Techno czy taki pop nie jest gówniany skoro trafia do tak sporej ilości odbiorców
kultura masowa i spłycanie - jakby nie patrzeć - sztuki, to domena dzisiejszych czasów, w których liczy się fastfood, "fastshoop" i... "fastmusic". czyli lekko i przyjemnie. nie wiem czy popularność i liczba fanów to taki dobry wyznacznik jakości. do makdonalda chodzą miliony, a przecież to zwykłe śmieci, tzw. junkfood. podobnie rzecz się ma z muzyką.
inną sprawą jest uogólnianie, bo wiadomo że 'techno' do techno nierówne, podobnie rzecz ma się z rapem i popem. zresztą, tak jak 'technoboje' nazywają wszystko co z gitarami i trochę cięższe 'hejwi metalem', tak 'metalheady' wszystko co elektroniczne, wrzucają do wora z techno. czyli ta sama strona barykady, z tym, że u jednych na włosach żel, u drugich łój.
zgadzam się co do tego, że tę powinno dzielić się na złą i dobrą, a nie na gatunki. jeżeli oczywiście chce się uchodzić za kogoś, kto się dźwiękami interesuje.
Teraz za Grunge można uznać wszystko co nie pasuje do klasycznych nurtów.
co o tym myślicie?
co w ogóle o Grunge'u myślicie?
Hmm....grunge jeszcze w latach 80 nie był żadnym gatunkiem muzycznym, od dawien dawna służyło to jedynie jako określenie do muzyki symbolizujące brud i zgniliznę (tzw. ciężki, gitarowy grunge). Tak w ogóle to od dawien dawna to określenie nie służyło jedynie do muzyki, był to jedynie jakiś slang.
MTV i te wszystkie chciwe ważniaki zrobiły następnie z tego chwyt marketingowy, aby się jakoś wypromować, bo za czasów eksplozji tego brzmienia MTV miała niezły kryzys i potrzebowała czegoś, co ją uratuje. Powstała moda na to, pełno tępych fanów świetnie bawiących się przy takich kawałkach jak "Zgwałć mnie" Nirvany, kompletnie nie traktujące powagi tekstu i przekazu, gadżety, pamiątki, jak i sam gatunek muzyczny.
Above., ee tam, nie demonizuj tego, to chodziło głównie o to, że nagle z jednego "zagłębia" wydostało się nagle tyle zespołów, że aż się prosiło dla nich o wspólną nazwę (co tam, że w sumie za wiele wspólnego większość ze sobą nie miała). Kasa kasą, ale fani i bez telewizji sami by wymyślili dla nich jakąś nazwę jak sądzę, żeby łatwiej było szukać...
Jakieś sugestie co do roszad w składzie? Ja za Weilanda postawiłbym na silnego Barretta Martina bo boję się o zbyt dużą ilość karnych ze Scottem na obronie.
hehee... dobre. Ogólnie, cała jedenasta jest chyba elegancko dobrana. Drugi bramkarz, oczywiście że Jeff z PJ. ;)
"Kurt Cobain - Ten strzelał w inny sposób, ale równie skutecznie." rozjebał mnie ten tekst
Lubię kopać, jako, że jestem nowy, muszę się wypowiedzieć ogólnikowo na różne tematy, wybaczcie
Grunge - Nie umiem tego pojęcia jakoś zaszufladkować, bo byłoby to nieprawidłowe i mylne.
Sucho i obiektywnie patrząc, po prostu fala ciężkiego Rocka ze Seattle z początku lat 90' - tyle.
Ale jakby się w to wgłębić... Nie wiem czemu - Uwielbiam "ostrą" muzykę, bo myślę, że tylko ta ma w sobie autentyczność, nie wiem czy sprawia mi przyjemność jej słuchanie, ale potrzebuje tego do wypełnienia wnętrza ( Tak, dziwnie to brzmi, wybaczcie )
Grunge jest moim ulubionym stylem. Nie wiem czemu. Wielka Czwórka Seattle, a raczej jeszcze więcej zespołów z tegoż nurtu, mają w sobie niepodważalną autentyczność...
Taka Nirvana. Wiem, wiem. Mało ambitne, może lizać pięty Pearl Jamowi. Ale nie o to chodzi. Myśle, że każdy ma inny styl grania, i to obraźliwe stwierdzenie. Każdy gra inaczej. Nirvana wywołuje u mnie emocje, mimo, że Cobain nie umiał śpiewać jak i grać.
Jeśli tak serio było - Mało mnie to obchodzi. Uwielbiam to i te emocje, które przychodzą, po usłyszeniu koncertówek z Come as you are.
Grunge jest niesamowity. Wszystkie kapele z tego nurtu grały coś innego, ale tkwiła w nich wszystkich jakaś (?) magia, energia, złość, jakaś siła, która mnie do tego nurtu ciągnie.
Żaden metal, punk. Tylko ten grunge. Ta prawdziwość, szczerość, bunt.
Nie ma zespołu ze Seattle ( Bardziej znanego ), który by mi się nie podobał. Co więcej - uwielbiam je, a te zespoły są najważniejszymi dla mnie kapelami ( Spoza nurtu jeszcze Iron Maiden, The Doors i polski Dżem )
Każdy zespół coś wnosił, jakieś emocje. Nie mogę powiedzieć, że to lubię. Po prostu - jest. Pisałem o tym w temacie o Eddiem. Nie wiem czy to lubię, ale to mnie wypełnia i nie mogę bez tego spokojnie egzystować. Te emocje, ból. Wszystko mnie od środka wypełnia, inspiruje.
Grunge to według mnie, jeden wielki kłębek wspaniałych kapel, które poruszały się po emocjach, przechodząc jak ogromne tornado, niszcząc co popadnie - nie da się do tego pzyzwyczaić i przejść obojętnie
_________________ Powiem ci...
Zmarnowaliśmy świt
A tego nie wybaczy nam żadne niebo
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum