Mi siostra puszczała dość często Nirvanę jak byłam mała, ale jakoś specjalnie mnie to nie zainteresowało ;) Jak zaczynałam swoje poszukiwania muzyczne to też jakoś w grunge nie wpadałam, dopóki sobie nie ściągnęłam pierwszego solowego albumu Cornella (taa, droga wiodąca przez ratm, audioslave [nigdy nie mogłam tego grunge'm nazwać], etc. - dziwna, wiem) - baardzo spodobał mi się jego głos, więc zaczęłam interesować się Soundgarden, potem Alice In Chains, Pearl Jam... Teraz poznaję te mniej znane zespoły, np. U-Men, Toadies, etc. ;P
Ja grunge'em "zaraziłem się" przez kuzynkę która podrzuciła mi kasety nirvany były to bleach i unplugged, potem doszło alice in chains o tym samym tytule, soundgarden w tym czasie zobaczyłem też hype! no i się zaczęło:)
Po raz pierwszy z grunge'm zetknęłam sie w podstawówce przekopując kasety taty,no i znalazłam Dirt AIC,słuchałam jakiś czas,ale chyba było to dla mnie jeszcze wtedy "ciut" za cięzkie.Potem na dyskotekach (nadal w podst.) obok najróżniejszych kiczy,zaczęła królować Nirvana,a konkretnie Smells... w kółko i w kółko i w kółko,czego nieodłącznym dodatkiem był pewien kolega i jego "taniec",a raczej trans na środku sali(niebezpiecznie było znaleźć się zbyt blisko niego
Potem, na początku liceum, zaczęłam słuchać Purpli i innych klasyków(tata słucha tego typu rzeczy).Następnie trochę sie "wyłamałam" i przyszło RHCP i taka wesoła fascynacja,która pomogła przetrwać tę szarą,szkolną rzeczywistość A że słuchałam muzyki rockowej to siłą rzeczy,obracałam sie też troche w takim okołorockowym towarzystwie,gdzie to prawie wszyscy słuchali........Nirvany(obowiązkowe naszywki i te sprawy).Potem zaczęłam poszukiwać czegoś więcej i między innymi przyszło Soundgarden,wróciło AIC,a koleżanka przegrała mi Binaural PJ,której słuchałam często,ale brakło tego czegoś jednak...
No i po róóóznych muzycznych perturbacjach,jezeli chodzi o grunge, ostatecznie stanęło u mnie na AIC,ale przede wszystkim PJ(do którego jakiś czas temu wróciłam i zrobiła sie bardzo poważna sprawa z tego )
A do Nirvany,która wciąż się przemykała tu i ówdzie, przez całe moje dotychczasowe zycie,jakoś nigdy się nie przekonałam.
U mnie zaczęło się od piosenki 'Long Gone Day'. Spytałam się kiedyś, jak jeszcze byłam zupełnie innym człowiekiem, mojego najlepszego Przyjaciela, jak się czuje. przesłał mi link do youtube'a i powiedział, ze kiedyś zrozumiem. Zrozumialam
Jak miałam 6 lat tata puszczał mi starego Hey-a. Zawsze się pytałam dlaczego ta kobieta ma taki okropny głos z chrypka xD Powiedział mi, że keidyś do tego dorosnę itd.... Pare lat temu znowu przesłuchałam i zaczęły podobać mi się właśnie takie wokale :D Znalazłam gdzies Nirvane. No a potem AiC. I się jakoś zaczęło. :))
Przez gimnazjum, gdy chodziłam równocześnie do szkoły muzycznej gustowałam zupełnie w innych gatunkach - lubiłam Theriona, SOAD, Enigmę... Podchodziłam nawet pod gotyk, muzykę klasyczną. Ale kiedyś (a były już czasy licealne) dostałam płytę In Utero... Takie kawałki jak Heart-Shaped Box, Rape me, a przede wszystkim głos Kurta zrobiły na mnie dość duże wrażenie. Nie spotkałam się wcześniej z tego typu brzmieniem. Musiałam sprawdzić "kim jest ten człowiek". A później zaczęło się buszowanie po necie, Kolejno poznawałam coraz to nowe zespoły: TAD, Melvins, Soundgarden itd... I obecnie grunge i punk mi najbardziej odpowiadają ;)
_________________ Trafiłam obok? Tam był mój cel.
Dureń z miłości się zabija, a mądry wzgardzi i omija.
A u mnie wszystko sie zaczeło od Alice In Chains i Them Bones. I to dzięki temu "wyśmienitemu, rozbujanemu i itp itd." zespołowi skonczyłem z dennym życiem dresika i postanowiłem zostać 1/3 Grunge, 1/3 Hipis, 1/3 reszta.
A ja powiem tak: od dziecka karmiona byłam m. in Nevermind Nirvany, którego słuchałam na okrągło, ale było to pewnie bardziej swego rodzaju naśladownictwo mojej mamy Kiedy samodzielnie zaczęłam kształtować swój gust muzyczny królowało Iron Maiden, AC/ DC, Black Sabbath, potem faza na SOAD aż usłyszałam Pearl Jam i Black.. Potem kolejne kawałki Pearl Jamu no i kolejne "odkrycie" - Alice in Chains.
Do samej Nirvany wracam rzadko, jeśli już to płyta In Utero no i Nevermind, ale nie weim dlaczego, Smells nigdy mnie nie zachwycał specjalnie, w przeciwieństwie do Lithium
_________________ "Rzeczywiście tak jak księżyc - ludzie znają mnie tylko z jednej, jesiennej strony..."
Musze przyznać, że dla mnie grunge zaczął się od albumu Paw - Death to Traitors. Może nie do końca to jest "typowy" grunge. Generalnie uważam, że jedna z bardziej nie docenianych kapel
Ja "za młodego" w ogóle nie słuchałem rocka (a tym bardziej grungu, a Nirvane znałem z nazwy). Miłość do muzyki rockowej przyszła 2-3 lata temu i miałem dość duży rozrzut (słuchałem Beatlesów, a zaraz potem np. SoaD). Potem skierowałem się w stronę hard rocka (również dzięki grze Guitar Hero ;]) no a potem był grunge i słucham już niemalże TYLKO tej muzyki od ponad pół roku.
Hmmmm... Widzę że jestem jednym z niewielu którzy poczuli "powołanie grunge" w nietypowy sposób u mnie mianowicie wyglądało to tak...
Pewnego pięknego, słonecznego dnia postanowiliśmy z kumplem zabalować. Olaliśmy szkołę i po krótkiej wymianie propozycji stanęło na tym, że idziemy na Terminatora: Ocalenie. Oglądamy sobie z beztroską w/w film i był w nim taki spokojny fragment, kiedy jeden z bohaterów próbuje uruchomić rozwaloną terenówkę. Kiedy już mu się to udaje, z głośników samochodu zaczyna lecieć fragment Alice in Chains - Rooster. Po chwili nostalgicznego zamyślenia stwierdza, że tego kawałka dawniej słuchał jego brat.
Film się skończył, a ja z kina wyszedłem z poczuciem że odkryłem coś nowego, na co wcześniej nie zwracałem uwagi. Znalazłem kawałek, później płytę, dyskografię... reszta przybyła sama
To może było jakieś 2 lata wstecz... Pojechałam na wakacje na wieś. Z czym słowo wieś zostało użyte jak najbardziej prawidłowo. Dawny PGR - budynki jak po II wojnie światowej, wszędzie złom, śmieci, w każdym gospodarstwie krowa (swoją drogą jedni trzymali świnię w garażu). I będąc tam poznałam trochę dalszą rodzinę. Byłam u kuzynostwa na kawie i mój kuzyn słuchał Alice in Chains - Them Bones. Później jakoś samo poszło. Od Alisów już troszeczkę odeszłam, był moment fascynacji Nirvaną i Soundgarden, a teraz jakoś ciągnie mnie Mudhoney i Green River. A jeżeli kogoś to interesuje to kuzyn aktualnie jest największym skate'm w okolicy....
_________________ Speak truth little grunge boy...
The truth is your only weapon in this fuckin' world of sinners...
hmmm... poważnie? od pieprzonego punkrocka i porado ;), który jest z nimi od samego początku! Od płytki V.S pejotów! to było jakieś.. hmmmm... niech pomyślę ... z 17 lat temu ( '93) ??? Oj, ups... wygadałem się, przepraszam ;p ;)
hmmm... można by powiedzieć,że wychowałam się na grunge, a dziś to raczej powrót do korzeni Zaczynałam od GNR i polskiego punka oraz starej muzyki rockowej (doorsi,joplinka itd)Grungowo zaczeło się od Nirvany, zaraz potem pojawił mi się Pearl Jam, Alice in Chains i reszta po trochu. muzyka z lat 90 jest the best!
_________________ I guess I can go anywhere I want. If only I knew where to go.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum