Może gust muzyczny zależy też od tego, na czym się wychowaliśmy. Ja od dziecka byłam wychowywana na dobrej muzyce, mój tata jest muzykiem, a moja mama też tandety nigdy nie słuchała. A jak ludzie w moim zadupiu od dziecka słuchali disco-polo i Baciarów i nikt im nie mówił, że to złe, to ciężko im się przestawić
Wiesz, moi rodzice nie słuchają takiej muzyki, jestem wyjątkiem. Wszystko zaczęło się, gdy byłam w 4 klasie podstawówki, dzięki mojej kuzynce. W sumie, kiedyś była taka reklama z piosenką The Rasmus, zawsze uwielbiałam tę reklamę, mimo że była wtedy w 2 klasie jakoś. No i od 4 klasy zaczęłam sama szukać różnych zespołów. Nie wyobrażam sobie teraz, że miałabym nagle zacząć słuchać jakiegoś shitu.
_________________ "Nikt nie umiera bez utraty dziewictwa... Życie pierdoli nas wszystkich." K. Cobain
Ja w 5 klasie słuchałam Eski, Vivy i innego szajsu, ale na szczęście się nawróciłam. :) Zresztą to były piosenki robione po prostu po to, żeby jak najwięcej zarobić. I te piosenki nie mają żadnego sensu, ani przesłania. Można przy tym co najwyżej pokręcić tyłkiem na dyskotece.
Pokemony są w każdym gimnazjum. Nie widzę powodu do przejmowania się nimi, w LO znowu niektórzy przesadzają z nadmierną alternatywnością :p
Hmm, ale, wracając do tematu kapeli
Happysad ma jedną prostą wadę, jest trochę... niemęski Taki zespół, który nigdy nie dorasta. Mi to przeszkadza.
Wspomnę tu o tekstach, to kwestia w sumie subiektywna, ale one są naprawdę... naiwne. Nigdy nie pałałam do tego zespołu sympatią, chociaż miałam okres słuchania naprawdę dziwnej muzyki. O ich fenomenie można pracę magisterską napisać, bo to dość niespotykane, żeby grupka osób, która w sumie gra przeciętnie, nie potrafi kompletnie śpiewać (nie oszukujmy się) i w sumie nie porywa już tyle lat na scenie sobie świetnie radzi
Pokemoństwo mnie mniej wkurzało, może dlatego, że od dziecka wśród takich wykwitów społeczeństwa siedziałam i już to olewałam, bo były mniej inwazyjne - a te ociekające alternatywnością dziewczyny 16-19 lat które po przeczytaniu 2 ksiązek rocznie i słuchaniu Comy na przemian z Happysadem uważają się za alfę i omegę w połowie dziedzin życia (osoby słuchające wątłego rocka często tak mają, nie wiem czemu) to po prostu mnie telepie :p Ale koniec offa...
Aaa, gra słów ;) Wydaje mi się, że akurat w muzyce słowa nie są najważniejsze. Jak nie znałam za dobrze angielskiego, to miałam o tyle radości z obcojęzycznej muzyki, że wyczuwałam po grze gitar i tym, ak śpiewa wokalista, o czym może ona być i jakie emocje chce przekazać. I tak się właśnie poznaje muzykę - bo muzyka ma przekazywać coś bez słów albo razem z nimi, a nie - piosenki Happysadu brzmią w sumie tak samo.
a te ociekające alternatywnością dziewczyny 16-19 lat które po przeczytaniu 2 ksiązek rocznie i słuchaniu Comy na przemian z Happysadem uważają się za alfę i omegę w połowie dziedzin życia (osoby słuchające wątłego rocka często tak mają, nie wiem czemu) to po prostu mnie telepie :p Ale koniec offa...
To nie są alternatywne dziewczyny, tylko głupie, a alternatywność tylko udają
jej, coże wy ich tak wszyscy jedziecie. ja tam lubię ich sobie czasem puścić (choć na dłuższą metę, moja znajoma skutecznie mi ich obrzydza, ciągle o nich gadając, bo była na jednym ich koncercie na dniach miasta, i to nie w tłumie tylko na trybunach, z tyłu, bo było na stadionie, i za nimi szaleje -.-). i na pewno nie uważam że ich piosenki są wszystkie takie same. mają coś, co sprawia, że nawet jak nie znam danej piosenki, to wiem że to ich, ale tak jest też w przypadku innych dobrych zespołów, cóż. ićcie się ogarnijcie, happysad są fajni.
_________________ take it easy baby,
take it as it comes..
so I've decided what I'm gonna do now, so I'm packing my bags for the misty mountains, where the spirits go now, over the hills where the spirits fly, ooh. i really don't know.
Zespół dla jak to napisała Consi, ociekających alternatywnością dziewczynek,które udają smutne i narzekają na portalach społecznościowych jak to im nie dobrze na tym świecie,bo mama zabrała im kosmetyki.
Zespół kiedyś nawet lubiłem,ale to było kiedyś,przejrzałem na oczy jaki jest beznadziejny.
Ja też nie znoszę happysadu no nie mój gatunek no , ale jak słyszę ich gdzieś no to wymiotować mi się chcę . A co do alternatywnych dziewczynek to nigdy nie spotkałam
golder, wypomnę Ci Twoje słowa, jak zobaczę w Twej bibliotece na Laście więcej, niż te 34 odtworzenia.
A tak w temacie... Osobiście nic do zespołu nie mam. Nie są jacyś mega fajni, ale nie są też największą tragedią w polskiej muzyce. Miałam kilku miesięcznego fioła na ich punkcie, ale minęło mi co najmniej rok temu. W sumie, to do dzisiaj lubię ich sobie czasem posłuchać.
hahahaha napisał/a:
tego zespołu słuchają dziewczynki w 5 klasie podstawówki ;))
Czy ja wiem? Paru chłopaków w klasie mojego brata ich cholernie lubi, a to trzecia technikum jest. Poza tym znam cholernie dużo osób w wieku 20 lat i więcej, którzy ich lubią - i nie, w większym stopniu to nie są osobniki płci pięknej.
_________________ – (...) Miłość jest jak morderca. Wcale nie jest ślepa. To kanibal o wyjątkowo ostrym wzroku. Przypomina wiecznie głodnego owada.
– A co jada? (...)
– Przyjaźń.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum