Na zespół trafiłem przez last.fm i coś mnie w nim urzekło. I jest to jak do tej pory jedyny z zespół klasyfikowanych jako post-grunge, który mi się spodobał (oczywiście wszystkich post-grungowych nie słuchałem).
Co mnie się w nim spodobało?
No cała muzyka z wokalem na czele, w teksty się jeszcze nie wczytywałem, ale ładnie wkomponowują się w klimat piosenek. Jak to mój kolega powiedział, od razu słychać, że to taki swój grunge jest.
Kilka cytatów z biografii:
"Days Of The New nie należy do zespołów o których jest głośno. Zresztą, ku mojemu rozczarowaniu, już nie istnieje w swoim pierwotnym składzie. Warto jednak przypomnieć o tej formacji, gdyż uważam ją za oryginalną na gruncie, na którym działała …
Wielu próbuje zaklasyfikować poczynania DOTN jako post-grunge - i coś moze w tym jest, ale wystarczy wsłuchać się w kompozycje oraz sięgnąć do inspiracji z jakich korzystali muzycy, aby tę „szufladkę” odrzucić. "
"Mimo młodego wieku członków zespołu, nagrany materiał był bardzo dobrze przygotowany i wykonany - co ciekawe - tylko na instrumentach akustycznych (podobno nie stać było chłopaków na elektryczne gitary…). Stworzyło to naprawdę interesujący klimat, a głos Meeksa był nad wyraz dojrzały. Wokalista zresztą często przyznawał się do swoich inspiracji dokonaniami takich sław jak The Doors czy Dead Can Dance. "
Jak na razie przesłuchałem w całości tylko pierwszy ich album, no i zdecydowanie pozytywne wrażenie, pachnie (śmierdzi) grungem na kilometr, a jednocześnie ma taki swój własny klimat, choć z początku trochę przypomniał mi "Creep" STP.
I odsyłam do pierwszego albumu, który udało mi się w całości przesłuchać, dodam, że nagrany wyłącznie na instrumentach akustycznych ;]
Ja w gruncie rzeczy uwielbiam ich pierwszy album. Resztę wolę przemilczeć. Te akustyczne brzmienia tworzyły coś naprawdę ciekawego- klimat nieco psychodeliczny, trochę hipnotyzujący- jakby pochodziły z pogranicza snu i jawy. Szkoda, że później to wszystko poszło w zupełnie innym kierunku.
Ja jeszcze nie miałem czasu przesłuchac innych, ale rzeczywiście, ten pierwszy ma coś w sobie a później to chyba wina tego, ze z zespołu został tylko wokalista
Przesłuchaj- jestem prawie pewna, że skończy się gloryfikowanie Days of the New ;)
Green Album jeszcze się broni, chociaż według mnie jest mocno przekombinowany. Brakuje spójności. Odnosi się wrażenie, jakby został nagrany na siłę- jakby nie było pomysłu i cały projekt ruszył do przodu tylko z potrzeby tworzenia. Ma oczywiście kilka ciekawych momentów, ale po tym co wcześniej dał Blue Album, jest to stanowczo za mało.
Ja również słyszałam tylko 1, mam zamiar niedługo skądś sobie załatwić resztę. Ta mi się bardzo spodobała, faktycznie, miała taki lekko 'psychodeliczny' posmak, świetnie się jej słucha wieczorami :)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum