Jakieś 3 lata temu moja koleżanka puściła mi Smells Like Teen Spirit...no i od tego sie zaczeło.Pokochalam te piosenke :) Potem byl Pearl Jam a teraz Alice in Chains.W miedzy czasie pojawiały sie tez inne zespoly.
chyba tak jak wiekszosc moja przygoda zaczeła sie od nirvany potem przeszłam na calkiem inna ostrzejsza muzykę no i odkryłam alice in chains. a co do pearl jam to niestety kompletnie mi sie nie podoba...
Nie napisze, ze zaczęłam od Nirvany bo tak nie było.
To był jakiś 2002, wiele win wypitych w parku przy moim LO, wiele godzin rozmów o muzyce. Poznanie swojej 1wszej miłości grającej w kapeli post grungowej Aurora [ niestety już od dawna nieistniejąca]
wtedy się zaczęło, znoszenie do domu płyt Pixies, Sonic Youth, Breeders, Nirvany, Hole itd.
Nawet nie wiedziałam co oznacza słowo grunge. Teraz po latach mogę stwierdzić, że byłam zagorzałym wyznawca tego nurtu. Nie mowie tu o wyglądzie [ bunt przeciwko plastikowym lalą trzymającym władze w LO ], ale od strony mej psychiki. Czułam się jak mały niepotrzebny owad, którego wszyscy się boja, nie rozumieją i pragną zdeptać. Czułam się niepotrzebna, niezrozumiana. Wydawało mi się, że poziom emocjonalno-psychiczny rówieśników był niesamowicie niski / po latach okazało się, że miałam rację.
Ogólnie ból bezowocnej egzystencji, poszukiwanie prawdy i czegoś co pomoże mi nie ześwirować sprowadziło mnie na drogę alkoholowych poszukiwań siebie poprzez mega dołujące teksty z Bleach'a.
Wyrosłam z tego, przeszłam na inny poziom, a do grunge mam sentyment. Nadal namiętnie słucham, ale towarzyszą mi już inne przemyślenia. To nie jest już bunt nastolatka. To poziom zrozumienia i wejścia w umysł artysty.
Kiedyś o moim mieście w gazetach pisano zagłębie Seattle. Dziś Aurora nie istnieje, drugi grunge'owy zespół THE WASHING MACHINE po odejściu klimatycznego basisty, wzięli ex basistę z Aurory i zaczęli grac brit popowe gówno w wersji "car is on fire".
Skoro miasto " dojrzało" to trzeba było się przewartościować. Teraz słucham wszystkiego co mnie rusza.... Nadal mam dusze gandżowca. Dalej chleje winiacze po parkach, chodzę w koszulach, kocham trampy i słucham Nirvany.
Ja inicjacje alkoholową przeszedłem w klasie 6 podstawówki, kiedy jarałem sie Kalibrem i jarałem swoją drogą Już nie pale na szczęscie :D Washing Machine? Czyżby okolice Kalisza? Chlałaś pod ruskim? Koncerty pod muzami?
_________________ For all the times you let them bleed you...
For little peace from God you plead.
Ja inicjacje alkoholową przeszedłem w klasie 6 podstawówki, kiedy jarałem sie Kalibrem i jarałem swoją drogą Już nie pale na szczęscie :D Washing Machine? Czyżby okolice Kalisza? Chlałaś pod ruskim? Koncerty pod muzami?
hehe pod muzami nie byłam [ w ch*j słyszałam], ale i Aurora i WM tam grali, przy czym nowy gitarzysta WM studiuje w Kaliszu :) [chyba nawet w tym roku kończy].
Ja nie pisałam o inicjacji alkoholowej lecz o mniej lub bardziej świadomym upijaniu się jako ucieczka od rzeczywistości.
Inicjacje miałam w 1 klasie gimnazjum i wcale nie jestem z tego dumna.
WM jest z Poddębic, koło Łodzi, lecz chłopaki reklamują się jako Ldz.
chyba nie o alkohol tu chodzi... ale mysle ze nikt ze szczescia nie słuchał tej muzyki dlatego szanuje ludzi ktorzy w muzyce odnajdują sens dalszej egzystencji
Alkohol i muzyka maja ze soba wiele wspólnego :) Człowiek zaczyna pić zazwyczaj w okresie buntu, czyli wtedy kiedy sięga po cięższą muze
Co do palenia - chodziło mi o zioło, trzymam sie od niego z dala :D
I już bez offtopowania : na początku w grunge'u rzeczywiście urzekł mnie ten przyziemny brud z którym można było sie jakoś utorzsamiać ale w pewnym momencie człowiek wyrasta z takiego postrzegania świata, dostrzega swoją wartość i muzyka zmienia swój dotychczasowy przekaz. Zaczyna być przyjemna a nie dołująca. Ja już nie potrafie wczuć sie w Nirvane tak jak kiedyś :)
_________________ For all the times you let them bleed you...
For little peace from God you plead.
Zaczyna być przyjemna a nie dołująca. Ja już nie potrafie wczuć sie w Nirvane tak jak kiedyś :)
Ja wręcz odwrotnie... Dziś mam zjazd emocjonalny.... wiecie, udaje że jestem ślepa, że wszystko jest ok, że mój chłopak mnie "rozumie". Ale nadchodzi moment gdy pękam, mój mózg wybucha, rozlatuje się na tysiące kawałków. Wszystko jest w tej brei, ściany, sufit, monitor od kompa. Wtedy tak jak dziś włączam Nirvanę Bleach. Włączam mała lampkę nocna, zamykam pokój, podkręcam głośniki i patrze się w plamę na suficie. Jest prawie jak za czasów "młodości", wszystko mnie wku**ia, nie chce mi się uśmiechać... nie mam zamiaru być miła, bo i po co. Po prosty wyłączam myślenie i tkwię w tym jeb***m punkcie na suficie. W tym momencie Nirvana na pewno nie staje się miła dla ucha papka dla głodnych i spragnionych "brudu" szarych komórek. Z resztą Oni, zwłaszcza Kurt kojarzył mi się z bólem.... z próba wyjścia z bagna w którym tkwił. Ja jestem w takim bagnie, emocjonalnym bagienku, które mnie powoli pochłania, kawałek po kawałeczku. wszystko co na zewnątrz jest, jest chore, nieludzkie, skąd to się bierze?
Myślałam, że ja tez już tego nie czuje.... jak się cholernie myliłam....
Cytat:
Alkohol i muzyka maja ze sobą wiele wspólnego :) Człowiek zaczyna pić zazwyczaj w okresie buntu, czyli wtedy kiedy sięga po cięższą muze
jaki straszliwy stereotyp, ile jest młodych ludzi sięgających po alko jako bunt co nie jest wcale implikowane przez "cięższą" nutę.... to może być też hh, disco polo, techno....
dzieciaki tak samo żłopią....
myślę, że bardziej bym tu poszła w wątki ideowe niż muzyczne.
Cytat:
Co do palenia - chodziło mi o zioło, trzymam sie od niego z dala :D
Tak myślałam , ja po ostatnim buszku stwierdziłam, że nie nadaje się do palenia... chyba wole być pod wpływem alko. Jestem bardziej "świadoma" i nie śmieje się z byle czego, choć do słuchania muzy, większego grona znajomych czy wood to nie powiem, lubię być w objęciach mery.
Marlena napisał/a:
chyba nie o alkohol tu chodzi... ale mysle ze nikt ze szczescia nie słuchał tej muzyki dlatego szanuje ludzi ktorzy w muzyce odnajdują sens dalszej egzystencji
Ja myślę, że to jest niesamowity fenomen "trudnej" muzyki. Zaczynamy słuchać, ponieważ przytłacza nas to co widzimy na co dzień. W dźwiękach zaś odnajdujemy ukojenie, stwierdzamy "stary, ty śpiewasz o tym co czuje" i to pozwala nam uwieżyć, że nie tkwimy w tym gównie sami, że ktoś czuje jak my, widzi jak my.... niesamowite uczucie.
Nie oszukujmy się ale 90% ludzi otaczających nas nie ma żadnej artystycznej wrażliwości, gonią za wygodnym życiem, gdzieś maja refleksje nad własna egzystencją. Ten brakujący fragment naszego życia wypełnia muzyka. I jeżeli bóg jednak istnieje, to jestem mu cholernie wdzieczna za to, że stworzył muzyke !
jaki straszliwy stereotyp, ile jest młodych ludzi sięgających po alko jako bunt co nie jest wcale implikowane przez "cięższą" nutę.... to może być też hh, disco polo, techno....
dzieciaki tak samo żłopią....
myślę, że bardziej bym tu poszła w wątki ideowe niż muzyczne.
Może sprostuje mój wcześniejszy maszynopis... Hip-hop, Techno czy Disco-Polo to może nie cięższa nuta, ale muzyka która szufladkuje guwnażerie i wkłade im pod czerem gotową papkę. Generalnie Bunt to używki i potrzeba przynależności. Nie można łączyć tego tylko z kompociarstwem
Ale te wątki ideowe... dzieciaki oderwane od smoczka które zaczynają myśleć samodzielnie nie wybierają światopoglądu tylko sie o niego potykają i przyjmuje takim, jaki akurat jest. Czy jest to hip-hop czy punk czy rock zależy od tego gdzie mieszkasz i z kim sie obracasz. Dopiero później można ewoluować w innych kierunkach lub stać w miejscu i topić się w eksklementach :D a przynajmniej tak uważam :)
Ja po prostu w mniej więcej tym samym okresie czasu usłyszałam kawałki z 'TEN' PJ a później Nirvanę. Dalej samo się potoczyło...
Wszystkie cho**rnie mi się kojarzyły że gdzieś już je słyszałam, ale takiej możliwości nie było (dla mnie to dobry znak).
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum