Widzę, że nie ma topicu o jednym z moich ulubionych zespołów. Chłopaki na początku grali post-punk/gothic rock. Teraz poszli bardziej w kierunku alternatywnego rocka, ale nie utracili nic ze swej pierwotnej swieżości. Powiedziałbym nawet, że nowe nagrania dorównują takim klasykom jak "Disintegration" czy "Pornography". Świetny wokal Smitha, ciekawe kompozycje, łykam wszyskie ich nagrania bez popity. Kumacie to czy macie w dupie?
No własnie chciałem się zapoznac bardziej z dyskografia tej grupy, bo ostatnio na VH1 widzialem program im poswiecony i mnie wzielo na nich. Jak narazie moge powiedziec, że maja orginalne brzmienie i kawałaki. Pełne dziwności i surrealizmu, tak samo z reszta jak i teledyski. Jak się zapoznam bardziej z nimi to napisze więcej, jak narazie mi się podoba ta ich muzyka.
_________________
Fly People Fly - szukajcie mnie pod chmurami!
---
T.Nalepa - Zawsze wierny mi...
---
„Wszystko zdarza się tylko raz. I nigdy nie wraca.
Jeśli będziesz próbował[a] wskrzeszać przeszłe zdarzenia, ominiesz to, co ma się wydarzyć w następnej kolejności”
Znam tylko "Pornography" + utwory zasłyszane w radio. O płycie "Pornography" nie wiem co napisać. Jest piękna, niezwykła, działa na wyobraźnię. A utwory takie jak "Siamese twins" czy "Figurehead" to dla mnie absolutne mistrzostwo. Osobiście boję się ich słuchać, ale nie potrafię przestać. Też mam plan bliżej się z dyskografią zapoznać wkrótce.
[ Dodano: 2007-08-07, 09:23 ]
I właśnie nadszedł czas na "Faith"... Podejrzewam, że przez kilka następnych dni będę w innym świecie..
_________________ the further we go and older we grow,
the more we know, the less we show..
Nie przepadam za wszystkim co mają w dośc bogatej dyskografii ale z powodzieniem mozna z tego zrobic bardzo dobra składankę, pamiętam rok temu na koncercie Unplugged Korna Robert Smith pokazał się z całkiem innej strony, bardzo mi to przypadło do gustu, swietny zresztą wokalista, szkoda że nie bedzie mnie na koncercie, ale wszystkiego mieć nie mozna
Wiele muzyki w swoim zyciu przesłuchałem, ale The Cure zawładnęło mna jak mało który zespół.
Disintegration. Cenie sobie wyżej od Dirt Aliców..myslę, że więcej dodawac nie muszę. Płyta stulecia.
Ten zespół coś w sobie ma, coś trochę niepokojącego. Żaden ze mnie specjalista w dziedzinie ich muzyki, całkowicie porwała mnie głównie "Pornography" (co nadrabiam), ale co mogę teraz na ich temat powiedzieć to to, że to klimat dość dołujący, ale bardzo szczery, niewymuszony i wpasowuje się w tego typu nastrój jak mało który z tej serii.
Ten kawałek z najnowszej płyty 4:13 Dream(2008r) mnie rozwala
moge polecic całą płytkę,takie The Cure w tym ''weselszym'' wydaniu,za reszte twórczości musze się wziąc,bo nie znam nic oprócz wyżej wymienionej,Pornography i pojedynczych kawałków
Sczerze mówiąc "nowe" The Cure..to dość przeciętna muzyka. Aż trudno uwierzyć że Smith mógł się wypalic.
Z "nowych" dokonan polecam "ostatni dzień lata". Jeden z najpiekniejszych, jeśli nie najpiekniejszy kawałek The Cure..a i wiem, że solo sobie Smith upodobał z tego kawałka bardzo..oj bardzo. Fajnie, że zaczęliście dyskusję, licze na więcej.. bo warto.
Świetne,idealnie oddaje klimat końca lata.
Kjurowcy robią też świetne teledyski mój ulubiony klip,to ten do ''Close To Me''
Nigdy wcześniej nie spotkałem się z takim pomysłem na video,ta klaustrofobiczna atmosfera...naprawde ciekawe,warte obejrzenia:
To pierwsza wersja Close To Me, niesamowicie zrealizowany teledysk..i ta pomysłowość.
Druga wersja nie gorsza :)
The Cure to przede wszystkim Trylogia. Czyli "Pornography", "Disintegration" i "Bloodflowers". Proponuje przesłuchac wszystkich trzech, w tej własnie kolejności..
W Niemczech nagrali DVD koncertowe w którym set zawierał dokladnie te trzy płyty i kawalki z nich zagrane w tej samej kolejności jak na albumach. Strasnzie dołujący klimat.. no ale to The Cure.
Ja już od dwóch lat z kawałkiem zasłuchuję się - no właśnie, czy zasłuchuję to trochę nie za duże słowo? Ale chyba nie, bo skala zjawiska jest u mnie dość spora - w The Cure, a to za sprawą mojego chłopaka, dla którego Pornography jest tym, czym dla mnie Dark Side of the Moon. Może z tego względu chyba najbardziej lubię Love Song i Just Like Heaven... no i Lovecats
Swoją przygodę z The Cure rozpoczęłam 3 lata temu po przesłuchaniu "Lullaby". Muzyka niezwykle sentymentalna, melancholijna, depresyjna, mroczna ale i pełna ciepła skradła moją duszę...i ta chęć odkrywania jej od nowa każdego dnia ;) Jest niczym balsam dla duszy, miód na zranione serce, dlatego też poprzez autentyczność tekstów oraz niezwykłą umiejętność przekazywania uczuć wielu ludzi utożsamia się ze słowami piosenek The Cure w tym także ja ;)
_________________ żyjemy w bananowej republice a wszyscy są łajzami! ^.^
Cóż, na The Cure byłam wychowana, tata słuchał ich godzinami. W dziedziństwie płytę Desintegration znałam niemal na pamięć. Potem o nich zapomniałam..Przypomniałam sobie jakieś 3 lata temu, gdy kupiłam tacie pod choinkę album 4:13 Dream.Potem znowu zapomniałam..i znowu przypomniałam sobie jakiś miesiąc temu
Ach, Kjury. Cudowny zespół.
Mógłbym godzinami słuchać Seventeen Seconds, Faith, Pornography, Disintegration oraz Wish. Ostatnio, zaczynam się przekonywać również do Bloodflowers z którym byłem w konflikcie przez jakiś rok.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum