Klimaty mogą wyjść ciekawe,może odrobine trójrybne.Mam gdzieś na dysku kawałek gdzie Ament spiewa.Nie jest to wirtuozeria,ale do spokojnych kawałków się nada.
Ciekawe czy płyta będzie do kupienia w polsce
_________________ KULT:Krzysztof Banasik,Tomek Glazik,,,PEARL JAM:Matt Cameron,Eddie Vedder, Janusz Grudziński,Irek Wereński,,,,,,,,,,,,,Stone Gossard,Jeff Ament,Mike McCready Janusz Zdunek,Piotr Morawiec,,,,,,,,,,,,,,,,,NIRVANA:Dave Grohl,Krist Novoselic,Kurt Cobain Kazik Staszewski,Tomek Goehs,,,,,,,,G,,,,,ALICE IN CHAINS:Jerry Cantrell,Layne Staley,Mike Starr,Sean Kinney
Płyta Amenta to 10 kawałków o łącznym czasie trwania niespełna 33 minut.
Jestem po 1 przesłuchaniu i muszę powiedzieć,że nie wiem co powiedzieć.
Pierwsza piosenka zachęcała mnie i krzyczała PRZEŁĄCZ MNIE,JESTEM KIEPSKA!!! ale się niedałem nabrać na to.Pozostałe 9 miło współgrały z popularnym i niekomercyjnym komunikatorem gg i rozmową z użyciem niego.
Jest to płyta z serii tych,przynajmniej dla mnie co to ani dobra ani zła.Klimat dla mnie to miks Bayleaf Gossarda i trójrybnego projektu Amenta.Przed tym albumem poza chórkami w PJ słyszałem Amenta tylko z 1 piosenki,którą nagrał w domu i to dobre 10 lat temu.Jego wokal nieporaża i jest taki Stone'owaty,czyli średnia moc głosu,1 melodia śpiewana na kilka głosów co generalnie w sumie sprawia,że Ament umie śpiewać,chociaz petardy w głosie to nie ma.
Malutkimi momentaki płytka przypominała mi Hard sun z solówy Vedera,ale to tylko momentami.Jeden z utworów ździwil mnie popowatym brzmieniem,a ździwił dlatego,że aż się prosiło w tej piosence o wokal Eddiego.
Tyle po 1 przesłuchaniu.Poza 1 piosenka odruchu chęci zrobienia OFF niemiałem.Płyta dobra pod coś,bo teksty to takiego sortu średniego.
Przesłucham jeszcze kilka razy to powiem co czuje
_________________ KULT:Krzysztof Banasik,Tomek Glazik,,,PEARL JAM:Matt Cameron,Eddie Vedder, Janusz Grudziński,Irek Wereński,,,,,,,,,,,,,Stone Gossard,Jeff Ament,Mike McCready Janusz Zdunek,Piotr Morawiec,,,,,,,,,,,,,,,,,NIRVANA:Dave Grohl,Krist Novoselic,Kurt Cobain Kazik Staszewski,Tomek Goehs,,,,,,,,G,,,,,ALICE IN CHAINS:Jerry Cantrell,Layne Staley,Mike Starr,Sean Kinney
Być może panowie z Pearl Jam przechodzą kryzys wieku średniego, bowiem rzucili się na solowe projekty. Jeśli jednak efektem mają być takie dzieła, jak "Tone" basisty Jeffa Amenta, to niech dla dobra ludzkości trochę pocierpią.
Nie jest to w żadnym wypadku arcydzieło, za to solidna dawka niezwykle udanych piosenek z kilkoma prawdziwymi perełkami. Zaczyna się od chropowatego, przypominającego wścieklejsze oblicze Pearl Jam "Just Like That". Krótkie (zaledwie półtorej minuty), intensywne, konkretne. Później jednak artysta ukazuje, że jego głowa pełna jest niejednokrotnie niezwykłych pomysłów. Obok typowych dla Seattle brzmień, słyszmy elementy folku, zadziorne punkowe motywy i garść eksperymentów.
Drugi w kolejności "Give Me A Reason" to jeden z najlepszych momentów krążka - oparty niemal wyłącznie na szybkim, suchym rytmie rodem z próby i ozdobiony falsetowymi chórkami jest tak prosty, że aż trudno uwierzyć, że wcześniej nikt go nie stworzył. Świetnie wypada także powolniejsze, okraszone tęskną gitarą "Life Of a Salesman". Prawdziwy skarb stanowi jednak dziwaczny, mroczny i niepokojący "Relapse". Czegoś takiego nikt się po Jeffie chyba nie spodziewał.
"Tone" ma zaletę, którą wbrew pozorom posiada niewiele płyt. Dobrze się jej słucha. W domu, w metrze, na rowerze. W całości i we fragmentach. Ament stworzył bowiem zestaw nieco przypadkowych stylistycznie jednak zgrabnych piosnek. Niebanalnych, ale i nie nazbyt wyszukanych. Takich w sam raz, aby umilić nam oczekiwanie na nową płytę Pearl Jam lub chociaż solowy longplay Stone'a Gossarda, który właśnie powstaje.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum