Pink Floydów kocham właściwie jedynie za The Wall (który jest też jednym z moch ulubionych filmów), za okladkę do Dark Side'a i za ten niepowtarzalny, magiczny, psychodeliczny klimat, który pozwala mi choć troche uchylić drzwi percepcji (czego brakuje mi np. u Doorsów ;]) - ale za to kocham miłością gorącą, szczerą i prawdziwą. Obiektywnie (a może jednak subiektywnie ;)) mowiąc to jeden z najgenialniejszych, jakie znam. A Wy? Co o nich sądzicie? Które płyty czy piosenki lubicie najbardziej?
_________________ We do need more education!
Ostatnio zmieniony przez Scarlett O'Hara 2007-09-21, 19:54, w całości zmieniany 1 raz
Ech, kocham Pink Floyd za ten wspaniały psychodeliczny klimat, tajemniczość, muzykę przesiąkniętą magią. Dwie płyty Pink Floyd które uwielbiam to Dark Side Of The Moon i The Wall. Hmm... fajnie by było gdyby znowu się zeszli i grali razem, to był naprawdę wspaniały kwartet. Dla mnie nigdy Waters nie był absolutnym liderem za jakiego się uważał, był niestety trochę "muzycznym" egoistą i nie umiał docenić wkładu innych w zespół...
taaak magiczni są... ja z przykrością musze stwierdzic że jakieś miesiące temu, nie dostrzegałam tego... ale głębiej zaznajomiłam się z ich twórczością i... teraz dostrzegam, chłonę każdy dzwięk, każde słowo... muzyczna ekstaza:)
"The Wall" film i płyta niesmowite, robią wrażenie... ale obecnie jakos bardziej uwagę skupiam na wymienionym już wcześniej Dark Side Of The Moon i Wish You Were Here... ahh:)
_________________ so, so you think you can tell heaven from hell
blue skies from pain
can you tell a green field from a cold steel rail?
a smile from a veil?
do you think you can tell?
"Dark Side Of The Moon" przede wszystkim... "The Wall" tak do mnie nie przemawia.
Choć swoją drogą bardzo cenię sobie również album "Division Bell" nagrany już bez Watersa ("High Hopes" - chyba najlepsza ich piosenka w ogóle)... Piękna muzyka - szkoda tylko, że solowo dokonania Gilmoura i Watersa już mi tak nie podchodzą :(
Pink Floyd ma w sobie to coś. Ambitna muzyka, słucha jej się bardzo przyjemnie, relaksuje, jest... po prostu piękna. Z moich ulubionych płyt wymienię "Division bell". Przez niektórych wymieniany jako nienajlepszy album, ale mi przypadł do gustu. Ten spokojny wstęp z genialną partią na gitarę, "what do you want from me", "marooned" i kończąca płytę cudowna piosenka "high hopes".
Jeszcze strasznie mi się podoba kawałek "shine on you crazy diamond" z płytki "Wish you were here".
Ostatnio coraz mniej słucham Pink Floydów, ale sentyment dalej zostaje ;)
Swego czasu kochałem sie w nich i miłość została do tej pory choć juz nie taka namiętna :) Ale bardzo często wracam. Potrafili tworzyc niesamowity klimat. Piękne kawałki.
Max napisał/a:
kocham Pink Floyd za ten wspaniały psychodeliczny klimat, tajemniczość, muzykę przesiąkniętą magią
Wyjąłeś mi to z ust :)
_________________ ---------------------
Kiedy ktoś napotka kogoś
kto buszuje w zbożu...
----------------------
Lubię, nie powiem, ale wolę King Crimson. Ulubione longpleje to A Saucerful Of Secrets, Dark Side Of The Moon i The Wall. Pod koniec kariery zdziadzieli i grali gówno. Tyle.
Aż tak bardzo za nimi nie przepadam, lecz po dyskografię sięgnę z czystej ciekawości. Mam "Echoes" (czy jakoś tak), ale jeszcze nie zdarzyłam całej przesłuchać. Od czasu do czasu lubię posłuchać "Wish you were here" i "Shine on you crazy diamond part I - V" (co za klimat :D).
_________________ Trzy bajki jeszcze raz
Trzy bajki cały czas
Pink Floydów kocham właściwie jedynie za The Wall (który jest też jednym z moch ulubionych filmów), za okladkę do Dark Side'a
Jak można kochać jakiś zespół "właściwie jedynie" za okładkę i film, który został nakręcony na podstawie płyty?
Zdecydowanie dla mnie najważniejszy zespół w historii rocka - wkład w obecną scenę mieli przeogromny, po prostu brak słów. Najbardziej cenię pierwsze dwie płyty z udziałem Syda Barretta jeszcze - niesamowita atmosfera niepokoju się w okół nich wytwarza, czysta psychodelia. Późniejsze płyty to również majstersztyki, jednak brakuje już tego przesycenia psychodelią co w pierwszych płytach.
A The Wall to nie jest muzyka? Napisałam, że lubię płytę The Wall, który jest też jednym zmoich ulubionych filmów. A jak to sobie zrozumiecie, to już nie moja sprawa...
Ehh, "Dark Side..".. uwielbiam tą płytę, ostatnio sie w niej zasłuchuje bez przerwy. Jak dla mnie bardziej psychodeliczna niż "The Wall", dźwięki z najwyższej półki, teksty też niczego sobie, poprostu świetne... potrafi nawet przestraszyć...hehehehe... uśpić.. taka płyta powinna być. Poprstu świetna.
_________________ ---------------------
Kiedy ktoś napotka kogoś
kto buszuje w zbożu...
----------------------
Smutna widomość dziś okrążyła świat gdyż zmarł kalwiszowiec Wright tego wielkiego zespołu.Szczęśliwi ci ,którym udało się ich usłyszeć jeszcze na niedawno zagranym koncercie charytatywnym.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum