"(...)uwielbiam kawałek plastiku, uwielbiam papier, zapach nowego produktu, uwielbiam czytać teksty w książeczce dołączonej do płyty. Mam w domu kilka tysięcy oryginalnych CD i winyli. Mówię: ściągajcie i jeżeli ta płyta się wam spodoba, to proszę, idźcie do sklepu i ją kupcie. Po prostu liczę na uczciwość fanów. Może to naiwne, ale może jest właśnie odwrotnie(...)Takie narzędzie jak internet jest genialne."
Dokładnie!
Zdarza mi się, że przesłuchuję dziennie po 5-10 nieznanych mi dotąd płyt nieznanych mi dotąd zespołów. Rzecz jasna, niektóre podobają mi się bardziej, inne mniej... Tygodniowo jestem w stanie odkryć parę bardzo podobających mi się zespołów. Nie wyobrażam sobie kupowania każdej płyty.... Szczególnie nie wyobrażam sobie kupowania trudno dostępnych płyt nieznanych zespołów, kiedy jedynym na to sposobem jest np. sprowadzenie z USA, gdy mogę w 30sek. mieć ją na dysku. Staram się zgromadzić dyskografie moich ulubionych zespołów.
ja nie mam kasy na takie rzeczy. Zawsze ściągam z internetu i nie widze w tym nic złego. nie kazdego stac na takie luksusy. Kiedy można miec za darmo to po co płacić? Wystarczy juz ,że net się opłaca ;P
Artyście łatwo jest nas zachecac... Owszem gdybym pracowała zamist sie uczyc moze i bym kupowała ale jesli mam troche kasy na zbyciu wole kupic cos co mi sie bardziej przyda.
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
Będąc na studiach jeszcze burzyłam się, że Ed zmienił zdanie co do kupowania płyt. Teraz pracując i będąc zmuszoną do tego, żeby własnymi rękami zapracować na chleb i "takie luksusy" stwierdzam, że tak samo, jak chcę by ceniono moją pracę, powinnam cenić pracę innych.
Nie zawsze kupuję płyty, nie zawsze chodzę do kina na nowe filmy. Bo we mnie wciąż się burzy ta część człowieka pracującego, która zdaje sobie sprawę, że niektórzy pracują niewspółmiernie mniej iż inni, a ich dochody są większe. Mówię tu o pośrednikach. Według mnie tworzenie czegokolwiek jest trudniejsze niż "odtwarzanie". Z tego powodu - jestem rękami i nogami za tym, aby artyści byli lepiej wynagradzani.
Są wynagradzani za koncerty,wystepy itp.i to nie malo. Ale to co... jesli nie mam kasy to nie moge słuchac PJ czy innego zepsołu? Fakt Faktem kiedys internetu nie było i ludzie musieli sobie jakos radzic... płyty były drozsze... Tez chciałabym żeby artysci byli lepiej wynagradzani...Ale taki Eddi .. z głodu nie umiera.
Dla zespołu przedewszystkim licza sie koncerty i na nich najwiecej zarabiaja... bo taki Opener... kosztowął tyle,że az żal mi dupe ściaskał... :(
A pozatym to,że nie kupie płyty to znaczy,żeinie szanuje i nie doceniam artysty? to w takim razie artysta ma w dupie publicznosc która nie ma wystarczajacej ilosci kasy.
nie mozna w taki sposób to odbierać. zgoda - są niektórzy muzycy którzy chcą być przez lata kariery postrzegani jako rzemieślnicy a nie artyści, zazwyczaj chodzi o punkowców tró z krwi i kości, natomiast wyjdźmy z przedsionka iż artysta musi cieszyć się z tego co ma i każde podjęte działanie w celu zwiększenia swoich dochodów jest złem, komercjalizacją, sprzedawaniem się, robieniem z siebie gwiazdeczki itp. są artyści którzy są wręcz genialni, a dokładają do swojego interesu, są tacy którzy zarabiają nieźle, ale płaci im się na odpierdol traktując jak co najmniej pracownika, chociaż powinni więcej dostawać od wspomnianych pośredników, producentów, ludzi z całego tego gównianego świata show biznesu, którzy siedzą na swoich spasionych dupskach pod krawatami i liczą tylko kasę.
A wracając do wałkowanego tematu ze ściąganiem muzyki z internetu, to może by odwrócić problem w kierunku tych jedynych winowajców - ludzi którzy stworzyli internet takim jakim jest dla nas, zwykłych smiertelników, tako więc korzystamy z niego bez ograniczeń. To tak jakby znachodzić na drodze pieniądze i iść dalej nie sięgając po nie mówiąc sobie ze potrafię uczciwie je zarobić. Tak więc to jedna wielka farsa, oni (artyści) na naszym miejscu by też ściągali muzykę z neta, ba, nawet ci co rzekomo nie ściągają - też pobierają muzykę z neta.
Widocznie muzyka niewiele dla Ciebie znaczy, bo jedzenia chyba ze sklepu tak ot sobie nie wynosisz?
Kala napisał/a:
Wystarczy juz ,że net się opłaca ;P
No właśnie, przecież INTERNET jest ważniejszy. :]
Kala napisał/a:
jesli mam troche kasy na zbyciu wole kupic cos co mi sie bardziej przyda.
To znaczy? :]
Moim zdaniem ściąganie jest bez sensu, a pewne doświadczenie w tej dziedzinie mam. :D Przede wszystkim- emocje. Jak dla mnie nie ma lepszego momentu, gdy kupuję jakąś płytę, niezależnie od tego, czy to nowy czy stary materiał. W przypadku tego pierwszego jaram się nowymi piosenkami, całym szumem wokół albumu.. W drugim, przyjemność stanowi chociażby oglądanie wkładek, czytanie, kto skomponował utwory.. Mam nawet taki swój specyficzny rytuał.
Ostatnio jadę tylko na internetowych radiach, oficjalnych klipach na youtube. A jak dorwę jakąś piosenkę PJ, której bardzo chciałem posłuchać.. Masakra. Jak słuchałem transmisji z Gdyni w Polskim Radiu, to unosiłem się pod sufitem.
Oczywiście wszyscy zawsze argumentują swoją postawę brakiem pieniędzy itd.. Moja sytuacja nie jest zbyt kolorowa w tej dziedzinie, a nawet zupełnie czarna, a jednak potrafię się opanować i nie ściągać jak najęty wszystkiego z internetu (bo narazie mam ku temu okazję). Wolę kupić jedną płytę rocznie i mieć dzięki niej czyste sumienie.
Mam nadzieję, że ściąganie na potęgę muzyki z internetu z czasem nie spowoduje całkowitego zaprzestania sprzedawania kompaktów.
Kurde, dawno nie udzielałem się na żadnym forum, teraz piszę niezłe wypracowania. :D
Oczywiście wszyscy zawsze argumentują swoją postawę brakiem pieniędzy itd.. Moja sytuacja nie jest zbyt kolorowa w tej dziedzinie, a nawet zupełnie czarna, a jednak potrafię się opanować i nie ściągać jak najęty wszystkiego z internetu (bo narazie mam ku temu okazję). Wolę kupić jedną płytę rocznie i mieć dzięki niej czyste sumienie.
Mam nadzieję, że ściąganie na potęgę muzyki z internetu z czasem nie spowoduje całkowitego zaprzestania sprzedawania kompaktów.
Taki jest minimalizm, szalony, a jednocześnie ograniczony do granic możliwości.
fajnie jest czuć się odosobnionym. To przecież normalny stan rzeczy
i radość w tym i przekleństwo
beermore napisał/a:
Ostatnio jadę tylko na internetowych radiach, oficjalnych klipach na youtube.
co by zaś było gdybyś za cholerę ani na youtube, ani w radio, ani Ani nie miał skąd zdobyć płyty, utworu, do których byś żywił, miłość, sentyment, podnosił do rangi rarytasu który jest dostępny na wyciągnięcie ręki, ale tylko poprzez ściągnięcie z neta?
pytanie retoryczne dopóki nie znajdziesz się w konkretnej sytuacji grzesznej, bezwzględnej chęci posiadania czegoś za wszelką cenę... to nie dotyczy jedynie ściągania muzyki.. nie tylko, ale przede wszystkim!
jordi, Twoje słowa brzmią demonicznie. :D Przyszedł mi na myśl "Adwokat Diabła".
On Topic, nigdy nie byłem (jeżeli chodzi o muzykę) w takiej sytuacji, kto wie, może to jeszcze przede mną. Po prostu jak mam wybór, to wolę ograniczać ściąganie, ot co. Na przekór sobie tym razem wolę wybrać trudniejsze rozwiązanie.
OK jest dla mnie płacenie nawet dużych pieniędzy za płytę. Za Backspacer dałem jakieś 40 zł w kartoniku, no ale jakoś przeżyłem, mam oryginał, i jeszcze 2 bootlegi ściągnąłem (niestety, jak już wspominałem, padła mi partycja i booty poszły, trzeba się będzie do kogoś uśmiechnąć :))
Beermore - witaj ziomie z K-K:))) Niedługo wracam w ojczyste strony:)
Czyżbyście zmienili serwer, czy co? bo zalogować się na forum też trochę trwa...
W temacie - ja rzadko kupuję płyty. Bo mam zamknięty światopogląd i już. Nie wyobrażam sobie słuchać kilku czy kilkunastu płyt tygodniowo. Z mózgu miałabym sieczkę. Może dlatego łatwiej mi zaoszczędzić. Z Backspacera przepłaciłam kupując go przez 10c. Jedyne, co mnie pociesza to snobistyczny fakt, że pochodzi z Ich okolic. Ale z kupionych płyt zawsze cieszę się jak dziecko, bo one są MOJE! my precious...
Beermore - witaj ziomie z K-K:))) Niedługo wracam w ojczyste strony:)
Nie wracaj, nie ma do czego! To miasto umiera.
A mnie naszła taka myśl- co by było, gdybyście Wy spełniali się artystycznie w jakiś sposób, a ktoś by ściągał wasze prace z internetu, olewając fakt, że przecież kasa by się Wam należała?
Poza tym faktycznie, może dużym wykonawcom, którzy jeżdżą po całym świecie na pieniądzach z płyt sprzedanych w Polsce nie zależy, bo się odkują na zyskach z innych krajów, ale przez przyzwyczajenie do pobierania z Internetu cierpi także rodzimy rynek muzyczny.
Widocznie muzyka niewiele dla Ciebie znaczy, bo jedzenia chyba ze sklepu tak ot sobie nie wynosisz?
To,że nie mam szału kupowania płyt w sklepach nie znaczy,że muzyka jest dla mnie jakimś drobiazgiem!Nie musze za nia płacic żeby 'ją czuć'.
beermore napisał/a:
Kala napisał/a:
jesli mam troche kasy na zbyciu wole kupic cos co mi sie bardziej przyda.
To znaczy? :]
Ostatnio zbierałam na wiosło.TO ZNACZY.
kiedyś ktos powiedział,że posiadanie oryginalnej płyty to tak jakby w domu miało się kawałek zespołu...:] cos w tym jest.
jestem w posiadaniu dvd z koncertów róznych kapel...wydawałam na to sporo kasy...nie powiem fajnie jest miec cos takiego w domu...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum