hmm...gdyby nie głos tego gościa w "Unthought Known" to ja pierdzielę! oh ...!!! a Wiedziałem że pearl jam ma w sobie to coś co pożera ... kurcze i to tak łatwo! W tym czasie chowają się anioły i księżniczki! jakże można łatwo oddychać! czuć! i czuć! Dla tego pearl jam to tacy poipaprani goście! popieprzone to wszystko! Fuck! Kurwa mać! Od pojawienia się v.s. innego niż inne! Czas, czas, ucho, uchom chęć, chęć, i pragnienie... oh.... mam chęć złąpać cię za szyję i wetknąć twój mózg w dźwięk! tak... wiem że to popieprzone.... lecz prawdziwe! ehhh... :)
Może jedno.Dziękuję za myspace.com/tenclub. Płyta pełen wyyyypaaaaaaasss. I z wieczora oraz z rana jak śmietana.Tylko cholera mam wrażenie jakby była za krótka.Ale tak jest zawsze przy dobrej muzyczce.
Na dzień dzisiejszy moge powiedzieć tyle, że "nigdy nie mów nigdy" i "nie mów HOP! zanim nie przeskoczysz"
Nowy pearl jam okazuje się być piękną płytą, tak dojrzałą jak jej wykonawcy.
Więc tak, zacznę od "Unthought Known" chyba najpiękniejszy kawałek na całej płycie. Zarówno pod względem muzycznym jak i tekstowym.
"Nothing left, nothing left
Nothing there, nothing here...
Nothing left, nothing left
Nothing there, nothing left...
Nothing left, nothing left
Nothing there, nothing here..."
"...Dream the dreams of other men
You'll be no one's rival
Dream the dreams of others then
You will be no one's rival"
...i można lecieć, lub umrzeć! :) To jest właśnie moc wokalna pana veddera.
Również i tu, w utworze "Amongst The Waves"
"But I am up riding high amongst the waves
I can feel like I
Have a soul that has been saved
I can feel like I've
Put away my early grave
I gotta say it now
Better loud than too late"
"Force Of Nature" - Co prawda sam początek taki zztopowski ;) lecz utwór nabiera mocy i ... to jest to! Sciska serducho, tak samo mocno jak utwór "Unthought Known"!
Dorzucę do tego trzeci utwór "Amongst The Waves" i tak narodziła się piękna trójca "backspencera" :) ...
Troszeczkę "Unthought Known" i "Amongst The Waves" są do siebie podobne... albo mi się tylko tak wydaje, hm...
Mielę te utwory na okrągło, jak tylko czas pozwoli... resztę pozostawiam na następne dni. Mam nadzieję, iż kolejne utwory, wzruszą mnie tak jak te trzy :)
Już napalam się na "the end" i skrzypeczki... to takie filmowe.
aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa normalnie "powrót do przyszłości" .Ta płyta ma mega moc.Nie wiem,może to spowodowane jest tym,że trzy lata trzeba było czekać.Normalnie odlot.Ostatni raz coś takiego czułem słuchając pearl jam u jakiś 15 lat temu kiedy będąc na biwaku jedna dziewczyna miała koncert na kasecie.Żadna używka nie nie przebije tej mocy.Trzy dni słuchania wystarczy mi by powiedzieć,że ta płyta jest po prostu
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum