Może ktoś zna? Kapela z USA grająca grunge. Założyciele Pagody Michael Pitt i Ryan Donowho.
Grają w stylu Nirvany w sumie sam wokalista jest podobny do Cobaina.
znam i bardzo lubie.
znam, to tak srednio napisane, bo kojarze kilka piosenek, ale bardzo mi sie podobaja wiec jestem nastawiona jak najbradziej pozytywnie do tej kapeli.
nie wiem, czy graja grunge.
predzej bylabym sklonna powiedziec, ze ich muzyka podchodzi pod te klimaty w niektorych momentach, ale mniejsza z tym.
wokalista jest podobny do Cobaina wlasnie ze wzgledu na film (Last Days), gdzie gral Blake'a (ktory mial przypominac Kurta) - przefarbowal wlosy i ogolnie sie upodobnil.
swoja droga film swietny... ;)
ja znam.. kiedyś bardzo lubiłam trochę mi przeszło. nie nagrali wiele, a szkoda. bo może by coś z tego wyszło.
Krążą opinie, że Michael Pitt i jego zespoł to porpostu podróba Nirvany. No cóż. Styl podobny.. Ale nie zapominajmy, że te utwory, które znalazły się na soudtracku Last Days były pisane "przez" głownego bohatera, którego to postać wzorowana była na osobie Cobaina. Co wy o tym sądzicie?
również mogę udostępnić ich utwory, jak coś to na pw.
_________________ "She should have stayed away from friends
She should have had more time to spend
She should have died when she was born
She should have worn the crown of thorns
She should have been a son"
Muzyka Pagody bardzo, bardzo mi sie podoba. Uważam ze sa swietni, maja niezwykle klimatyczne piosenki, a wokal Pitta jest cudowny. Strasznie mnie denerwuje porównywanie ich do Nirvany. Ja tam Nirvany w ogóle nie dostrzegam. To że jest ich trzech, a Michael ma blond włosy to chyba zbieg okoliczności, a nie kreowanie sie :p Uwielbiam "lesson learned", ogólnie każda piosenka mi sie podoba, bo każda jest oryginalna i ma w sobie coś co mnie porywa :)
_________________ Jesus take me to a higher place
... oh how I love to hate...
ooo
To moja pierwsza styczność z tym zespołem i coś mi się zdaje ,ze nie ostatnia. Bardzo mi się podoba ta piosenka , do której link jest tu umieszczony. Mam nadzieję ,że na reście piosenek się nie zawiode.
Co do porównania do Nirvany to może i jest podobieństwo ale chyba tylko muzyczne... a to ,że wokalista jest na prawdę tylko trochy podobny to zbieg chorej okoliczności
Ogólnie spoko kapela , wpadła mi do ucha
Podobają mi się utwory z wiolonczelami (Sadartha, Lesson Learned), akustyczne ballady i cięższe rzeczy pokroju Botus czy Alone, ale niestety głos wokalisty nierzadko zbyt wyraźnie przypomina Cobaina, co mnie osobiście drażni, a i tych nic niewnoszących momentów też by się kilka znalazło. Mimo wszystko, życzę Pagodzie, aby wydali swoje własne Ten czy Dirt
ale niestety głos wokalisty nierzadko zbyt wyraźnie przypomina Cobaina
Myślałam ,że tylko ja odczówam taką schize co do podobieństwa głosu , a raczej podobnego stylu śpiewania ... nawet nie wiem jak to się fachowo nazywa no i czy ma taką ogólna nazwe... w każdym bądz razie podobnie śpiewa... mnie to tak nie drażni , ujdzie w tłumie jak dla mnie
to chyba dlatego ,że nie jestem aż tak wybredna pod wzgędem muzycznym i w ogóle
Hmm no w sumie macie rację, że Pitt ma nieco Cobainowski zaśpiew. Gdy pierwszy raz usłyszałam Death to birth i nie wiedziałam jeszcze kto to śpiewa, to przez pewien czas zastanawiałam się czy to nie Cobain Ale wg mnie ogólnie brzmienie zespołu jest inne od Nirvany...
_________________ Jesus take me to a higher place
... oh how I love to hate...
Ich ostatni album "Self Titled" dorwałam stosunkowo niedawno, jakies 3 miesiące temu, cholernie trudno było mi go znaleźć (albo po prostu ja miałam takiego pecha) ale dałam radę. Byłam baaaardzo ciekawa co chłopcy pokażą. Pagoda kojarzy się niektórym przede wszystkim z tym, że są podobni do Nirvany, i ciesze się że ich nowy album pokazał, że są 'jacyś'. Bardzo ich lubię, a po przesłuchaniu (chyba z 100000 razy) Self Titled lubię jeszcze bardziej :D
Piosenki-faworytki :D :
Lesson Learned - świetna, otwierająca płytę piosenka, lekka, przyjemna, z fajnym refrenem i pozytywna :) Myślę, ze wokal Pitta jest trochę podobny do Kurtowego, ale cóż... zajebiście to wykorzystał :D
Amego - Najlepsza piosenka na płycie IMHO :D Przebanalny tekst, prosta melodia, ogromna energia i to wspaniałe 'blablablabla... :) )które mnie urzekło :D
Fetus - zajebisty, spokojny początek z delikatnym ale takim.. niepokojącym wokalem Michaela... w tle fajna gitarka... i baaardzo bardzo pozytywny refren, a w zasadzie to "Yeaaah Yeaah":D Tekst może się wydawać jakimś banałem: I think of you floating in there, With not a shred of thought or care, of where you’re from or will be. Swimming inside the stomach of my baby Oh little fetus waiting to meet us...' Czy jakoś tak tam było.. Ale to jest bardzo fajna piosenka :) Nie wiem czemu, ale dla mnie jest pozytywna, mimo, że śpiewają tu o aborcji itp rzeczach :)
Voices - Klimatycznie piosenka zbliżona to The white stripes, szczególnie w refrenie. Lekka, trochę rock'n'rollowa ale z fajnym kopem ;)
Death To Birth - Absolutnie kojarzy mi się z filmem Last Days. Lubię taki klimat, lubię taką Pagodę, lubię taki wokal Pitta, świetna piosenka! I lubię ten tekst, choc może prosty, a jednak ma coś w sobie, naprawdę...
'From ripe to rotten, too real to live
Should I lie down or stand up
and walk around again?
My eyes finally wide open up
My eyes finally wide open shut
To find, the found, of sound
that hears the touch of my tears
And smell the taste of all we waste
could feed the others...."
Botus - Mogłabym słuchać i słuchać, szczególnie gdyby wydali samą wersję instrumentalną :D Fajna perkusja i świetne, charakterystyczne gitary :)
I Do - ekhm... sam seks :D 14 minut przeróżnych, zajebistych dźwięków... Cud miód!
Ci, którzy nie znają tej płyty niech szybko ją nabędą i posłuchają, bo jest genialna! Mieszanka wybuchowa różnorodnych, skrajnych nastrojów, dziwnych tekstów i świetnej muzyki! Polecam!
_________________ "Po co mam czas tracić na mówienie do ściany - ściana i tak zawsze swoje wie...'
Ich ostatni album "Self Titled" dorwałam stosunkowo niedawno, jakies 3 miesiące temu, cholernie trudno było mi go znaleźć (albo po prostu ja miałam takiego pecha) ale dałam radę. Byłam baaaardzo ciekawa co chłopcy pokażą. Pagoda kojarzy się niektórym przede wszystkim z tym, że są podobni do Nirvany, i ciesze się że ich nowy album pokazał, że są 'jacyś'. Bardzo ich lubię, a po przesłuchaniu (chyba z 100000 razy) Self Titled lubię jeszcze bardziej :D
Piosenki-faworytki :D :
Lesson Learned - świetna, otwierająca płytę piosenka, lekka, przyjemna, z fajnym refrenem i pozytywna :) Myślę, ze wokal Pitta jest trochę podobny do Kurtowego, ale cóż... zajebiście to wykorzystał :D
Amego - Najlepsza piosenka na płycie IMHO :D Przebanalny tekst, prosta melodia, ogromna energia i to wspaniałe 'blablablabla... :) )które mnie urzekło :D
Fetus - zajebisty, spokojny początek z delikatnym ale takim.. niepokojącym wokalem Michaela... w tle fajna gitarka... i baaardzo bardzo pozytywny refren, a w zasadzie to "Yeaaah Yeaah":D Tekst może się wydawać jakimś banałem: I think of you floating in there, With not a shred of thought or care, of where you’re from or will be. Swimming inside the stomach of my baby Oh little fetus waiting to meet us...' Czy jakoś tak tam było.. Ale to jest bardzo fajna piosenka :) Nie wiem czemu, ale dla mnie jest pozytywna, mimo, że śpiewają tu o aborcji itp rzeczach :)
Voices - Klimatycznie piosenka zbliżona to The white stripes, szczególnie w refrenie. Lekka, trochę rock'n'rollowa ale z fajnym kopem ;)
Death To Birth - Absolutnie kojarzy mi się z filmem Last Days. Lubię taki klimat, lubię taką Pagodę, lubię taki wokal Pitta, świetna piosenka! I lubię ten tekst, choc może prosty, a jednak ma coś w sobie, naprawdę...
'From ripe to rotten, too real to live
Should I lie down or stand up
and walk around again?
My eyes finally wide open up
My eyes finally wide open shut
To find, the found, of sound
that hears the touch of my tears
And smell the taste of all we waste
could feed the others...."
Botus - Mogłabym słuchać i słuchać, szczególnie gdyby wydali samą wersję instrumentalną :D Fajna perkusja i świetne, charakterystyczne gitary :)
I Do - ekhm... sam seks :D 14 minut przeróżnych, zajebistych dźwięków... Cud miód!
Ci, którzy nie znają tej płyty niech szybko ją nabędą i posłuchają, bo jest genialna! Mieszanka wybuchowa różnorodnych, skrajnych nastrojów, dziwnych tekstów i świetnej muzyki! Polecam!
Rowniez ten album mi sie strasznie spodobal, ale wolalem nic nie pisac bo jestem egoista. Amigo jednakze nie jest wg. mnie najlepsza piosenka - bo uwazam, ze Fetus o wiele ja przewyzsza - sprawa indywidualna kazdego ludzia, nie? Ma taki podobny klimacik jak Alone a ja takie lubie :). Ten utwor rowniez bardzo mi sie spodobal.. W ogole - wszystkie piosenki sa genialne i tyle. Teraz jak juz sie wygadala jedna osoba to moge szczerze polecic wszystkim ta plyte! Aye!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum