Wysłany: 2009-06-27, 12:46 Michael Jackson [22.08.1958 - 25.06.2009]
Król pop'u zmarł dwa dni temu, dziwi że jeszcze nikt nie założył topiku na GF
Od wczoraj na okrągło słucham jego kawałków, dla mnie (rocznik 80) niewątpliwie jego twórczość dosyć mocno utkwiła w pamięci, pamiętam jak przebojami wchodził na listy przebojów, pamiętam koncert w Polsce jak ganiał po sklepach i robił zakupy dla dzieciaków, pamiętam film z Jacksonem jaki oglądałem będąc dzieciakiem - to wszystko sprawia że jest mi bardzo przykro z powodu jego śmierci. Umarł wielki artysta, tak różny od większości z nas.
Tutaj macie kawałek który u mnie leci:
_________________ Tym co masz jest sumienie, bracie, szanuj je bo możesz je stracić
Klipu do "Black or white" nigdy nie zapomnę, jeden z kilku, które pamiętam z dzieciństwa (razem z "Mamoną" Republiki czy "Bohemian Rhapsody" Queen). Wyobrażałem sobie, że to wlaśnie ja wysadzam starego na orbitę dźwiekiem gitary. Nie mieliście tak ? :) W pewnym stopniu dzięki temu gram dziś na tym śmiesznym patyku ;)
Sentymentu do Jacko jako takiego nie mam, nigdy nie słuchałem nałogowo jego twórczości, niestety. Był sobie gdzieś obok.
Jak już w szałcie pisałem, za to, co stworzył należy mu się szacunek. Jakiś inny artysta sprzedał tyle egzemplarzy płyty (Thriller), co Jacko ? Nie wydaje mi się.
Patrząc na reakcje ludzi po śmierci Jacko wydaje mi się, że tak mniej więcej musiało być po śmierci innego Króla Popu, Elvisa.
Na jakimś forum przeczytałem rzecz, która szczególnie wbiła mi się w łeb "Najsmutniejsze jest to, że umarł prawdopodobnie jako człowiek nieszczęśliwy." Cóż, jakaś racja w tym jest.
Mi w pamięci zostanie jako genialny kompozytor, muzyk. Wielki artysta. Żałuje tylko, że dopiero jego śmierć dała mi impuls do dokładniejszego poznania jego muzyki.
Na mnie zawsze wielkie wrażenie robiła "Earth Song" - połączenie teledysku, słów i dźwięków to dla mnie mistrzostwo. Ile razy bym nie oglądała, tyle razy płaczę, no i nic nie poradzę..
Swoją drogą pamiętam, gdy byłam mała i mama pierwszy raz pokazała mi w TV ten teledysk... nie mogłam uwierzyć, że to nie jest kobieta;)
Umarł Wielki Człowiek, to jest pewne. Nigdy nie słuchałam masowo jego piosenek, ale jego wkład w muzykę jest niezaprzeczalny.
_________________ "Rzeczywiście tak jak księżyc - ludzie znają mnie tylko z jednej, jesiennej strony..."
Ostatnio zmieniony przez chat_noir 2009-06-27, 16:18, w całości zmieniany 1 raz
Hmm, nie przepadałam jakoś szczególnie za gościem. Nigdy nie wgłębiałam się w jego muzykę, nie oglądałam tańca. Chociaż musiało w tym coś być tylu ludzi się na nim wzorowało a jego muzyka tak często w sumie trafiała do ludzi o najróżniejszych gustach muzycznych. Zasług mu nie odmówię, ale...ten jego hardcore ze zmianą koloru skóry tego absolutnie nie popieram.
Może nie do końca tak na temat, lecz znalazłem mały artykuł związany z Michael Jackson i Pearl jam. Myślę, że powinien się tu znaleźć:
"Michael Jackson Influenced Pearl Jam Too"
"Believe it or not, Michael Jackson, who the world is mourning after his sudden death yesterday, played a formative roll in both Eddie Vedder and Jeff Ament’s music life.
“At an early age, I realized music was a very powerful thing,” Jeff told Bass Player in 1994. “I’d hear Michael Jackson singing [1972's] “Ben” and it would make me cry and I’d have to go hide.”
While nine-year-old Jeff was reacting to MJ’s first solo No. 1 in Montana, seven-year-old Eddie over near Chicago counted the Jackson Five as one of his favorite groups. Eddie told Circus in 1992 that singing along to 12-year-old Michael Jackson was some of the first singing he ever attempted. “We had moved north of Chicago,” Eddie said. “And my parents became the new foster parents for seven kids in this group home. they were mostly African-American kids and some Irish kids. Most of these kids were around 11, and they were all full on Motown. That’s when I got into Smokey Robinson, James Brown, Otis Redding and the Jackson Five. I started singing to Michael Jackson records.” In the same article, Eddie notes that his first album was Michael Jackson’s 1972 album “Got To Be There.”
As all PJ fans know, these two unlikely fans paid homage to Michael Jackson twenty years later in the 1993 Pearl Jam song, “Rats.” The song is dominated by Jeff’s bass-heavy groove and it swings into a massive key shift at the end so that Eddie can repeatedly sing the chorus of “Ben.”"
Z tego co wiem, medycyna nie dysponuje takimi środkami, żeby wybielić komuś skórę na całym ciele - on był najprawdopodobniej po prostu chory, swoją drogą, stąd ta jego słynna jedna rękawiczka i białe plamy na twarzy na niektórych zdjęciach (nie każdy wie, ale facet się malował ciemnym fluidem) zdecydowanie świadczą za tym.
Co do samej śmierci... Artystą był wielkim. Soł biznes go też częściowo wykończył - w końcu nie miał praktycznie życia prywatnego. Ale jego osobowość muzyczna powalała na kolana większość gwiazd. Madonna też jest uważana za ikonę, ale nie miała tyle talentu, co on.
Nie porównywałabym szału po śmierci Elvisa do tego teraz... Michael miał 'barwne' życie - on budził wiele sprzecznych uczuć, nie był aż tak kochany... Bardziej niezrozumiany. To nie The Beatles, to nie Elvis.
Wkurza mnie tylko, że nagle po śmierci wszyscy stali się jego fanami - a za życia śmiali się z niego, szydzili i w ogóle ich nie obchodził. Nie chcę się przedstawiać jako wielka fanka, ale naprawdę należy wiedzieć, kiedy się zamknąć.
Umarła legenda.
Dziwi mnie tylko to ze raptem po jego smierci wszyskie stacje zaczely puszczac jego muzyke. Wracam wlasnie z baru gdzie na ciagle "leci" mtv i co widze... michael non stop... jak zył to slyszłam tylko jaki to z niego pedofil i jakie kolejne opercje plastyczne przeszedl a teraz wielka swiatowa załoba .... troche mnie to wkurwia....
Dla mnie byla to ikona muzyki i niestety tak jak wieksszosc wspaniałych muzyków umarł zbyt wczesnie....
Dziwi mnie tylko to ze raptem po jego smierci wszyskie stacje zaczely puszczac jego muzyke. Wracam wlasnie z baru gdzie na ciagle "leci" mtv i co widze... michael non stop..
Zawsze tak jest:) Po śmierci Niemena też w kółko leciał "dziwny jest ten świat" na przemian z "pod Papugami", podobnie po śmierci Grechuty. Nie wspomianając o tym co działo się po śmierci Jana Pawła II - wielka żałoba, msze, wspólne śpiewanie, jednanie się kibiców itd - a teraz co? Założę się, że gdyby tak zrobić ankietę kiedy urodził się papież czy coś takiego 90% ludzi by nie wiedziało.
Niestety, ludzi docenia się po śmierci, a najbardziej od momentu samej śmierci do pogrzebu. Potem się zapomina. Smutne to, ale prawdziwe.
_________________ "Rzeczywiście tak jak księżyc - ludzie znają mnie tylko z jednej, jesiennej strony..."
Media z wszystkiego zrobia sensację.
Bardzo szanuje Michaela. Szkoda, że umarła taka legenda... ale trzeba przetrwać.
Podpisuje sie pod tym co powiedziala chat_noir...
Legenda sie własnie narodziła, własnie sie nia stal, po smierci. Tak w ramach scislosci.
Rowniez mam z jego muzyka cieple wspomnienia. A ze miał problemy, ktoz ich nie ma? No coz, zmarł. Na kazdego przychodzi kolej. Zycie toczy sie dalej, a fani na pewno o nim nie zapomna.
Bardzo podoba mi się ta wersja Billie Jean Chrisa Cornella, znana także z wykonania Pauliny Lendy w Mam Talent (jej wykonanie też mi się podoba zresztą). Jest zupełnie inna niż Jacksona, ale przecież o to chyba chodzi - by nie kopiować, tylko stworzyć coś nowego, prawda?
_________________ "Rzeczywiście tak jak księżyc - ludzie znają mnie tylko z jednej, jesiennej strony..."
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum