Jako że moge tu pisać o różnorakiej muzyce to nie sposób nie wspomnieć o kimś takim jak Bob Marley. Takie kawałki jak "No Women, No Cry", "One Love" czy też "Jammain" zna chyba każdy. Jedyny artysta reggae którego słucham... niech sie chowają te wszystkie habakuki i indios bravosy bo i tak nikt nie dorasta do pięt Bobowi. Macie jakieś miłe wspomienia z ów muzykiem? Porusza Was jego muzyka ? Bo ja gdy słusze "No women, no cry"..ehhh... az sie łzka w oku kręci ....
_________________ ---------------------
Kiedy ktoś napotka kogoś
kto buszuje w zbożu...
----------------------
Hmm... kiedyś jakoś bardzo się Bobem nie interesowałem, potem ściągnąłem parenaście piosenek i stwierdziłem że.... fajna muzyka, Redemption Song czy wspomniane już "No Women, No Cry"*, "One Love" to klasyki. Jamajski klimacik otoczony marihuanowym dymem dodaje tylko tej muzyce smaczka.
Bardzo barwna z niego postać, muzyczne dokonania Wailersów pisane są dźwięcznymi literami, zapachem THC, bijatykami, aurą magii i tajemniczości już od dzieciństwa Nesty.
Polecam fantastycznie napisaną biografię Boba napisaną przez Timothy White'a.
Co do płyt (takie klasyki jak "Catch A Fire", "Exodus", "Kaya") czy utworów ("I Shot the Sheriff", "Jamming") to jest tego tak dużo że nie sposób wymienić wszystkich najgenialniejszych jego owoców twórczości.
Bob jest podobno półbogiem więc biada tym którzy wierzą w to że nie żyje...
Bardzo lubię BOba Marleya, choć reggae za bardzo nie słucham. Próbowałam się jakoś wkręcić w tę muzykę, ale po paru dniach naszła mnie ochota na coś innego.
najbardziej lubię utwory "Exodus" "Lion Iron Zion" i "Fussing and Figting". "Natty Dread" i "Natural Mystic" tez dają radę.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum