Mam do sprzedania 1 bilet na sobotni koncert PJ w Berlinie. Sprawy się nieco skomplikowały i nie dam rady pojechać :( Bilet w wersji elektronicznej - bezproblemowa przesyłka. Zainteresowanych proszę o kontakt pod nr. gg 904534
Wysłany: 2009-08-12, 08:45 1 bilet do Berlina na 15.08 - Sprzedam
Witam wszystkich.
Mam do sprzedania 1 bilet na koncert Pearl Jam do Berlina.
Oczywiście cena nominalna.
Bilet jest 'kartonikowy"
W celu dogrania szczegółów proszę o kontakt tel. 693292032
Czy jakiś zorientowany kierowca może mi powiedzieć, czy jeżeli chcę zaparkować gdzieś w okolicach Wuhlheide muszę mieć tę całą zieloną nalepkę/winietę? Z góry dzięki za odpowiedź.
[quote="Khadgar"]Czy jakiś zorientowany kierowca może mi powiedzieć, czy jeżeli chcę zaparkować gdzieś w okolicach Wuhlheide muszę mieć tę całą zieloną nalepkę/winietę? Z góry dzięki za odpowiedź.[/quote
August 15, 2009 Berlin, Germany, Wuhlheide
Opening band: Gomez
Set: Why Go, Hail Hail, The Fixer, Corduroy, I Am Mine, Nothing As It Seems, Untitled, MFC, Gods' Dice, Even Flow, Unemployable, Severed Hand, Light Years, Daughter/(Blitzkrieg Bop), Got Some, Glorified G, Brother, Insignificance, Do The Evolution
Encore 1: Bee Girl, Better Man/(Save It For Later), Given To Fly, Hard To Imagine, Alive
Encore 2: Angie (part/chorus. Rolling Stones), Small Town, Faithfull, Sonic Reducer, Rockin' In The Free World, Yellow Ledbetter
_________________ KULT:Krzysztof Banasik,Tomek Glazik,,,PEARL JAM:Matt Cameron,Eddie Vedder, Janusz Grudziński,Irek Wereński,,,,,,,,,,,,,Stone Gossard,Jeff Ament,Mike McCready Janusz Zdunek,Piotr Morawiec,,,,,,,,,,,,,,,,,NIRVANA:Dave Grohl,Krist Novoselic,Kurt Cobain Kazik Staszewski,Tomek Goehs,,,,,,,,G,,,,,ALICE IN CHAINS:Jerry Cantrell,Layne Staley,Mike Starr,Sean Kinney
Powtórzę się z tym co wyżej ale w pewnym celu:
Po kolei było tak:
Soundcheck:
Satan's Bed, Insignificance, Green Disease, MFC, Last Exit (unconfirmed?)
Main Set: Why Go, Hail Hail, The Fixer, Corduroy, I Am Mine, Nothing As It Seems, Untitled/MFC, Gods' Dice, Even Flow, Unemployable, Severed Hand, Light Years, Daughter (Blitzkrieg Bop), Got Some, Glorified G, Brother, Insignificance, Do the Evolution
1st encore: Bee Girl, Better Man, Given to Fly, Hard to Imagine, Alive
2nd encore: Small Town, Faithfull, Sonic Reducer, Rockin in the Free World, Yellow Ledbetter
Jeff on guitar for Bee Girl
A bit of the Stones' Angie was done before Small Town
Wytłuściłem moje ulubione momenty.
Zakończenie ritfw i yl razem to chyba unikat i było przekozackie. I pokłony Edka dla Mike'a niesamowity moment. Gig chyba najbardziej zapamiętam dzięki Hard to Imagine i Bee Girl i jak zawsze świetne wszystkie klasyczne singalongi. Unemployable i Nothing as it seems do wywalenia na dłuższy czas. Bardzo miło byłem zaskoczony jak i marfi fixerem. Co do Edka to do perfekcji dużo brakowało. Więcej mam nadzieję wkrótce.
Trochę napstrykałem, ale zdjęcia raczej kiepskie - lepsze powiny byc filmiki.
_________________ 2006 Praga
2007 Monachium, Chorzów
2009 Berlin
2010 London, Berlin, Gdynia
2011 Berlin x2, Kopenhaga
Ja tam nie narzekam na forme Eda. Zabawne jak łamał sobie język na niemieckim... i to tego "fuck", gdy nie był w stanie przeczytać niemieckiego slowa - zabawne.
A ciekawe było jak dla mnie - pierwszy raz widziałam, jak Mike rzucał kostkami - i to nie jedną... mial ich całą garść. Tak jak Ed - jeśli dobrze zanotowałam w pamięci, to On chyba tych tamburynów ze cztery rzucił publice.
Setlista nie do końca w moim guście, ale nieważne. Koncert trwał 2,5 godziny jakoś tak. Gdy grał Gomez to Ed przysluchiwał się z namiotu obok i podrygiwal w rytm muzyki.
Bee Girl było dla mnie zaskoczeniem. średnio pozytywnym, bo średnio ten utwór lubię, ale mimo wszystko dobrze było usłyszeć.
Ludzie byli rewelacyjni. jak chciałyśmy z Jusynką przejść bliżej sceny - to nie było problemu (no, może tylko na początku) - wystarczyło poprosić i uprzejmie z uśmiechem nas przepuszczali. U nas raczej byłoby to niewyobrażalne (niestety).
Fotki mam srednie, zobaczę jak na kompie wyjdą, jakby coś, to wrzucę.
To może ja teraz coś napiszę...
Naczytałam się na roznych polskich i nie tylko forach o setliście która przeszła najśmielsze wyobrazenia. No cóż, cieszę się że nie jestem sama i nawet Karia która towarzyszyła mi podczas całego koncertu zadowolona do konca nie była Wymarzona setlista to była w rotterdamie, a tutaj zabraklo mi paru utworow a pare ( a nawet wiele) bym z niej wywaliła
Jednak pomimo tego zdecydowanie koncert życia!!Przebił chorzowski, ale to głownie ze względu na całą otoczkę :) Inaczej sie wspomina jak sie jedzie na koncert 20 km a inaczej jak 1000 sie przemierza
Doborowe towarzystwo, wielu fajnych poznanych ludzi czy to przed koncertem czy na
Jezeli ktos widział grupkę Polakow z flagą na której widnial napis Maddona to byliśmy własnie my
Ogromna roznica ogladac koncert z daleko gdzie tylko sie słyszy a stac tak blisko sceny i obserwowac zachowanie muzyków. Eddie sie potwornie wczuwał, zarówno jak i Mike ;]
Po prostu rewelacja!
Czekam na następną trasę....tylko dlaczegeo Edek w rotterdamie powiedzial do zobaczenia za 1,5 roku? Czyzby mieli ruszyc w trasie na jesieni ? Termin nie satysfakcjonujący
_________________ "I don't need to fight
To prove I'm right
I don't need to be forgiven
Don't cry
Don't raise your eye
It's only teenage wasteland..."
Czysta energia
Relacja z koncertu Pearl Jam w Berlinie(onet.pl)
Jak powinien wyglądać dobry, rockowy koncert? Powinien być głośny, energetyczny i oczywiście dobrze zagrany. Muzycy Pearl Jam są za pan brat z tymi regułami i w tym właśnie leży siła ich muzyki. W sobotni wieczór w berlińskim amfiteatrze Wuhlheide zagrali porywająco!
Zanim na scenie pojawiła się gwiazda wieczoru, swoje 40 minut otrzymała brytyjska formacja Gomez. Support bardzo trafiony - Gomez to po prostu dobra rockowa kapela, bardzo zyskująca podczas swoich koncertów. Choć uczciwie przyznam, że większe poruszenie wśród publiczności, niż gomezowe show, wywołało nagłe pojawienie się Eddiego Veddera z boku sceny. Vedder chyba chciał niepostrzeżenie obejrzeć część setu supportu, ale ilość telefonów komórkowych, czy aparatów (które można było bez problemu wnieść na teren Wuhlheide) wymierzonych w jego kierunku szybko go spłoszyła. Taki już los gwiazdy…
Po kolejnych 40 minutach zaczęła się właściwa część show. Panowie z Pearl Jam zaczęli ostro - po krótkim intro uderzyli z "Why Go" - idealnym kawałkiem na rozpoczęcie koncertu. Eddie wciąż długowłosy, z brodą, w charakterystycznej zielonej koszuli i szortach, Mike McCready szczupły, niczym w czasach "Ten", Stone Gossard z dłuższymi włosami. Reszta ekipy bez zmian: Jeff Ament, albo szalejący z basem, albo skupiony z kontrabasem, po który sięgał wyjątkowo chętnie, z tyłu za perkusją Matt Cameron, no i dopełniający składu, siwowłosy Boom Gaspar za klawiszami.
Po chwili "Hail Hail" i numer trzy na setliście – najnowszy singiel zespołu "The Fixer", zapowiadający nadchodzący album – "Backspacer", który ukaże się 21 września. W wersji live piosenka zdecydowanie zyskała na energii. Nie był to jedyny numer z nowego krążka, który grupa zaproponowała w Berlinie. W dalszej części koncertu panowie zagrali jeszcze "Get Some" i ... tyle. Trochę szkoda, pewnie nie tylko ja spodziewałem się obszerniejszej reprezentacji nowych numerów.
Za to ze sceny jeden po drugim płynęły starsze kawałki. "Corduroy", przejmujące "I Am Mine", znakomite "Nothing As It Seems". Przed "Even Flow" Eddie upewnił się, czy wszyscy dobrze się czują. Poprosił o cofnięcie się o trzy kroki. Dziewięć lat temu też słyszałem taką prośbę. Tyle że wtedy, w Roskilde, nie przyniosła rezultatu. Tym razem fani posłuchali wokalisty i pod sceną zrobiło się luźniej. Nie był to jedyny gest zespołu pod adresem fanów. Vedder oddał jedną z butelek wina, które popijał od początku występu osobom stojącym pod barierkami, McCready co chwila podchodził na skraj sceny, łapiać kontakt wzrokowy z fanami. Pojawiło się też sporo odczytanych z kartki łamaną niemczyzną zdań, wzbudzających zrozumiały aplauz wśród naszych zachodnich sąsiadów, do tego Eddie jeszcze kilkukrotnie upewniał się, czy na pewno dobrze i bezpiecznie się bawimy.
Fajnie, że zespół na każdym koncercie gra inny zestaw utworów, poza swoimi "evergreenami" proponując też rzeczy mniej ograne. Miło zaskoczyło "Glorified G", mniej wyrobionych fanów zaskoczyć mogło "Hard To Imagine", czy "Brother".
_________________ KULT:Krzysztof Banasik,Tomek Glazik,,,PEARL JAM:Matt Cameron,Eddie Vedder, Janusz Grudziński,Irek Wereński,,,,,,,,,,,,,Stone Gossard,Jeff Ament,Mike McCready Janusz Zdunek,Piotr Morawiec,,,,,,,,,,,,,,,,,NIRVANA:Dave Grohl,Krist Novoselic,Kurt Cobain Kazik Staszewski,Tomek Goehs,,,,,,,,G,,,,,ALICE IN CHAINS:Jerry Cantrell,Layne Staley,Mike Starr,Sean Kinney
Main Set: Long Road, Last Exit, Why Go, All night?, The Fixer, Low Light, In Hiding, World Wide Suicide, Not For You, Evenflow, Present Tense, Save You, Grievance, Sleight Of Hand, Got Some, Given To Fly, Rearviewmirror
1st encore:
2nd encore:
Soundcheck: Soon Forget, Dead Man Walking.
I wiecie co? Szlag mnie trafił. Choć pływam w obłokach po sobotnim koncercie, to gdyby w Berlinie była taka setlista, to mogliby mnie zaraz potem pogrzebać. Umarłabym ze szczęścia.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum