Grunge Forum
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Zaloguj  Download Nasze loga

Poprzedni temat :: Następny temat
Grandżowi wokaliści

Moje ulubione wokale to:
Eddie Vedder
17%
 17%  [ 24 ]
Kurt Cobain
17%
 17%  [ 24 ]
Layne Staley
22%
 22%  [ 30 ]
Mark Arm
5%
 5%  [ 8 ]
Mark Lanegan
7%
 7%  [ 10 ]
Chris Cornell
11%
 11%  [ 16 ]
Billy Corgan
2%
 2%  [ 3 ]
Ben McMillan
0%
 0%  [ 1 ]
Jerry Cantrell
5%
 5%  [ 7 ]
Andy Wood
5%
 5%  [ 8 ]
Tad Doyle
2%
 2%  [ 4 ]
Głosowań: 50
Wszystkich Głosów: 135

Autor Wiadomość
Consi 



Dołączyła: 21 Lut 2009
Wysłany: 2010-01-07, 15:08   

Oczywiście, że najbardziej podoba mi się głos Chrisa, na moje uszy miażdży barwą, skalą etc.etc. wszystkich wokalistów z tej listy :) Popisał się i skalą na wczesnych płytach SG (na "Badmotorfinger" wymiótł wszystkich wtedy śpiewających), techniką na "Euphorii" (w "when i'm down" zrobił wrażenie) i hmm, krzykiem w Audioslave (chociaż znam zagorzałych fanów RATMu, którzy wcześniej w ogóle nie znali SG i wyzywali Cornella od "popowych amantów bez głosu" :roll: ). I moim zdaniem w Audioslave śpiewał najgorzej, strasznie przynudzał, szczególnie na 2 płycie. W SG miał jeszcze jakąś histerię i uczucie w głosie, tutaj mi tego brakowało. Dzisiaj ładniej śpiewa, niż za czasów tego zespołu :)
Ale nie oszukujmy się, on nie ma łatwej barwy głosu :) Ma chrypkę, ale naprawdę wiele osób sądzi, że jest "za skrzekliwy" :) Ja akurat należę do ginącego gatunku osób, które mogą jego głosu słuchać parę godzin dziennie :p

Zaznaczyłam jeszcze Eddiego Veddera. Ostatnio tak polubiłam jego głos i w ogóle PJ. Ma tak ciepłą i przyjemną barwę, że aż się chce słuchać :) Świetnie dobrał klimat zespołu, jego śpiew się tam świetnie sprawdza, no i słychać to jego niesamowite wczucie się w każdą śpiewaną melodię. Nie miał takich ekscesów jak kolega wyżej :p, ale baaardzo go szanuję za to, co robi.

Dalej Andy Wood... Trudno mi tu coś napisać :p Po prostu oszałamia. Faktycznie jak Plant śpiewał. Coś niesamowitego. jestem ciekawa, co by było, jakby żył dalej.

Btw - do starego wątku:
lather napisał/a:
W Long Gone Day Layne śpiewa akurat wysoko. Refren mniej, ale w szczególności zwrotka. I don't know anything jest dosyć nisko - jak na Layne'a.

Przesłuchałam specjalnie Long Gone Day, wiem, skąd to moje przeczucie, że tam nisko śpiewał - tak mniej więcej w 20 sekundzie miał taki dłuższy moment :) Ale w "i don't know anything" faktycznie te momenty miał dłuższe :p
_________________
Ostatnio zmieniony przez Consi 2010-01-07, 15:15, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
garnek 
garnek



Dołączył: 03 Paź 2007
Skąd: trójmiasto
Wysłany: 2010-01-07, 15:13   

Consi napisał/a:
Dalej Andy Wood... Trudno mi tu coś napisać :p Po prostu oszałamia. Faktycznie jak Plant śpiewał.
Może się mylę ale czy to przypadkiem nie Cornella się porównuje do Planta jeśli chodzi o głos?
 
 
 
Consi 



Dołączyła: 21 Lut 2009
Wysłany: 2010-01-07, 15:17   

garnek napisał/a:
Consi napisał/a:
Dalej Andy Wood... Trudno mi tu coś napisać :p Po prostu oszałamia. Faktycznie jak Plant śpiewał.
Może się mylę ale czy to przypadkiem nie Cornella się porównuje do Planta jeśli chodzi o głos?

Też, ale Chrisa głos jest trochę inny i sam z siebie jest za bardzo charakterystyczny (przez tą chrypę :p) - głównie o ich skalę chodzi, bo mieli podobną; poza tym raz się Chrisowi zdarzyło świetnie zaśpiewać z SG "communication breakdown" LZ i poszło w świat :) Ale dużo częściej słyszałam to określenie dla Wooda :)
_________________
 
 
karl 
Pucza!



Dołączył: 15 Sty 2009
Skąd: z nienacka
Wysłany: 2010-01-07, 18:29   

Tyle że Wood mimo podobnego głosu zupełnie inaczej konstruował swoje partie wokalne :] U Planta słychac blusowy sznyt a Andy'ego raczej spontaniczność :] Po za tym o ile w Malfunkshun był bogiem - w MLB wg mnie troche dał ciała. Lubie sobie posłuchać Apple bo to dobra płyta ale wokale w kilku kawałkach były "na jedno kopyto" Landrew nawet nie starał sie ich urozmaicać tylko jechał na swojej sprawdzonej manierze śpiewu, nie sądzicie?
_________________
For all the times you let them bleed you...
For little peace from God you plead.
 
 
 
JAMik 
Poligon nr. 4



Dołączył: 16 Cze 2006
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-01-07, 18:47   

karl napisał/a:
Tyle że Wood mimo podobnego głosu zupełnie inaczej konstruował swoje partie wokalne :] U Planta słychac blusowy sznyt a Andy'ego raczej spontaniczność :] Po za tym o ile w Malfunkshun był bogiem - w MLB wg mnie troche dał ciała. Lubie sobie posłuchać Apple bo to dobra płyta ale wokale w kilku kawałkach były "na jedno kopyto" Landrew nawet nie starał sie ich urozmaicać tylko jechał na swojej sprawdzonej manierze śpiewu, nie sądzicie?


malfankszyn mi średnio podeszło no może poza "Until the oceans"...Wood miał fajną barwę wokalu,mocny głos i zachrypić potrafił gdzie trza oraz dorzucić wokalizę.

Większość tu wokali omawianych jedzie na tym samym zawsze,bo tak to zwykle bywa z wokalistami.Co do MLB to crown of thorns,clore dancer,man of golden words czy w końcu starogardski pies to moje ulubione kawałki.
_________________
KULT: Krzysztof Banasik,Tomek Glazik,,, PEARL JAM: Matt Cameron,Eddie Vedder,
Janusz Grudziński,Irek Wereński,,,,,,,,,,,,,Stone Gossard,Jeff Ament,Mike McCready
Janusz Zdunek,Piotr Morawiec,,,,,,,,,,,,,,,,,NIRVANA: Dave Grohl,Krist Novoselic,Kurt Cobain
Kazik Staszewski,Tomek Goehs,,,,,,,,G,,,,,ALICE IN CHAINS: Jerry Cantrell,Layne Staley,Mike Starr,Sean Kinney
 
 
Lua 



Dołączyła: 01 Lut 2008
Skąd: Kraków
Wysłany: 2010-01-07, 20:56   

Wood wymiata w Come Bite The Apple, Holy Roller, This is Shangrila. Umiał śpiewać energiczne kawałki a także piękne ballady takie jak Man Of Golden Words. Czy ja wiem czy to na jedno kopyto..? to tyle a propos niego ;-)
_________________
Damn good coffee!
 
 
 
JAMik 
Poligon nr. 4



Dołączył: 16 Cze 2006
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-01-07, 21:31   

Co do rozmowy o skali to weźcie Sobie państwo,kto ma gitarę co 6 strun posiada i uderzcie w najgrubszą,znaczy się E.

Od tego dźwięku w dół zaczyna się naprawdę niski wokal jak u veddera i lanegana,zaś struna A to granica przyzwoitości jesli chodzi o dolne partie.

Co do wysokich to granica przyzwoitości zaczyna się gdzieś od struny najcienszej,zarazem też E.To tak słowem tłumaczenia ;-)
_________________
KULT: Krzysztof Banasik,Tomek Glazik,,, PEARL JAM: Matt Cameron,Eddie Vedder,
Janusz Grudziński,Irek Wereński,,,,,,,,,,,,,Stone Gossard,Jeff Ament,Mike McCready
Janusz Zdunek,Piotr Morawiec,,,,,,,,,,,,,,,,,NIRVANA: Dave Grohl,Krist Novoselic,Kurt Cobain
Kazik Staszewski,Tomek Goehs,,,,,,,,G,,,,,ALICE IN CHAINS: Jerry Cantrell,Layne Staley,Mike Starr,Sean Kinney
 
 
karl 
Pucza!



Dołączył: 15 Sty 2009
Skąd: z nienacka
Wysłany: 2010-01-07, 23:03   

Cytat:
Come Bite The Apple, Holy Roller,
Ooooj tak, Moje ulubione kawałki;) "Man Of Golden Words" strasznie kojarzy mi sie własnie z "Untill the Ocean". Szkoda że Andrew nie pozył jeszcze kilku lat, Kevin Wood mówił że mieli znowu grać pod szyldem Malfunkshun...
_________________
For all the times you let them bleed you...
For little peace from God you plead.
 
 
 
Vi_Ru 



Dołączył: 18 Paź 2009
Wysłany: 2010-01-08, 08:35   

Mi się bardzo podoba My Only Fan Malfunkshun. Piękny głos podobny właśnie do Planta, do tego zeppelinowskie brzmienie... super ;]
 
 
jordi


Dołączył: 08 Sty 2007
Wysłany: 2010-01-08, 11:47   

Zaznaczyłem Veddera, Staleya, Lanegana i Cornella.
yyy... aha, argumenty prywatnych decyzji wyboru...

Krótko zwięxle i na temat. Numerem jeden jest oczywiście Eddie, bo robi z głosem najwięcej cudów z nich wszystkich i tym samym poszerza paletę muzycznych barw utworu. Siła głosu, energia, te skoki interwałowe to istny majstersztyk, wyciszanie a za chwilę wrzask wyżyłowanego głosu co naprawdę zapiera dech u słuchacza ale też niesłychanie wyczerpuje.

Widziałem tu debatę na temat skal głosu m.in. Staleya i choć specjalistą raczej nie jestem, źrodła informacji czerpię na doświadczeniach z przeraźliwymi piskami mojej siostry która wyciągała głos bardzo wysoko jak jeszcze śpiewała kiedyś i człowiek chcąc nie chcąc był zmuszony w jakims sensie w tym uczestniczyc.
Głos Veddera bardzo mi przypomina w niektórych partiach Dave Matthewsa (do złudzenia), pewnie innych też ale nie mam pod ręką i nie pamiętam.
Trudno się nie zgodzić że Staley zachodzi o dolny próg głosowy jak każdy (zdrowy) facet, ale już w porównaniu męskich skal jego barwa "nie zabrudza się" tak charakterystycznie, ma zadziora ale czysto brzmi raczej, ew schodzi tonację czy falsetuje ale dopiero jak jego głos przeraźliwie się wznosi i nie sposób w dokładne trafienie czystego dźwięku na takiej wysokości u zdecydowanej większości śpiewaków.
brakuje mu trochę "zarostu" jak u Veddera, (w potocznym tłumaczeniu), ale nadrabia to "szpicbródką".
Lanegan - zawsze zadziwiające jest to jak jego delikatny jak aksamit głos nagle ugrzęźnie w chrypie i chropowacieje oczywiście w skutku zamierzonym i jak każda barwa głosu jest coś w tym spiewie bardzo oryginalnego co nie potrafię opisać a co mi się bardzo podoba - ocean głębi dźwięków i emocji.
Cornell - tu dodam tylko, jak ktoś taki jak ja przyzwyczajony do niemiłosiernego wydawałoby się jazgotu, skrzeku zmieszanego z piskiem, krzykiem i Bóg wie czym jeszcze, mowa o AXL-u.... to jak tu nie słuchać Cornella który miałby podobnie, ale tą "goliznę" AXL-a przykrywa kudłatym "zarostem" choc czasami brzmi jak niedorobiony, przesilony, ale jest genialny zahaczając genialnie jednocześnie o chrypę i tą wyżyłow... (nie wiem jak to odmienić bo to "ukradnięte" słowo od sis) Eddiego, przez co ma mocale nie podchodzi pod ryk bo musiałby wykorzystywać pojemność płuc Kilmistera, który robi chyba to samo co on "do góry" tyle że do "dołu" przez co chrypa jest "miarowa" i powstaje dojrzały "lwi ryk" a nie "pisk lwiątka".

Co do wspomnianej energii to jest to cecha każdego z wymienionych, najwięcej tego atutu posiada Vedder i Cornell a ciekawą nieopisywalną cechę wspólną obaj posiadają na wyciszeniu i mamrocie w jeszcze ich niedojrzałych głosach choćby na Hunger Strike.

No to tak subiektywnie od jordiego siejącego setek bzdur z racji braku obycia w śpiewie i nie znającego tematu od strony praktycznej ;-)

...a i chciałem dodać że to było "krótko, zwięźle i na temat" haha :D
 
 
Baczu 



Dołączył: 29 Sie 2009
Wysłany: 2010-01-08, 13:09   

Teraz może dokładniej podsumuje:

Góra:

1. Cornell - tu raczej nie ma wątpliwości. Koleś wyprawia ze swoim głosem nieludzkie rzeczy, jak już ktoś wspomniał, wyciągął wyżej niż wszyscy inni tu zebrani. ;)
[przepaśc]
2. Staley - też bardzo wysoko wyciągał za młodu, wykrzyczany refren w Man in the box zapamietam juz chyba do konca zycia.
3. Wood - szkoda że długo nie pożył, a co za tym idzie nie miał zbyt dużo czasu by sie wykazać.
4. Vedder

Dół:
1. Lanegan
2. Vedder
3. Cornell
4. Staley

Siła głosu
1. Cornell
2. Staley
3. Vedder
4. Cobain... to chyba jedyne co mi sie w jego 'głosie' podoba. Nie można zaprzeczyć że spiewał energiczne.

Hmm, co by tu jeszcze... no nie wiem, oryginalnośc ; d
1. Cornell
2. Arm
3. Wood

No i moj ogólny ranking:
1. Cornell
2. Staley
3. Vedder
4. Wood
5. Lanegan
6. Arm
7. Weiland.
 
 
szalikowiec 



Dołączył: 20 Kwi 2007
Wysłany: 2010-01-08, 14:20   

Dla mnie pierwsze miejsce Eddie. Ma niesamowitą elestyczność w głosie i wydaje mi sie ze czego by nie zaspiewał brzmiało by dobrze. Na koncertach po prostu, że całą swoją charyzme sceniczną przekazuje w swoim głosie.

Kurt Cobain to wogole inna bajka. Nie ma dobrej techniki ale za to emocje jakie przekazuje swoim krzykiem wywierają ciarki. Oczywiscie na wielu konertach daje sie odczuć, że nie jest w formie i czasami nie panuje nad swoim głosem, ale jednak to jego głos był głownym instrumentem podczas nagrywania piosenek Nirvany.

Billy Corgan ma za to charakterystyczny nosowy głos i tez potrafi z siebie sporo wydobyc. Podobnie jak Cobain potrafi delikatnie szeptac po czym za chwile wystrzelic niesamowitym krzykiem, czyni to jednak lepiej technicznie co widac na koncertach gdzie naprawde rzadko przestaje panowac nad swoim głosem.
 
 
garnek 
garnek



Dołączył: 03 Paź 2007
Skąd: trójmiasto
Wysłany: 2010-01-09, 10:17   

Baczu napisał/a:
Cobain... to chyba jedyne co mi sie w jego 'głosie' podoba. Nie można zaprzeczyć że spiewał energiczne.
Nie jestem jego fanem ale chyba można zaprzeczyć że nie śpiewał tylko wydzierał japę,chwilami niemiłosiernie fałszując.Ale robił to tak,że miewało się ciary na plerach np słuchając nirvanę bez prądu.
 
 
 
garnek 
garnek



Dołączył: 03 Paź 2007
Skąd: trójmiasto
Wysłany: 2010-01-09, 10:59   

garnek napisał/a:
można zaprzeczyć że nie śpiewał
że śpiewał :lol:
 
 
 
JAMik 
Poligon nr. 4



Dołączył: 16 Cze 2006
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-01-09, 13:33   

Na unplugged śpiewal i to czyściutko.Pokazał też,że bez darcia japy potrafi.Z tym ciągłym fałszowaniem to bez przesady ;-)
_________________
KULT: Krzysztof Banasik,Tomek Glazik,,, PEARL JAM: Matt Cameron,Eddie Vedder,
Janusz Grudziński,Irek Wereński,,,,,,,,,,,,,Stone Gossard,Jeff Ament,Mike McCready
Janusz Zdunek,Piotr Morawiec,,,,,,,,,,,,,,,,,NIRVANA: Dave Grohl,Krist Novoselic,Kurt Cobain
Kazik Staszewski,Tomek Goehs,,,,,,,,G,,,,,ALICE IN CHAINS: Jerry Cantrell,Layne Staley,Mike Starr,Sean Kinney
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - recenzje mang