Debiut Soundgarden. No cóż, szczerze mówiąc chyba najsłabsza płytka w dorobku SG, widać że do jeszcze jest młody zespół, brzmienie jest dosyć średnie, jednak jest duża różnorodność, od Motorheadowego, prostego jak budowa cepa Circle of power (gdyby nie koszmarny Yamamoto na wokalu, mogłoby coś z tego być), ciężkiego, przebojowego Flowera, aż do eksperymentów dźwiękowych w 665 i 667.
Warte podkreślenia jest znakomite Beyond the wheel, zaczynające sie utraciężkim riffem, niskim spiewem Cornella, który chwile później przejdzie w niesamowite rejestry głosowe, wręcz kosmiczne. Na wyróżnienie zasługuje też All your lies, świetny riff, znakomita partia basu, ciekawy tekst. Flower to zdecydowanie najlepszy i najbardziej dojrzały kawałek na płycie, świetne intro, ciężki riff, pulsujący bas i dość szybkie tempo. Ciekawie brzmi również Mood for trouble, zaczynający sie akustycznie, później przechodzący w tradycyjny, ciężki Soundgarden. Na minus, zdecydowany 'dziwadła' w postaci "665" i "667", nie wiem jaki co chcieli osiągnąć umieszczając te 2 utwory na płycie. ; ] O Circle of power, już pisałem wyżej, strasznie to brzmi, szkoda że nie nagrali jakiejś alternatywnej wersji tego utwory z Chrisem na wokalu. Ogólnie płyte oceniam tak na 7.5. ew. 8 z jakimś małym minusem, poza tymi kiepskimi momentami jest bardzo spójnie.
No bez żartów ta płyta jest świetna! na pewno lepsza od louder than love, tak na mój odsłuch.
To po prostu były kawałki, przy których sobie można poskakać, coś rozwalić, zrobić imprezę, albo zachodzić w głowę, na czym byli, jak to nagrywali. Baardzo podoba mi się pomysł z "665" i "667 - puściłam to sobie od tyłu z nadzieją, że coś usłyszę, o dziwo też było kompletnie bez sensu
Z poważniejszych kawałków na uwagę zasługuje "Flower" ze świetnym intro. Reszta poważna nie jest, ale właśnie to jest w tej płycie najlepsze. Zawsze bardzo lubiłam "He Didn't", już nie wspominając o "Nazi Driver" z tym chorym riffem w tle i tajfunie w "Circle Of Power" którego idei też kompletnie nie pojmuję, ale po kilku latach słuchania nie mogłam się od tego oderwać, niezależnie od tego, kto tam śpiewa - czysta energia!
Nie będę się już rozpisywała na temat owianego kultem "Beyond the Wheel". O "One Minute Of Silence" w wersji heavy metal też nie :)
Na początku mi było trudno przebrnąć, potem doszła do mnie ta nieposkromiona dusza wczesnego grunge'u i tą płytę szczerze uwielbiam, właśnie za to, że jest po prostu chora Właśnie tak powinna wyglądać płyta wydana przez bardzo młody zespół, a nie jak ostatnio, wieczna depresja.
No bez żartów ta płyta jest świetna! na pewno lepsza od louder than love, tak na mój odsłuch.
Na mój odsłuch jednak gorsza, brzmienie jest bardzo surowe i garażowe, zaś na LTL mięsiste i soczyste, nie tracące przy okazji swojego ciężaru. Ale cóż, widocznie Ultramegi mało słuchałem i jeszcze sie nie przegryzłem. ; >
Cytat:
Właśnie tak powinna wyglądać płyta wydana przez bardzo młody zespół, a nie jak ostatnio, wieczna depresja.
O właśnie. W tym tkwi problem. Totalnie brak ostatnio jakiś młodych, energicznych i oryginalnych zespołów, jak Soundgarden właśnie.
Można teraz znaleźć gdzieś daleko w czeluściach internetu całkiem niezłe kapele, ale to już chyba nie to, co kiedyś Jakoś tej energii mi wszędzie brakuje.
Właśnie to surowe brzmienie mnie tu najbardziej ujęło, to jest coś ciekawego i trochę innego, czysta, jeszcze nie zużyta przez szołbiznes kapela ze świetnym wokalem i słychać, że świetnie się bawili nagrywając ten album, a ta szczerość jest bardzo ważna ;)
Najgorsza?! Chłopie! To jest magia!
All Your Lies, Beyond The Wheel, Circle of Power, Mood for Trouble...
Baczu napisał/a:
Circle of power (gdyby nie koszmarny Yamamoto na wokalu, mogłoby coś z tego być).
Ogarnia mnie zabijający śmiech jak słyszę ten kawałek, jego głos. ZAJEBIOOZA!
Consi napisał/a:
No bez żartów ta płyta jest świetna! na pewno lepsza od louder than love, tak na mój odsłuch.
To po prostu były kawałki, przy których sobie można poskakać, coś rozwalić, zrobić imprezę, albo zachodzić w głowę, na czym byli, jak to nagrywali. Baardzo podoba mi się pomysł z "665" i "667
Jakie to proste Może nie definitywnie lepsza od Louder than Love, w sumie to 2 (nie licząc Badmotorfinger) moje ulubione płytki.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum