Coś Ty się tak dowalił, do tego słowa "pokora"? Przecież to wcale NIE OZNACZA szeroko pojętej uległości.
Ciągle jednak nie chcesz mi wytłumaczyć co masz na myśli poprzez bycie pokornym
:-)
Meredith napisał/a:
idzie po trupach i to mi się nie podoba.
Nie żebym z n o w u czepiał się słówek... po trupach? Mam traktować to dosłownie? Aluzja do śmierci K.C. ?
Meredith napisał/a:
A np. to, że za nic nie odebrali jej praw rodzicielskich.
A owszem, odebrali za ćpanie - powinnaś również wiedzieć, że wyszła z nalogu dla F.B. i przywrócono jej prawa.
Meredith napisał/a:
Za cel postawiła sobie ciągle bycie na pierwszych stronach gazet, ale kosztem swojego dziecka.
Wybacz, ale to jest bzdura. Wiele rzeczy można Courtney zarzucić, ale nie to, że poświęciła dziecko, żeby znaleźć się w czołówce w jakimś brukowcu... To hieny dziennikarskie wyczuły owy problem i zrobiły z Courtney dziwkę i wyrodną matkę.
Meredith napisał/a:
Proszę nie zażucaj mi czegoś takiego, bo nie masz podstaw
Po Twoim poprzednim poscie miałem podstawy do takowych zarzutów.
Meredith napisał/a:
Podziwiam ich za to, że "nie robili sensacji ze swojegoo cierpienia, przez wszystko przechodzili, dorastali po swojemu, pozostali wierni sobie i swojej twórczości
Nie robili sensacji? Pozwól, że wezmę na warsztat Pearl Jam. Czy wydana biografia, w której dokładnie opisane są problemy z dragami i alkiem w zespole to ciche przeżywanie postuzależnieniowych 'przygód' zespołu ?
Dorastali po swojemu... Courtney też się chyba zbytnio nie zmieniła.
Meredith napisał/a:
Dla mnie to było oczywiste, jednak chyba przeceniłam Cię
Ano na to wygląda. Widać nie potrafię(?) wyciągnąć prostych(?) wniosków z Twoich wypowiedzi.
Meredith napisał/a:
Różnica polega na tym, że Courtney obnosiła się ze swoimi uzaleznieniami, odwykami, publicznymi negliżami, licznymi romansami, robiła sensację ze wszystkiego co mogła, byle tylko trafic do gazety (i nie wmówisz mi że tak nie było, bo sama słyszałam jak to potwierdziła).
Nie zaprzeczę, bo to prawda.
Meredith napisał/a:
Daruj, ale ja widze tylko jakieś bezsensowne zarzuty
Zarzuty? Ja tu widzę tylko polemikę.
Meredith napisał/a:
To Ty czepiasz się słówek i zmieniasz tory dyskusji odbiegając od tematu.
Wskaż proszę moment, gdzie w swojej wypowiedzi odbiegłem od tematu.
Meredith napisał/a:
Zbyt dosłownie odbierasz moje słowa, Moth.
Przeciwnie. Ja doskonale wiem, co miałaś na myśli. Możlwe, ze to Ty nie możesz zrozumieć, co chciałem Ci przekazać.
Meredith napisał/a:
Znowu zrozumiałeś mnie zbyt dosłownie. Ja zauważam różnice między ujawnianiem swojego bólu, a obnoszeniem się z nim.
W tej kwestii akurat myślę, że porozumieliśmy się... nie widzę tu żadnego złego zrozumienia.
Meredith napisał/a:
Ale niestety wiem, że tak wyglada życie wielu ludzi i to jest przykre. Zwłaszcza, kiedy niewiele mogą na to poradzić.
Pachnie przesadną empatią...
Meredith napisał/a:
Owszem, tak w większości ten świat wyglada, ale ani przez myśl mi nie przeszło, by siąść na tyłku i zacząć ryczeć. Niestety, widzisz w moich słowach tylko to, co chcesz widzieć.
Tym razem to Ty mnie nie zrozumiałaś. Miałem tu na myśli ogół, (wszystkich 'głębokich wrażliców', którzy nie potrafią się przebić, narzekając tylko na okropność tego świata), a nie konkretnie Ciebie.
1) cały czas Ci to mówię tylko nie chcesz tego zobaczyć. W tym wypadku, wg. mnie oznacza to, że nie obnosisz się z tym wszystkim, Twoich problemów umyślnie nie zamieszczasz na pierwszych stronach gazet, nie robisz awantur. To nie ma nic wspólnego z uległością, wiesz swoje i konsekwentnie robisz to.
No moim zdaniem to z Pearl Jamem to nie było afiszowanie się. Wszystko opisali w biografii, a nie robili skandali po gazetach. W Courtney nie lubię jej wulgarnego zachowania, wzniecania tych awantur itp. Fakt, uważam, ze nie ma ani głosu ani talentu, ale nie przeszkadza mi to. Po prostu nie słucham jej muzyki. Wkurza mnie zaś jej postawa, ale na co dzień też o niej nie myślę. Wypowiedziałam się tylko tu i teraz.
2) No aż tak dosłownie to nie :) Rozumiem przez to, że Courtney nieraz dała dowód, że ma za nic normy moralne i obyczajowe, które z taką obleśną lubością łamie. Tych swoich racji dowodzi w ordynarny sposób, bez szacunku dla poglądów innych (i jeszcze raz powiem: sama słyszałam jak publicznie obrażała konkretne osoby czy zbiorowości).
3) No dobra, przywrócono, ale wcześniej odebrano i o to mi chodzi.
4) Ja uważam że nie miałeś podstaw, tylko się ich doszukałeś na siłę.
5) "Ja doskonale wiem, co miałaś na myśli. Możlwe, ze to Ty nie możesz zrozumieć, co chciałem Ci przekazać." No chyba nie wszędzie.
6) "Pachnie przesadną empatią..." Zdaje Ci się.
7) "Miałem tu na myśli ogół, (wszystkich 'głębokich wrażliców', którzy nie potrafią się przebić, narzekając tylko na okropność tego świata)" A z tym to się zgadzam. Również nie uznaję siedzenia na tyłku i ciągłego narzekania. Owszem, świat jest nieźle skorumpowany, ale to niczego nie przesądza. Zawsze trzeba próbować, przecież są szanse, że taki artysta zostanie dostrzeżony.
8) "Ależ nie ma za co." Och, owszem jest! Poczułam się naprawdę dowartościowana
:) pozostawię to bez komentarza, bo tak licytować można się w nieskończoność.
Meredith napisał/a:
Ja uważam że nie miałeś podstaw, tylko się ich doszukałeś na siłę.
Nigdy nie robię czegoś na siłę...
Meredith napisał/a:
A z tym to się zgadzam. Również nie uznaję siedzenia na tyłku i ciągłego narzekania. Owszem, świat jest nieźle skorumpowany, ale to niczego nie przesądza. Zawsze trzeba próbować, przecież są szanse, że taki artysta zostanie dostrzeżony.
Chociaż jeden punkt, w którym mamy podobne zdania :)
Moth, ja mam wrażenie, że w wielu kwestiach mamy podobne zdania, tylko (tak!) na siłę chcesz udowodnić, że jest inaczej. Wstawiasz w moje usta coś, czego nie powiedziałam.
No pewnie, że taka licytacja moze trwać w nieskończonośc i nie ma większego sensu (z tym ostatnim też się nie zgodzisz?)
I jeszcze raz mówię: zdaje Ci się ;]
[ Dodano: 2006-09-01, 23:59 ]
Ja jej ani nie kocham, ani nie nienawidzę. A Ty ją kochasz czy nienawidzisz Moth?
Rety, jak mi się pięknie temat rozwinął. Panie Moth i pani Meredith, miło mi się czytało wasze 'wypocinki' .
Myślę, że nie ma się, co kłócić. Tak myślałam, że wyjdzie z tego rozmowa, czy Courtney jest be, czy fuj , chociaż liczę, że pogadamy może jeszcze o jej muzyce.
A filmik MaaD - widziałam, widziałam. A to jakiś problem, że Courtney nie lubi PJ? Ja też nie przepadam i podejrzewam, że na świecie żyją miliony ludzi, których muzyka PJ nie chwyta.
PS. Meredith, to z "Courtney albo się kocha, albo nienawidzi" to metafora taka :-) . Po prostu nie można obok niej przejść obojętnie. Wbudza emocje, mniej czy bardziej pozytywne, ale jakąś opinię o niej się ma.
_________________ ***
Pay your money, babe. Now's your chance.
***
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum