Rudzielec: nie wydaje mi się, żeby ilość nagranych płyt była decydującym czynnikiem czy zespół się podoba czy nie..ale im więcej teorii tym ciekawiej na świecie
Niby Bush'a sie zalicza do jak to sie mówi... post grunge, ale dla mnie to jest poprostu grunge. Właśnie od tego zaczełem przygode z tym gatunkiem, a konkretnie z utworem "The People That We Love"... klip do tego prosty, ale bardzo mnie przekonał do nich. Troche wcześniej słyszałem Nirvane, ale cholernie mi sie nie podobała, dopiero po kilku latach powróciłem do ich twórczości.
W bardzo dziwnych okolicznosciach spotkałam się z grunge
Miałam sobie zaledwie 13 lat wiek , który się uważa za najgłupszy ( nie pytać dlaczego -sama nie wiem :P ). Byłam sobie nie określonym czymś ( do dziś jestem ale w pozytywnym znaczeniu). Słuchałam tego co wszyscy słuchali. Nie odróżnialam matalu od grunge , grunge od gotyku ... każda melodia gdzie miała jakieś mocniejdze brzmienia od muzyki np. Avril odrazu była dla mnie metalem! No i oczywiście wszyscy co się ubierali na czarno byli dla mnie satanistami - taka była moja ciemnota! Jak wiadomo stylu też nie miałam ... żałosne
Pewnego razu poszłam do szkoły na dyske... oczywiście zazwyczaj posłuchać muzyki. I własnie tam usłyszałam Smells ! Wszyscy skakali ! Nawet chłopcu w swych dużych ciuchach , robiąc przy tym ruchy rapera , który cos tam rapuje ... Piosenka oczywiście puszczana była jeszcze pare razy...
Po jakimś czasie zdobyłam kasety Nirvany i poszło...
od tamtej chwili interesuje sie subkulurami i słucham rocka no i oczywiście Nirvane. Zmieniłam styl bo uważałam ,że to co zajmowała moja szafa było okropne ... jakieś badziewie na nogach zastąpiły klasyczne trampki. itd....
Miałam sobie zaledwie 13 lat wiek , który się uważa za najgłupszy ( nie pytać dlaczego -sama nie wiem :P )
No ja właśnie też nie wiem dlaczego. Jak ja miałem 13 lat, to bylem pilnym uczniem 1 klasy (?) gimnazjum bez żadnych zadatków na buntownika w trampkach.
Agrafka napisał/a:
Nie odróżnialam matalu od grunge , grunge od gotyku
Ja nadal nie odróżniam ( )
Agrafka napisał/a:
Nawet chłopcu w swych dużych ciuchach , robiąc przy tym ruchy rapera , który cos tam rapuje
Duże ciuchy w żaden sposób nie przeszkadzają w słuchaniu gitarowej muzy (autopsja) :P Wykonywanie gestów rapującego rapera też
Zacząłem od Red Hot Chili Peppers i "Californication". Później Nirvana i tu o dziwo "Lithium". Następne fascynacja PJ, później próby słuchania toola zakończone odrzuceniem tej muzy, którą uważałem za byt pojebaną, następnie wejście w Alice In Chains. Po kilku latach ponownie sięgnąłem po toola. I zakochałem się w ich muzyce.
Tak zaczęło się poszukiwanie coraz to nowych i ciekawych kapel, fascynacje coraz cięższymi brzmieniami, odkrywanie ciekawej elektroniki, ambientu, noizz'a czy psychodelic/art rocka. No i tak mi zostało do dzis. Co dobre i ambitne, śmiało może znaleźć u mnie poklask. Nieważne,czy death metal, czy pop, hip-hop, czy elektronika.
Pewnego razu poszłam do szkoły na dyske... oczywiście zazwyczaj posłuchać muzyki. I własnie tam usłyszałam Smells ! Wszyscy skakali !
O! Żeby u mnie w gimnazjum na dyskotekach można było usłyszeć Smells... to może bym się pojawiła na takiej potupajce :D
Słuchać grungu oczywiście zaczełam od Nirvany. Jednak zanim zaczęłam , to zastrzegałam się, że nie będę tej kapeli słuchać. Wtedy wystarczał mi Kult i Offspring. Po pewnym czasie, przyjaciółka, która uwielbiała Nirvanę, podrzuciła mi kilka kasetek i dość duzo mówiła mi o tej kapeli i ogolnie o grungu. I tak rozpoczęła sie moja fascynacja i uwielbienie Nirvany i grunge kilka lat temu.
_________________ "Jedno wam powiem, życie idioty to nie jest bułka z masłem"
Ja Nirvany zaczęłam słuhać także przez mojego brata. Miałam wtedy chyba... 12-13 lat. W każdym bądź razie byłam wtedy już mniej więcej w klimacie, bo słucham metalu. Kiedyś kumpel poprosił brata, żeby ten nagrał mu Nevermind Nirvany. Braciszek nagrał, a koleś nie zjawił się po płytę i w konsekwencji znalazła się ona u mnie i tak już została :-) Jak nie miałam Nirvany na kompie, to bardzo często była zapuszczana :-)
_________________ Możesz żyć na marginesie, ale żyj tak, aby nie krzywdzić innych.
Ja mając 13 lat słuchałem już całej płytki "12 groszy",a jak kto zna to wie,że zacne to dzieło i nie takie łatwe w odbiorze.
Moj kolega na dwunaste urodziny dostal 12 groszy i faktycznie, nie latwe to dzielo w odbiorze. Nic z tego nie rozumial ale bardzo podobaly mu sie brzydkie slowa.
_________________
"Chłopaki szturchają się łokciami, Gryzą szlugi, walą głowa w blok. Trzeba rzucić trucie się fajkami I uprawiać fantastyczny sport."
A ja zacząłem... Hehe... 9 lat temu... Jak dostałem pliki w formacie .mid z czasopisma CD Action i tam były "Hearth-Shaped Box" i "Smells Like Teen Spirit" i mi się spodobały... Po 3 latach przyszła kolej na całą dyskografię Nirvany. Oj, głupim dzieckiem byłem wtedy...Pamiętam, że nienawidziłem Pearl Jamu oceniając go poprzez utwór "I Am Mine" (który nota bene teraz uważam za najmocniejszy punkt na "Riot Act")...Potem przyszło zauroczenie Soundgarden poprzez "Black Hole Sun"...Potem Alice "Get Born Again"... Od czasu gdy usłyszałem "Corduroy" spodobał mi się Pearl Jam... A potem zacząłem eskalację swoich zainteresowań na różne płaszczyzny tej muzyki, która trwa do dzisiaj i z każdym miesiącem odkrywam coś nowego...
ja chyba nie bede oryginalna,zaczelam od nirvany...na poczatku kolezanka puszczala mi plyte unplugged,ale musze przyznac, ze spodziewalam sie czegos innego po tym zespole...az zobaczylam teledysk "smells like.." i polubilam:)pozniej kupilam plyte "From the muddy..."bo tam byla ta piosenka(smells like)...i zaczelo mi sie to coraz bardziej podobac...a teraz heh "unplugged"to moja ulubiona plyta...
Ja zaczęłam od Pearl Jam... to było zaledwie jakieś dwa lata temu. Ciężko mi uwierzyć, że mogłam tak długo żyć bez muzyki. Najpierw fascynacja tym cudownym instrumentem jakim jest gitara, później poszukiwanie... idoli? Być może. Brat zapoznał mnie z muzyką PJ... gdy obejrzałam koncert wydawali mi się tacy dziwni aż mi się dzisiaj śmiać z siebie chce jak przypominam sobie swoją reakcję a później po prostu poczułam muzykę. I do dziś jestem za to wdzięczna niebiosom to niesamowite jak sama jestem w stanie miotać się po pokoju kiedy słucham lub sama "tworzę" :-)
_________________ nieważne, jak o tobie mówią- ważne, żeby mówili nie przekręcając nazwiska...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum