Wysłany: 2006-07-28, 14:28 Chris Cornell Euphoria Morning
co sadzicie o tej plycie ? klimatem rozni sie diametralnie od tworczosci sg, sam osobiscie bardzo cenie te plyte ,jestem wielkim fanem chrisa , i jego solowy projekt bardzo przypadl mi do gustu
_________________ If I Can't Be My Own I'd Feel Better Dead
Przesłuchuje właśnie.Podoba mi się narazie piosenka Follow my way.Ciekawe tylko to,że muzyka w tej piosence poza refrenem jest czymś,co mi przypomina Black hole sun i jakiś kawałek z solówki Stone'a Gossard'a.
ps. Wiem,że raczej ten album zaliczę do udanych,ale nie odchodzi moim zdaniem Chris za bardzo od stylistyki Soundgarden.
[ Dodano: 2006-08-01, 02:52 ]
Skończyłem słuchać.Fajny albumik.Powiem,że lekko zajebisty.fajna melodia,co do tekstów to muszę sie jeszcze wsłuchać dokładnie.Generalnie przypomina mi to cięższą wersję Temple of the dog.Dobry kawałek muzyki.
_________________ KULT:Krzysztof Banasik,Tomek Glazik,,,PEARL JAM:Matt Cameron,Eddie Vedder, Janusz Grudziński,Irek Wereński,,,,,,,,,,,,,Stone Gossard,Jeff Ament,Mike McCready Janusz Zdunek,Piotr Morawiec,,,,,,,,,,,,,,,,,NIRVANA:Dave Grohl,Krist Novoselic,Kurt Cobain Kazik Staszewski,Tomek Goehs,,,,,,,,G,,,,,ALICE IN CHAINS:Jerry Cantrell,Layne Staley,Mike Starr,Sean Kinney
euphorie sluchalam kiedys i srednio mi sie podobala niedawno wugrzebalam z szuflady tą płyte i musze przyznac ze jest bardzo dobra ale chyba nadal uwazam ze jest to najslabszy twór Krzysia w jego karierze
euphoria nie wzbudza we mnie euforii. słyszę, że to ten sam pan, który zmajstrował parę moich ukochanych piosenek, słysze coś miłego w "follow my way"... kto gra na gitarze i jest osłuchany z soundgarden mnie zrozumie. ale płyta sama w sobie... nie dla mnie. "flutter girl" to taki... boże, krzychu, dlaczego to nagrałeś ...?
Średnie, średnie... Z żalem to przyznaję... Piosnka z Mission Impossible 2 jest strasznie zwolniona i pozbawiona energii... A tak mi się podobała na soundtracku do w/w filmu.... A tu... żenada...
Początkowo nie lubiłam, ale teraz lubię posłuchać, płyta jest całkowicie inna od jego dotychczasowych dokonań na polu muzycznym, ale to dobrze świadczy, bo nie powiela tego czego juz zrobił
Nawet nie wiedziałam, że jest kawałek z Euphoria Morning na soundtracku do Mission Impossible 2
Ja nie widzę w tym nic złego, posłuchaj wersji z koncertu akustycznego w Szwecji, bardzo fajnie mu wyszedł kawałek, więc dlaczego miałby go nie grać/nagrywać
Hehe a teraz? Cornell nagral cover MICHAELA JACKSONA na nowy album:/ szkoda ze nie zrobil niczego z repertuaru np.backstreet boys albo Miecia Fogga:/
Do wiadomości : Kilka zespołów przerobiło już, z powodzeniem zresztą, przeboje MJ :) (np. Aliens At Farm, jeśli nie mylę nazwy).
Jeśli wg Ciebie to mało, przytoczę coś cięższego:
Children Of Bodom (melodic death metal) nagrali cover Britney "Oops I Did It Again"
no i na koniec:
Love Buzz Nirvany, to też przeróbka 'popowej szmiry'.
Nauczcie się, wzorem waszych idoli, wychodzić z puszki jednogatunkowej muzyki :)
Jak dla mnie Billie Jean w wykonaniu Cornella rządzi (jak i cały Unplugged in Sweden, w tym wszystkie covery - choćby takie Redemption Song). Dodając do tego You Know My Name (ostatnio jedna z moich ulubionych piosenek) spodziewam się po nowej płycie Chrisa czegoś lepszego niż EM które mnie nigy do siebie nie przekonało. Jakieś takie mdłe to jest, i nei chodzi o to, że lubię cięższe granie bo tak nie jest (choćby UNplugged in Sweden uwielbiam), ale ta płytka mi nie przypadła do gustu i mimo wielokrotnych prób nie mogę się do niej przekonać.
moge powiedzieć że jestem fanem chrisa i jego twórczości, ale o tej płycie niestety nic dobrego powiedzieć nie mogę. jedyne co ją ratuje to fakt, że spiewa tam chris imo bardzo słaby album.
niemniej jednak neicierpliwie czekam na nowy krążek bo zapowiada się o niebo lepiej.
"Carry On" zjada Euforię na śniadanie. Pierwszy solowy album Chrisa był jakiś taki mdły i niewyraźny, bardziej zapadł mi w pamięć tylko jeden kawałek, na nowej płycie wszystkie są świetne
Właściwie nigdy nie rozumiałam niechęci do tej płyty wielu osób, od niej zaczęła się moja całą przygoda z muzyką grunge (Nirvany nie liczę, słuchałam ich nieświadomie jako dzieciak) - odwrotnie i oryginalnie, no ale ;)
Płyta jest niesamowicie klimatyczna, świetnie zrobiona (ręka zespołu Eleven bardzo słyszalna), pięknie zaśpiewana, słychać, że nie na przymus. Po prostu zrobiona na zasadzie "usiądę z gitarą i zaśpiewam", wyszło bardzo prawdziwie, a chyba o to chodzi w muzyce, prawda?
Mam ogromny sentyment do tej płyty, popchnęła mnie na nieznane wcześniej rejony muzyczne (jak to brzmi :p), spędziłam nad nią wiele czasu (podobno zbyt dużo ;)) i nigdy! ale to praktycznie nigdy nie wchodzi za pierwszym odsłuchaniem. Była też moją pierwszą samodzielnie kupioną płytą :) Na jesienne wieczory niezastąpiona.
Mimo wszystko była Chrisowi potrzebna, miał w swoim życiu okres dość słaby, jak słychać na Euphorii i myślę, że to było częścią "terapii". Słabo była promowana, a wielka szkoda, bo ludzie zrażeni dwoma pozostałymi płytami po tą już raczej nie sięgną.
Inna od Soundgarden, ale chyba jedyna po ich rozpadzie spod ręki Chrisa, którą się słucha od początku do końca z przyjemnością (oprócz paru piosenek Audioslave).
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum