jamiroquai dla innych po prostu jamus.
właśnie wczoraj odświerzyłem sobie temat z przed dobrych kilku, a nawet kilkunastu lat.
nadeszły wspomnienia z imprez, na których można było poszaleć przy jamusie.
co wróżnia jamusa z tłumu? oczywiście muzyka, świetne teksty, porywające rytmy, przy których aż chce się znowu tańczyć.
utwory "cosmic girl", "space cowboy", "too yong to die", "canned heat" to utwory, które zagościły już na stałe w serach fanów.
specyficzne ruchy wokalisty zespołu Jay Kaya, ubiór wraz z muzyką wywierają na człowieku naprawdę dużo emocji.
funky, acid-jazz pierwsza klasa. jak dla mnie bomba, do której miło było powrócić po tylu latach.
dla zachęty kilka chyba dobrze rozpoznawanych utworów jamusa.
Ja też znam, kiedyś nawet słuchałam przez jakiś czas. Później jakoś wszystko zamarło, bo właśnie mój problem z tego typu zespołami jest taki, że nakręcam się początkowo bardzo, a potem równie szybko rezygnuję i odstawiam. Miałam to samo z IAMX.
Z odleeeegłych czasów pamiętam jeszcze jak bardzo mi się podobał teledysk do "Virtual Insanity" i głowiłam się, jak oni to zrobili :)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum