real Thing rap ala Anthony Kiedies przenikal się z wysokim wokalem ala Axl Rose, o tyle w na drugiej płycie z Pattonem w skladzie mamy do czynienia z facetem ktory łaczy funkowo-jazzowy spiew spod znaku Jamsa Browna, mocnego grungowego wycia i barytonu, poprzez black-death metalowe skandowanie...miód:) Obie te plyty to jest jazda obowiazkowa dla kazdego rock-fana...
Kolejne bynajmniej nie gorsze, King For A Day, to jest dopiero odjazd....podobno Jim Martin odszedl od FNM bo w trakcie Angel Dust zespol stal sie zbyt popowy...hmmm King For A Day to nie lada gratka dla fanow punk-metal-hardcore'owego grania, bardzo energetyczna, wiele inspiracji z tej plyty na pewno czerpał System of The Down....ale roznica jest taka, że FNM wędrowal od skrajnosci w skrajnośc, hardcoreowy jazgot graniczyl z denciakami rodem z lat 60tych w muzyce Funk, albo punkowy wymiatacz z smooth -jazz,,,nic dziwnego, że do pewnych zakutych lbow takie podejście moglo wydawac się zbyt męczące:)
Ostatnia plyta - Album of the year...widac zmęczenie materialem, brak świerzych pomysłów, jest parę wybitnych kawalkow, ale duzo niepotrzebnych spokojnnych utworow prowadzących do nikad, roniz bardziej energetyczne kawalki sa nijakie...nie jest źle, nie jest tez jednak wybitnie...niemniej jednak pozegnali się w dobrym stylu:) Mozna rzec szkoda..ale większa szzkoda byloby usilne granie dalej, bez pomysłu, bez wizji...
_________________ Pearl Jam, Alice In Chains, Tool, Faith No More, NIN, Kyuss/QOTSE, Soundgarden, RATM, Smashing Pumpkins, Bush, Nirvana....and many, many others:)
aliveinchains, szkoda nie szkoda, przecież Mike Patton oprócz FNM wydał jeszcze mnóstwo płyt z różnymi zespołami ;)
Ale jak mam byc szczery żaden z tych zespołów nie przypadł mi do gustu....może jeszcze Tomahawk (wydali plytę 10 lat temu) coś przypominał FNM...
_________________ Pearl Jam, Alice In Chains, Tool, Faith No More, NIN, Kyuss/QOTSE, Soundgarden, RATM, Smashing Pumpkins, Bush, Nirvana....and many, many others:)
Tomahawk wydali 3 płyty! ostatnią 4 lata temu :P Ja lubię Mr. Bungle i Peeping Tom facet ma charakter w eksperymentach :)
Tomahawk wydał aż 3 plyty...no prosze...MP chwyta się czego się da ale jakos to uchodzi bez echa...przychodzi reunion FNM i nagle caly świat oszalal:) Mike Patton bedzie zawsze kojarzony z FNM, pozostale zespoły to juz nie ta liga...
_________________ Pearl Jam, Alice In Chains, Tool, Faith No More, NIN, Kyuss/QOTSE, Soundgarden, RATM, Smashing Pumpkins, Bush, Nirvana....and many, many others:)
Po pierwsze to są tak różne zespoły, że nie można ich zestawiać obok siebie (nawet jeśli wspólnym mianownikiem jest Patton).
Po drugie to te liczne projekty nie słucha się przytupując przy okazji nogą. To są raczej klimaty dla kogoś kto lubi bardzo eksperymentalną muzykę (nawet powiedziałbym miejscami - totalnie odjechaną).
Z faithnomore'owych płyt najbardziej lubię Angel Dust. Piosenki typu "Land of Sunshine", "MidLife Crisis", "Everything's Ruined", "Jizzlobber" czy "Easy" po prostu wgniotły mnie w fotel po pierwszym przesłuchaniu :)
A z jego innych projektów najbardziej lubię Mr. Bungle i ich debiut pod tą samą nazwą.
Po trzecie Mike P. jest bogiem i nie znam drugiego tak wszechstronnego wokalistę \m/ :)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum