Pozwole sobie zacytowac artykul Rockowy Park Jurajski z najnowszego Newsweeka (11.03.2007 - tak, tez bylem zdziwiony) autorstwa Roberta Ziebinskiego.
[ ... ]
Sting i koledzy wystapili juz nawet na rozdaniu Nagrod Grammy, a teraz planuja trase koncertowa. Chyba zadne wydarzenie muzyczne nie wywolalo w ostatnich miesiacach takiego zainteresowania. No, moze plotki o reaktywacji Led Zeppelin i The Doors.
O ile powrot tego pierwszego zespolu wydaje sie na razie niepewny, to trasa The Doors z Eddie'em Vedderem z Pearl Jam zamiast Jima Morrisona jest juz potwierdzona.
[ ... ]
Innym intrygujacym przykladem jest wspomniany juz powrot The Doors. Niedawno skonczyla sie batalia sadowa, jaka rozpetal perkusista grupy John Densmore, gdy Ray Manzarek i Robby Krieger wyruszyli w trase jako The Doors of 21st Century (2003). Muzyk oskarzyl kolegow o zerowanie na slawie zmarlego Jima Morrisona i dzieki wygranemu procesowi doprowadzil do zakazu uzywania przez nich nazwy The Doors.
W tyk roku przemyslaj jednak swoja decyzje i postanowil wrocic do kolegow wraz z nazwa i nowym wokalista Eddie'em Vederem (to ten pajac dwa razy zle napisal jego nazwisko, nie ja - przyp. MaaD) z Pearl Jam. Veder i The Doors to po prostu dobry interes - wokalista Pearl Jam jest przeciez gwiazda swiatowego formatu.
Moze ktos z Was wie cos wiecej na temat dawnych i przyszlych wystepow Veddera z Doorsami? Co o tym sadzicie? Czy to nie kolejny niesmaczny, odgrzewany, komercyjny kotlet? Jesli tak, co tam robi antykomercyjny Eddie?
_________________
"Chłopaki szturchają się łokciami, Gryzą szlugi, walą głowa w blok. Trzeba rzucić trucie się fajkami I uprawiać fantastyczny sport."
Sama się zastanawiam. Jakoś mi się to nie podoba. W trasę sobie mogą jechać, ale użycie nazwy "The Doors" mogliby sobie podarować.
A John Densmore.. z tym żerowaniem to moim zdaniem miał słuszność. Potem mu odjebało
_________________ Your world can end in the blink of an eye. One event, one unexpected twist of fate and suddenly the world as you knew... is gone... forever. All that you held dear, all that you held close... is washed away in a sea of distant memory. Life... is cruel. Of this I have no doubt. But life continues on... with, or without you. One can only hope that one leaves behind a lasting legacy. But so often, the legacies we leave behind... are not the one we intended.
Więc, wg Ciebie, Mika, to żerowanie polega na tym, że używa się samej nazwy "The Doors"? Chyba nie tylko o to tu chodzi...
No a po drugie, wiem, że dla co niektórych może być to szokujące, ale najwyższa pora sobie uświadomić, że Nirvana to nie tylko Cobain, Pearl Jam to nie tylko Vedder, The Rolling Stones to nie tylko Jagger... Tak samo w The Doors - oprócz Jima Morrisona grało jeszcze 3 innych muzyków - Ray Manzarek, Robbie Krieger i John Densmore. Jakby nie patrzeć oni byli taką samą częścią zespołu, tak samo pracowali nad muzyką The Doors, oni też bardzo przyczynili się do sukcesu i mają prawo do tego dziedzictwa - temu nie można zaprzeczyć.
[Gwoli ścisłości - to właśnie Morrison angażował się najmniej, ciągle pił, ćpał, romansował... Zawsze były problemy, bo nie dotrzymywał zobowiązań, nie przychodził na próby...]
Ale, jak już napisałam, mam bardzo mieszane uczucia.
Więc, wg Ciebie, Mika, to żerowanie polega na tym, że używa się samej nazwy "The Doors"? Chyba nie tylko o to tu chodzi...
Może i nie, ale okoliczności są raczej nieszczęśliwe. A poza tym - zespół nie istnieje od jakiegoś czasu, a oni sobie robią trasę koncertową z innym wokalistą. Dla mnie to wygląda na rzecz robioną dla kasy i tylko dla niej. Ale fakt, możliwe, że tak nie jest, może chodzi po prostu o dobre o muzykowanie.
Meredith napisał/a:
Nirvana to nie tylko Cobain, Pearl Jam to nie tylko Vedder, The Rolling Stones to nie tylko Jagger
To prawda, że nie tylko wokalista tworzy zespół. Ale czy wyobrażasz sobie Pearl Jam bez Veddera? Bo ja absolutnie nie.
_________________ Your world can end in the blink of an eye. One event, one unexpected twist of fate and suddenly the world as you knew... is gone... forever. All that you held dear, all that you held close... is washed away in a sea of distant memory. Life... is cruel. Of this I have no doubt. But life continues on... with, or without you. One can only hope that one leaves behind a lasting legacy. But so often, the legacies we leave behind... are not the one we intended.
Za życia Morrisona też nikt nie wyobrażał sobie bez niego The Doors. A on nie żyje już kupe lat. Lata 60 i 70 już nie wrócą, tak samo Morrison nie wróci. Poza tym, nikt nie "wyciąga trupa zszafy", nie ożywia go na siłę, nie posiłkuje się jego osobą...
Naprawdę, ciężko powiedzieć. Fakt, sytuacja jest przykra, chodzi tu przecież o śmierć wokalisty, a nie o dobrowolne odejście z zespołu...
Moze ktos z Was wie cos wiecej na temat dawnych i przyszlych wystepow Veddera z Doorsami? Co o tym sadzicie? Czy to nie kolejny niesmaczny, odgrzewany, komercyjny kotlet? Jesli tak, co tam robi antykomercyjny Eddie?
Co wiem, to Eddie ma idealnie pasujący baryton, modulację i tonaż głosu. Wręcz jak drugi JIM. Pierwsze wystąpienie Eddiego z The Doors - to co przeżyłem słuchając The Doors z Edkiem było dziwne. Miałem kiedyś do czynienie z The Doors i Eddie poleciał w te utwory jak tylko mógł. Fakt młoda gwiazda, próbował wszystkiego. Lecz może to jest zbyt jak The Doors. Nawet wrzaski, i piski wydawane przez Eddiego są identyczne ja oryginalne Jima. Zbyt się wczuł, a może i dobrze? Komercyjny kotlet, hmmm podejrzewam iż Eddie już wyrósł z tego, by nie robić komercji. Życie :)=... A może robi to bezinteresownie ;)= jeszcze tacy ludzie istnieją na świecie...
mi się to nie podoba... wg mnie Morrison był duszą zespołu i po prostu nie wyobrażam sobie kogoś zajmującego jego miejsce... co innego gdyby Ed i reszta stworzyli jakiś własny oryginalny projekt muzyczny. ale po co na siłę reaktywować doorsów? dla mnie to wszystko jest takie "na siłę"... i trochę bezcelowe...
_________________ Jesus take me to a higher place
... oh how I love to hate...
Cel jest - MY! Dlaczego miałbym się nie wybrać na taki koncert, uczestniczył bym w nim to jest pewne, z czystej ciekawości. Może odebrał bym to inaczej na żywo, niż słuchając pierwszego koncertu z płyty, o którym pisze powyżej ;)= Kto wie, kto wie co może się stać...?
Krieger i Manzarek w ogóle nie mają szacunku dla Jima. Robią taką plotę...maskara. Gdyby Jim żył, to na pewno nie chciałby z nimi grać. Przynajmniej Densmore nie robi wiochy. Doorsi tak naprawdę dzięki charyzmie Jima stali się sławni. Dlatego po jego śmierci należy mu się szacunek i pamięć, a nie jakieś udawanie. Karuzela showbiznesu, niestety...
[ Dodano: 2007-06-16, 19:56 ]
ale nie twierdzę że Eddie nie pasowałby w Doorsach :) głos ma równie charyzmatyczny jak Jim
Reaktywacje zespołów z "nieorginalnym" wokalistą wypadają różnie.Jedym wychodzi to lepiej drugim gorzej.Mix vedder +doors nie jest taki zły.?Barwa głosu odpowiednia,sposób wykonania też,nie ma co krtykowć. No może trochę lepiej piosenki dorrsów wykonuje val kilmer.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum