Zdziwiłem sie ze tego tematu nie ma. Co o nim sądzicie ? Uwielbiam całą mase jego kawałków które nie sposób tu wszystkie wymienić. Ale... niech mnie ktoś uświadomi co on zrobił "z tą gitarą?"
Zapraszam do konwersacji na temat kolejnego "człowieka Seattle" xD
_________________ ---------------------
Kiedy ktoś napotka kogoś
kto buszuje w zbożu...
----------------------
Ale... niech mnie ktoś uświadomi co on zrobił "z tą gitarą?"
Chodzi o to, że podkręcił potencjometry do oporu, oblał gitarę benzyną i podpalił zapałką? Niektórzy mówią, że się grunge od tego zaczął
_________________ Your world can end in the blink of an eye. One event, one unexpected twist of fate and suddenly the world as you knew... is gone... forever. All that you held dear, all that you held close... is washed away in a sea of distant memory. Life... is cruel. Of this I have no doubt. But life continues on... with, or without you. One can only hope that one leaves behind a lasting legacy. But so often, the legacies we leave behind... are not the one we intended.
Przyznam że ja miałam do czynienia tylko z płytą Axis: Bold as Love oraz kilkoma innymi kawałkami z innych płyt i wywarły one na mnie bardzo przyjemne wrażenie, jednym z moich ulubionych jest Castles Made Of Sand który przyznam się poznałam wcześniej dzięki coverowi RHCP ;P W jego muzyce cenię ten "gitarowy język" oraz wokal
Pomijając to, pan Hendrix uważany jest za geniusza muzycznego,był on wielokrotnie wybierany w różnego rodzaju plebiscytach o otrzymał mnóstwo wyróżnień i nagród, wybudowano także kilka pomników na jego cześć
Że co? Że nie słucha? Wypraszam sobie. Mam 7 płytek. Dzięki Hendrixowi zrozumiałem słowa pana Włodka ze sklepu muzycznego "ta gitara fajnie godo". Riff z "Voodoo Child" gram za każdym razem jak tylko wezme gitare w rece, dzieki "Fire" zacząłem interesowac sie latami 70' a na "Purple Haze" pozrywałem ze 3 komplety strun :).
Cytat:
Przyznam że ja miałam do czynienia tylko z płytą Axis: Bold as Love
Musisz nadrobić zaległości... warto ;)
_________________ For all the times you let them bleed you...
For little peace from God you plead.
wszyscy użytkownicy w milczeniu oddają hołd największemu bo o nim mówili wszyscy wszystko, ale skoro sakramentalną zmowę milczenia przerwałem ja, to powiem słowa powtarzalne w jego kierunku, w kierunku kolesia całkiem niepowtarzalnego.
Czasu miał niewiele by pokazać innym cząstkę swojej duszy i talentu, z całą pewnością coś by jeszcze z natury technik gry, sposobów, zniekształceń... coś by jeszcze wymyślił, ale nie zdążył.
Współcześnie nikt już nie wymysla niczego na nowo, tylko powiela i dopracowuje, a wszędzie widać dookoła wpływy Hendrixa, ojciec rockowego Seattle.
"Hey Joe" zapewne nikt nie słyszał więc wspomnę jak i zresztą wszystkie studyjne płyty, zwłaszcza "Are You Experienced?" wzbogaconą po reedycji.
Claptona i Hendrixa słucham od święta, nie stawiam ołtarzyków i nie celebruję muzyki, tak po prostu, na to potrzeba więcej uwagi i dostrojenia.
W pewnym wywiadzie radiowym pewien gośc wspominał o ludziach słuchających muzyki na okrągło, to krząta się po kuchni, to czyta, je, śpi, rozmawia z kimś przez telefon, muzyka jest nieprzerwalnym tłem dnia.
Ja mam podobnie jak ten gość, to jest ten moment, ta chwila, siedzę w skupieniu i słucham, przy podzielnej uwadze "pauza", natomiast przy Hendrixie człowiek nawet nie wyjdzie się wylać bo ucieknie ileś sekund z utworu, zresztą ja się łatwo dekoncentruję, dlatego nie czytam przy muzyce innej niż instrumentalnej i stonowanej (zdecydowanie to nie Hendrix).
Z wydanych pośmiertnie słucham najczęściej "The Cry of Love" pewnie dlatego że w przeciwieństwie do innych płyt, tą akurat posiadam (choć resztę mam "nielegalnie")
Chyba w Prezentacjach owy Pan też się nie dorobił forumowej sławy
Tak apropo Hendrixa, kumpel mi przed chwilą wysłał :)
U mnie Hendrix może lecieć na okrągło, jego muzyka poprostu powala luzem. Kiedy słucha sie "wymiataczy" pokroju Satrianiego czy Vai'a czuć w moczu że praktycznie każdą nute mają przemyślaną u Hendrixa nigdy nie zauważyłem czegoś takiego. Ba, nie pamietam nawet żeby dwa razy zagrał tak samo jeden kawałek :) A już szczytem szczytów jest pierwsza minuta "Voodoo Child (Slight return)". Przyznam sie - mam obsesje na punkcie tego kawałka :] Wielu znanych artystów go coverowało i jeszcze nie widziałem nikogo kto zagrał by chociaż podobnie. Pierwszej minuty po prostu nie da sie powtórzyć. Kiedy sie tego słucha można mieć wrażenie że sam Jimi był zaskoczony rezultatem, to naprawde robi wrazenie. Dla mnie to jest fenomen. Jego gitara opowiadała takie historie że nawet gdyby nie było tekstu do tych piosenek to by sie wybroniły. Więcej takich Dżimich nie bedzie :]
_________________ For all the times you let them bleed you...
For little peace from God you plead.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum