oczywiscie, ze są schematyczni xD. Z tym ,ze nie mówię, że schematycznie nagrywają płyty, tylko o tym, że w piosenkach jest pewien schemat od którego nie potrafią się odciąć.
Już tłumacze, może na razie przesłuchałem tylko the best of, ale rzeczywiście piosenki sa różne różniste, z różnych gatunków, z tym się zgadzam. Ale właśnie te genialne piosenki się w pewnym momencie nudzą, kiedy przez 5 min (taka jest mniej więcej średnia długosc) panowie grają w kółko to samo i chociaż riffy są zajebiste a basu z day i tried to live mogę słychać w nieskończoność to zwykle około 4 minuty utworu, zaczyna to właśnie nudzić, tak jakby zabrakło albo konsekwencji w skróceniu utworu lub zabrakło pomysłu na końcówkę.
Co do klimaciarskości to po pewnie zależy co każdy rozumie przez to pojęcie. Dla mnie takim szczytem klimatu jest tool. Oczywiście nei szukam toola w soundgarden, ale po prostu brakuje mi w nim trochę takiego klimatu klimatu. jeszcze inaczej xD: soundgarden kojarzy mi się często z takimi bardziej imprezowymi klimatami, a własnie tego innego klimatu jest niewiele, no oczywiście z kilkoma wyjatkami wspomniany wczesniej day i tried.... i lub takie black hole sun.
Nieee, oczywiście, że można :p ale ja ci mówię, posłuchaj więcej, ale z wcześniejszych (może niekoniecznie pierwszej) płyt :p może wtedy zrozumiesz nasze zdziwienie tym postem :D
To ja się boję zapytać, co ty myślisz o Nirvanie, skoro w SG widzisz schematyczność ;D
No posłucham, ale zaznaczałem w poście, że słuchałem tylko best of xD
A Nirvana to inny typ muzyki, wiec się inaczej na nią patrzy a po Soundgarden spodziewałem się może czegoś więcej, no ale przesłucham te wcześniejsze płyty i się wypowiem
Ok, z nudów i choroby przygotowałam dla was mały przegląd po starych teledyskach :) O niektórych nawet nie miałam pojęcia, ale od czego jest wujek google i jakie cuda może zdziałać...
Panie i panowie... Mała retrospekcja. Czasy, gdy Cornell nie rzęził i nie chrypił (przy okazji mała wycieczka po jego fryzjerskich ekscesach), gdy Cameron miał gęstsze włosy i większą moc w rękach, gdy Thayil i Shepherd w ogóle gdzieś grywali... I Yamamoto w bonusie ;)
* 1987
Nothing to Say - nie wiem, czy to teledysk (wątpliwe), ale warte przypomnienia ;)
* 1991
Jesus Christ Pose - w telewizji podobno zakazany
Outshined - polecany zagorzałym fankom "Cornella sprzed 20 lat" :P
Rusty Cage
Jako singiel był też wydany Room a Thousand Years Wide, ale chyba nie było teledysku, bo nie mogę za Chiny znaleźć.
* 1996
Pretty Noose Burden in My Hand "I shot my love todaay, would you cry for mee?"
Blow Up The Outside World Ty Cobb - czy to oryginalny teledysk to nie jestem pewna, ale na YT to samo jest ochronione prawami autorskimi, więc pewnie tak. W każdym razie piosenka piękna.
Proszę bardzo, wszystko podane na tacy :) Jakbym o jakimś zapomniała, piszcie.
Oj chłopcze. Soudngarden imprezowe, schematyczne? Na prawde nie wiem jak taki np 4th of July, czy Head Down można nazwać imprezowymi kawałkami. Chyba faktycznie sie ich za dużo nie nasłuchałeś, a jedyne co Cie porwie to komercyjna Nirvanowa papka.
Dokładnie - masakra. Chłopaki mimo upływu lat wciąż w formie, a co do Tada to może powiem tak - niech już koleś wiecej niczego nie zaśpiewa.
Cytat:
bo to ostatni zespół z Seattle, o którym bym tak napisała. Szczególnie, że w jednym gatunku się nie obracali ;)
100% poparcia. Na pierwszych albumach był to grunge podchodzący pod metal, na Superunknown i DOTU zrobiła sie z tego progresja wręcz.
BTW - dziwie sie że SG nie mają swojego własnego "pokoju" na tym forum jak inne zespoły z wielkej czwórki, tylko upycha sie ich z takimi "zespołami" jak Seether np...
BTW - dziwie sie że SG nie mają swojego własnego "pokoju" na tym forum jak inne zespoły z wielkej czwórki, tylko upycha sie ich z takimi "zespołami" jak Seether np...
Bo fanów SG jest tu o wiele mniej, niż tej pozostałej 3 (nie mam pojęcia, dlaczego) i może też dlatego, że nawet ten temat nie tętni za bardzo życiem (też nie wiem czemu), a co dopiero cały dział... Ludzie, ruszcie się :) Taka świetna kapela, a wy ani me ani be, tylko cały czas o Nirvanie gadacie.
Dokładnie. Pewnie dlatego, że Soundgarden tworzyli jakby to ująć.... "najtrudniejszą" muzyke spośród wielkiej czwórki. Na Nirvane szkoda słów, po 14 roku życia sie w wiekszości przypadków nudzi, a i tak znajdzie sie wielu takich którzy z "anty" komercyjnego Cobaina wciąż robią męczennika z tłustymi włosami i genialnego wokaliste zarazem. Chociaż po przyjrzeniu sie bliżej całej sprawie, Cobain w porównaniu z Edkiem, Laynem a w szczególności Chrisem a nawet Andym Woodem z MLB wypadał gorzej niż blado.
Wracając do tematu. Ostatnio kompletnie porwał mnie "Gun". Rozkurw kawałek, z fenomenalnego a jakże niedocenianego Louder Than Love.
Oj chłopcze. Soudngarden imprezowe, schematyczne? Na prawde nie wiem jak taki np 4th of July, czy Head Down można nazwać imprezowymi kawałkami. Chyba faktycznie sie ich za dużo nie nasłuchałeś, a jedyne co Cie porwie to komercyjna Nirvanowa papka.
Po pierwsze nie mów co mnie porwie a co nie, zajmij się sobą ok? Po drugie napisałem chyba, że przesłuchałem głównie the best of, więc się może trzymajmy tamtych kawałków, bo tych co napisałes to po prostu nie znam, ale to logiczne, że zespoły robię kawałki różnego typu.
Po drugie Cornell, ma tyle specyficzny wokal, że nie wszystkim musi pasować, dla mnie w niektóych kawałkach jest po prostu za wysoki. Co do innych, to czasem są troszkę za długie i zamiast czegoś nowego, motywu zaczynaja sie powtarzac od poczatku. No ale nie mówię, że i kawałki z pierwszej i drugiej grupy mi sie nei podobaja.
co jeszcze, jeśli jesteś taki tru i nei słuchasz komercyjnych papek, to sory stary ale się do ciebie nei umywam, bo jak sobie licże jakies zadanka z matmy to abby, beyonce i łzy sobie lubie posłuchac, więc chyba nie dorastam ci do pięt.
Po drugie napisałem chyba, że przesłuchałem głównie the best of,
Nawet na owych debestofach ciężko mi znaleźć kawałek po usłyszeniu którego wywijał byś dupą po parkiecie. No może Spoonman i Rusty cage. ; D
Cytat:
Po drugie Cornell, ma tyle specyficzny wokal, że nie wszystkim musi pasować, dla mnie w niektóych kawałkach jest po prostu za wysoki.
Własnie to że jest taki wysoki czyni go genialnym, niewielu potrafi tak zaśpiewać (o ile w ogóle). Beyond the wheel z Ultramega OK to dopiero kawałek zaśpiewany wysokim głosem...
To tyle ode mnie, urażać Cie nie chciałem, a chyba jednak to zrobiłem niestety.
No trochę tak, bo żeś od razu mnie za jakiegoś gościa co to słucha kogoś dlatego, ze ma długie tłuste włosy, nirvane lubię i nei wiem czemu wszyscy uważają to za komerchę. :)
Może imprezowe to złe słowo, chodziło mi o to, że zabrakło tam refleksyjnosi, no z wyjatkiem jednegofell on black days, a imprezowy, czyli, ze na koncerty, żeby poskakac z piwem, a nie zeby posłuchac do herbaty wieczorem - to takie precyzyjniejsze wyjasnienie.
Głos Chrisa może się niektórym nie podobać, wiem po sobie - mi też przez długi czas lekko nie podchodził, bo uważałam, że jest nie tyle za wysoki, co "skrzekliwy" (bardziej na późnych nagraniach). Ale jak się przez to przejdzie to nie można się oderwać.
Ja wieczorem do herbaty zawsze mogę tego słuchać ;) To wszystko zależy od tego, czy człowiek się przez to przebije i polubi, bo ich piosenki zazwyczaj wciągają po 4-5 przesłuchaniu. Najbardziej nostalgicznych i "do odpłynięcia" jest kilka końcowych utworów z DOTU (nie ma ich na A-Sides, przykro mi :p). Cudowne.
I się proszę nie kłócić... a kolega wyżej ma się zabrać za coś więcej niż a sides a potem mówi o piwie :))
Nie możesz pisać nowych tematów Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum