Dla mnie PJ jest i będzie zespołem jednej płyty, innych mogłoby już nie być bo przy TEN są po prostu cieniem
Bez obrazy ale może jeszcze po prostu nie dojrzałeś do kolejnych płyt po TEN.Wydaje mi się,że masz jeszcze kupę czasu by się wsłuchać w muzykę i zdanie zmienić.
Dziwi mnie ze nikt wcześniej nie wspomniał 'Release' ... Piosenka jest bardzo osobista. Dla mnie jest wyrażeniem bólu dziecka, a właściwie dorastającego człowieka, który ciagle nie potrafi uporać się ze śmiercią ojca.
"Oh, dear dad, can you see me now
I am myself, like you somehow
I'll wait up in the dark for you to speak to me
I'll open up...Release me...
Pearl Jam niepowtarzalny styl, mają bardzo charakterystyczne gitarki. Dla mnie bomba :)
Jak pierwszy raz usłyszałam Eddiego to był dla mnie taki dziwny. Ponoć umysły ścisłe tak mają, że muszą się najpierw osłuchać z piosenkami żeby się spodobała. Różnie to u mnie bywa. Trudno wybrać tą jedyną piosenkę i jednocześnie zapomnieć o innych.
Pearl Jam niepowtarzalny styl, mają bardzo charakterystyczne gitarki. Dla mnie bomba :)
Jak pierwszy raz usłyszałam Eddiego to był dla mnie taki dziwny. Ponoć umysły ścisłe tak mają, że muszą się najpierw osłuchać z piosenkami żeby się spodobała. Różnie to u mnie bywa. Trudno wybrać tą jedyną piosenkę i jednocześnie zapomnieć o innych.
Nie wiedziałam, że to cecha umysłów ścisłych...
BTW. Release... a ja cały czas myślałam, bo gdzies kiedyś przeczytałam, że Ed śpiewa "oh, dear Diane" a nie: dad. I zastanawiałam się kim była ta Dajana...
BTW. Release... a ja cały czas myślałam, bo gdzies kiedyś przeczytałam, że Ed śpiewa "oh, dear Diane" a nie: dad. I zastanawiałam się kim była ta Dajana...
hmmm... kilka milionów lat temu, również tak myślałam ;p Lecz jako umysł ścisły po porządnym przyłożeniu bębenka do membramy dostałam olśnienia i usłyszałam dad. Kolejno pojawiły się małe książeczki w sklepach muzycznych z tekstami i już wszystko było jasne
BTW. Release... a ja cały czas myślałam, bo gdzies kiedyś przeczytałam, że Ed śpiewa "oh, dear Diane" a nie: dad. I zastanawiałam się kim była ta Dajana...
hmmm... kilka milionów lat temu, również tak myślałam ;p Lecz jako umysł ścisły po porządnym przyłożeniu bębenka do membramy dostałam olśnienia i usłyszałam dad. Kolejno pojawiły się małe książeczki w sklepach muzycznych z tekstami i już wszystko było jasne
no, sęk w tym, że ta Diane nie mieściła mi się kiedy słuchałam Eda, ale ponieważ gdzieś (nie pamiętam gdzie) przeczytałam, że ma być Diane, to się nie upierałam, bo już się zdarzało, że Ed ucinał słowa, jakoś tak. a teraz to ta pieśń nabiera sensu. No,lepiej póxno niż wcale, dobrze, że przed śmiercią. Moją i ich.
swietny temat. muzyka PJ porusza naprawde ciekawe tematy, a najwiekszy kunsz liryczny przejawia sie przede wszsytkim w garden'ie i jeremy'im.
dlaczego jeremy? obracamy sie w roznych srodowiskach, czesto agreswynych i nietoleranncyjnych wzgledem spolecznej 'innosci'. chyba kazdy z nas przechodzil w zyciu okres, w ktorym dochodzil do granicy swojej wewnetrznej wytrzymalosci - jednym udalo sie wyjsc na prosta, drugim nie. tworzysz swoj wlasny swiat, zaczynasz myslec, ze rzeczywiscie jestes dnem i w konsekwencji, dla zaspokojenia swojej chorej satysfakcji i wzbudzenia w rowiesnikach zalu, na ich oczach strzelasz sobie w leb. swietny tekst, ktory wlacznie ze swietnie skomponowana muzyka, tworzy jakas historie, opowiesc pelna refleksji nad swoim postepowaniem.
dlaczego garden? jak ktos wczesniej napomknal, tekst jest scisle powiazany z agresywna polityka, jaka swego czasu prowadzil bush - ja to przynajmniej tak odbieram. jako szarzy ludzie nie zawsze mamy wplyw na polityke - mimo panujacej nawet w polsce demokracji, jestesmy prowadzeni za reke, choc nie zawsze tego chcemy. do tego ta stonowana, pelna emocji muzyka... miod.
sorry, jestem pijany i troche wylewny. co powiedzielibyscie o wydzieleniu takiego bardziej generalnego tematu o takim charakterze? nie skupiajacego sie wylacznie na tworczosci pearl jam.
hm...ALIVE....
mój najbardziej ukochany numer ...dlaczego?...
to od tego numeru rozpocząłem przygodę z Pearl Jam i to jaką...
to było jakieś 4 lata temu...jak byłem takim totalnym samotnikiem i takim nieśmiałym buntownikiem zarazem, wyjechaliśmy z rodzinką na wakacje do Chorwacji... no i pamiętam że pierwszego dnia kiedy wszyscy byli totalnie wykończeni podróżą i od razu poszli kimać...ja wsiadłem do auta, które było zaparkowane tuż przed ciekwymi widokami....i puszczałem dosłownie wkółko przez kilka godzin "alive". Zamykałem oczy, wyobrażałem sobie ze jestem na scenie, unoszą mnie mase rąk, ja jestem w ekstazie a na scenie Vadder.....i tak non stop....potem te wizje sie spełniły, częściowo.....ale mam wielki sentyment do tego numeru...ogromny...
_________________ rodzimy się sami, żyjemy sami i umieramy sami...:)
Jeżeli chodzi o PJ to całość zaczęła się... nie pamiętam sama. Dawno, dawno temu szukałam sobie piosenek, które... no cóż jakoś skleją do kupy moje myśli (tego wątku rozpisywać nie chcę). I nie wiem jakim cudem natrafiłam się na piosenkę "Garden". Strzał w dziesiątkę. Słuchałam jej 24 godz. na dobę, 8 dni w tygodniu (tak 8, a nie 7 - to była swoista obsesja!). Muzyka PJ trafiła do mnie tylko dlatego, że rozkochałam się w głosie Edka ;) No cholipka, facet ma tak boski głos, że za każdym razem gdy go słyszę ryczę (nie wiem czy z radości, czy z ekstazy, czy jeszcze z czegoś innego). Mamy szkolną tradycję puszczania utworów przez szkolny radiowęzeł, gdy któryś pracownik ma urodziny. Na urodziny naszego informatyka ktoś puścił "Black". Ja oczywiście z bananem na ustach i łzami w oczach "recytowałam" tekst, wszyscy patrzeli na mnie z niedowierzaniem, a nauczyciel spytał, czy nie potrzebuję pomocy specjalisty. Nie, tak po prostu działa na mnie muzyka Pearl Jam ;))
_________________ Speak truth little grunge boy...
The truth is your only weapon in this fuckin' world of sinners...
a oczywiście z bananem na ustach i łzami w oczach "recytowałam" tekst, wszyscy patrzeli na mnie z niedowierzaniem, a nauczyciel spytał, czy nie potrzebuję pomocy specjalisty. Nie, tak po prostu działa na mnie muzyka Pearl Jam ;))
Uważaj byś nie skończyła własnie tam... gdzieś??? , bo ludziki często nie czają o co CHODZI!!! i ...
... light years or slight of hads? widać etap bezwładności i utrata samokontroli, przez pomyslodawcę, uporczywą zjawę, zmorę nieczystą, urojnoą wizualnosć rzeczywistości wirtualnej?... hmmm... oto dowód miłości? czy upadku? utraconej, lub odzyskanej kontroli nad własnym życiem? decyzjami? prawda czy fałsz? ... życie? dzięń dobry! ... to tylko sen... ;)
ps. i do czego świat zmierza? sprowadzając tak wielkie słowo jak "kocham" tak nisko do kanałowego słowa "spierdalaj" ... czy ktoś już o tym nie mówił? ... state of love and troust... miłoś, wiara i nadzieja? ...
...
pustak, zebrało Ci się na przemyślenia o egzystencji człowieka? ;) Ludziki nie czają i nie zaczają i mogą mnie nawet zamknąć w psychiatryku. A moja reakcja na Pearl Jam ma ukryte dno i jak już wspomniałam nie chcę opisywać dlaczego. Ot co. Dziwny jest ze mnie człowiek. I uwierz mi, nawet ja sama nie znam siebie. Taka już jestem.
_________________ Speak truth little grunge boy...
The truth is your only weapon in this fuckin' world of sinners...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum