Jaki kawałek i jaką płyte uważacie za kwintesencję* grunge'u ? Większość twierdzi że piosenka to "Touth me I'm sick" Mudhoney a płyta "Above" Mad Season, ale chciałbym poznać wasze opinie na ten temat.
Jak dla mnie to Floyd The Barber.Nirvany rzecz jasna. Jeżeli miałbym wybrać płytę, postawiłbym na Bleach. Jest tak jak ma być - brudno, z punkowym zacięciem i metalowym riffem. Amen.
Dla mnie bedą to bardzo krótkie projekty które właśnie są tą kwintestencja... otóż na pierwszy ogien idzi Green River, kapela ktora zanim Kurt wiedziałe o gitarze ;p to oni juz dawali czadu, niestety krótko. Poźniej Mother Love Bone, którzy tez nie pociągneli długo, ale kopali tyłki, jedna z nielicznych kapel która potrafiła stworzy niesamowity klimat balladami oraz dac kopa mocnym brzmieniem. No i Nirvana, Nevermind, fajna płytka, przyjemnie sie słycha takich kawałków jak chociazby Come as you are albo Lithium. No i AiC "Dirt". Moze to i duzo, ale dla mnie nie ma jednej kapeli która jest 100% grungeowa, gdyż te wszystkie zespoły grały naprawnie różną muzyke.
_________________
Fly People Fly - szukajcie mnie pod chmurami!
---
T.Nalepa - Zawsze wierny mi...
---
„Wszystko zdarza się tylko raz. I nigdy nie wraca.
Jeśli będziesz próbował[a] wskrzeszać przeszłe zdarzenia, ominiesz to, co ma się wydarzyć w następnej kolejności”
Dla mnie też Mudhoney z utworem jakimkolwiek w sumie, ale dla przykładu podam "Hate The Police" tak jakoś sie u mnie przyjeło że ta kapela jest taką można powiedzieć kwintesencją grandżu, aczkolwiek Nirvana także. Jeśli chodzi o album to nie potrafię stwierdzić który, jest ich sporo.. np wspomnianej Nirvany "In Utero"
Łooo...trudny wybór...tyle tego jest a temacie o tym czym jest grunge doszliśmy do wniosku,że niczym konkretnym.
Gdyby tekst był odrobinę inny(w moim odczuciu) to bym powiedział,że Lithium...ja postawię na Breed'a a co do albumu to jeszcze trudniej...Dirt,Ten,Bleach...stawiam na wybielacz...głównie za Papper cut's czyli własnie tę schizę,która odróżniała w moim mniemaniu grunge od punk'a
Dobra to precyzyjnie i po przemysleni,rzekłbym "na antenie"
piosenka: Papper cuts
album: Bleach
_________________ KULT:Krzysztof Banasik,Tomek Glazik,,,PEARL JAM:Matt Cameron,Eddie Vedder, Janusz Grudziński,Irek Wereński,,,,,,,,,,,,,Stone Gossard,Jeff Ament,Mike McCready Janusz Zdunek,Piotr Morawiec,,,,,,,,,,,,,,,,,NIRVANA:Dave Grohl,Krist Novoselic,Kurt Cobain Kazik Staszewski,Tomek Goehs,,,,,,,,G,,,,,ALICE IN CHAINS:Jerry Cantrell,Layne Staley,Mike Starr,Sean Kinney
myślę że "Above" Mad Season jest taką płytą! Po 1. świetne teksty, po 2 zajebisty kop, po 3 ten "brud" w kawalkach mniej i bardziej spokojnych!
generalnie to płyta IDEALNA, kwintesencja grunge'u!
_________________ "Po co mam czas tracić na mówienie do ściany - ściana i tak zawsze swoje wie...'
Alice In Chains zawsze mi się kojarzyli z muzyką grunge, mimo iż grunge jest wielogatunkowe. Więc napiszę że album Dirt a utwór Angry Chair, idąc dalej tym tokiem myślenia idealnie grungowy utwór.
Dla mnie niepodważalną kwintesencją grungeu jest oczywiscie "Dirt" Alice In Chains. Jest tam wszystko czego człowiekowi do życia potrzeba. Genialny śpiew, cięzkie granie, wspaniałe ballady, niesamowite teksty, brud i piękno zarazem a i przesłanie płyty bardzo na czasie.
Ulubiona piosenka.. nie bede kłamał.. jest to Junkhead" Alice In Chains"..ale drugim takim grungeowym cudeńkiem jest dla mnie "Even Flow" Pearl Jam. Kiedy tego słucham odrazu dostaje energii.
Jak dla mnie to nie ma żadnej kwintesencji grunge'u. Jeśli cokolwiek miałoby nią być, to musiało by to być połączenie kilku zespołów. Szczerze mówiąc zastanawiałbym się między Green River, Mudhoney, Mother Love Bone, lub wczesnym Soundgardenem.
[ Dodano: 2007-09-21, 22:19 ]
A już za kwintesencję na pewno nie uznałbym Mad Season - jak dla mnie to mało grunge'owa płyta. I nawet jeśli ktoś będzie próbował mnie egzorcyzmować to i tak zdania nie zmienię :D
Alice In Chains. `Dirt` chyba. Albo `Tripod`. Płyty które mają w sobie dużo tego grunge'owego brudu, niesamowitego klimatu ;] .. Hm, Nirvany to `Bleach` bo to nie komercha, a klimat ma ;) Soundgarden piosenki `Flower`,`Hands All Over`, `Jesus Christ Pose`. No i oczywiście Pearl Jam hm, nie ma czegoś takiego chyba jak kwistesencja grunge'u, albo po prostu nie umiem sprecyzować. dla mnie są to przede wszystkim te zespoły i płyty które wymieniałam wyżej.
Dla mnie - "Above" Mad Season, "Incesticide" Nirvany i "Ten" Pearl Jamu (co nie jest chyba zbyt oryginalnym wyborem). Chociaż - jak powiedzial mi kiedyś mój zanjomy - to ja jestem kwintesencją grandżu ;]
Jak dla mnie kwintesencją grunge'u sa płyty: "Facelift" Alice In Chains, "Above" Mad Season, "Ten" Pearl Jam, "Nevermind" Nirvana
Co do piosenkek to: "Even flow", "Why go", "We die young", "Wake up", "Lifeless dead", "Smells..."
_________________ Trzy bajki jeszcze raz
Trzy bajki cały czas
Mam tylko jedno pytanie: dlaczego wszyscy uznajecie "Above" za kwintesencję grunge'u, skoro do takiego Mudhoney'a ma się to nijak i bliżej temu do bluesa czy jazzu momentami? Moim zdaniem można "Above" uzanć co najwyżej za niejakie opus magnum grunge'u, ale w żadnym przypadku za jakiś wzór...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum