jego perypetiami perturbacjami i całym zyciorysem się nie interesuję, po prostu lubię słuchać Malmsteena muzyki, podoba mi się styl gry, osobiście porównałbym go do Eddiego Van Halena, jego kompozycje, technika gry - tzw pasaże, przejścia, ponoć nie ma sobie równych w szybkości ich wykonywania i precyzji, ale o ile wzrokowy podziw jest delicją samą w sobie o tyle słuchowy to już pływanie w morzu nut, co prawda niektóre utwory ma swietne choć niekiedy zbyt "piskliwe" ale wirtuozeria ma czasami to do siebie że jest przerost umiejętności i show nad wytrzymałością słuchową, do jego muzyki umysł musi byc całkowicie wypoczęty, to nie jest muzyka powtarzalna, melodyjna (w Van Halen w sumie się zdarza) więcej w niej skupienia niż relaksu, ale polecam, choć bardziej dla tych co lubią wyraźnie wsłuchiwać się w poszczególne patie dźwiękowe niż brać utwór całościowo i słuchac jej "gdzieś tam z drugiego pokoju" według mnie lepszy od Petrucciego technik, ale Johna się lepiej słucha za to
Znam nieco biografie, twórczość w zespołach jak i solową. Swego czasu lubiałem go posłuchać, oglądać na necie wideosy z jego występów, nawet jakies pojedyncze pokazówki - lekcje gry na gitarze. Koleś urodził sie z powołaniem, tyle o nim. Pamietam jak sie ucieszyłem jak znalazłem na plycie do "Teraz Rocka" jego kawałek - Boogeyman. Podziwiam gościa za jego talent, choć szczerze mówiąc jak wspomnial nieco jordi, nie jest to muzyka na każdą minute dnia czy nocy, bo duzo tam sie dzieje, oj dużo...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum