Wysłany: 2010-06-11, 13:23 Mistrzostwa Świata w piłce nożnej, 2010 RPA
Piłka nożna to taka dyscyplina sportu którą albo się kocha albo nienawidzi - to drugie zwłaszcza gdy obija sie o bitwy wojny, kto pierwszy dorwie pilota, co bywa problemem nawet jeżeli w domu ktos posiada dwa odbiorniki tv.
Uwaga uwaga, szturm na telewizję, i wszystkie telenowele pomiędzy 11 czerwca a 11 lipca nie istnieja :P no poza ta jedną - futbolową.
Egzotycznie, kolorowo, przyjaźnie - nie tylko muzyka tworzy taka atmosferę... a ja kocham wszystkie te masowe wydarzenia, które obrazują pasję, ożywienie, ekstazę, sens, emocje, d duchu miłości czy przyjaźni - serdeczności, uśmiechu, - jednym słowem odnoszę sie do samej otoczki...
..a gdzie głowni bohaterowie i cel? Same mecze, oprawione w ceremoniały podniosłych obrazów, głosów, zarówno na stanowiskach komentatorskich, jak i na boiskach.
Wstępem do tematu nie odniosę się do piłkarzy, drużyn, hipotez wyników, ustalania faworytów czy własnych wymagań wobec ulubionych drużyn itp.
Przede wszystkim doczekaliśmy się wreszcie mistrzostw na kontynencie afrykańskim, teraz to jedynie brakuje już tylko mistrzostw gdzieś w rejonie Oceanii, bowiem wszędzie indziej już się one odbywały - oczywiście licząc kontynenty zamieszkiwane przez ludzi na stałe ;]
Druga ważna sprawa, wiążąca się z tym iż są one rozgrywane w Afryce, to hasło pod jakim się one odbywają "Jeden gol - edukacja dla wszystkich" i odnosi się zapewnie głównie do wspomagania afrykańskich dzieci. Miejmy nadzieję że to bardzo komercyjne przedsięwzięcie, swoją populistyczną mocą nagłośni również inne sprawy związane z tym zaniedbanym kontynentem.
Kibicujmy więc wszystkiemu na tych mistrzostwach co sprawi że buzie dzieci się uśmiechną, a wydarzenia zarowno na boisku jak i poza nim nabiorą pozytywnych kształtów. Mam cichą nadzieję że w przeciwieństwie do bogatego World Cup w Korei i Japonii, tu w RPA wszelkie zyski zostaną spożytkowane na cele charytatywne i w takiej intencji powinny te mistrzostwa trwać - każde kupno pamiątki powinno wspierać jakąś piękną sprawę, ale najważniejsze są dzieci, bo są najmłodsze, i wymagają najwięcej troski z zewnątrz.
a na koniec... liczę na piękne mistrzostwa w wykonaniu drużyn afrykańskich, może wreszcie przelamią niemoc i przebrną przez ćwierćfinał... baaa, może reprezentant Afryki wreszcie zagra w wielkim finale? :)
Wątpie żeby te mistrzostwa cokolwiek a afryce zmieniły... może za dużo Kapuścińskiego sie naczytałem ale naprawde nie wierze, że dzieciom w RPA po mistrzostwach będzie się żyło lepiej. To że Szakira zaśpiewa piosenkę razem z murzyńskimi dziećmi będzie miało tak samo trwały skutek jak pojednanie naszej klasy politycznej po smoleńsku. Razem z końcem mistrzostw skończa się marzenia. Afryka to przede wszystkim inna mentalność - żeby coś u nich zmienić, poprawić stope życiową trzeba by było zacząć od samych podstaw, przede wszystkim skończyć z bezsensowną "pomocą humanitarną" która ładnie wygląda w wiadomościach a w rzeczywistości rujnuje im całą gospodarke. Bo jak murzynka ma zarobić na szyciu ciuchów, skoro cała wieś nosi dary z lumpeksu? Nie twierdze że pomoć nie jest potrzeba - wręcz przeciwnie ale powinna być rozsądna. Nie można afryki traktować tylko jako rynku zbytu towarów wadliwych. Zresztą i tak większość pomocy humanitarnej jest rozkradana przez urzedników.
- kibicuje Brazylii bo robią niezłe szoł :]
_________________ For all the times you let them bleed you...
For little peace from God you plead.
Brazylia coś się zapowietrzyła ostatnio, ale miejmy nadzieję że ich radosny futbol odżyje. Lubię piłkę nożna w Ameryce Południowej, kocham Copa America, więc będę tradycyjnie kibicował swojemu Paragwajowi, dobrze życzę rownież Argentynie i Brazylii. Ponadto, mistrzostwa Europy wygrała "moja drużyna" Hiszpania, w pewnym sensie ojczyzna katalońskich piłkarzy.
Ładnie dla oka zawsze grają reprezentacje afrykańskie i niezmiernie mnie cieszy iż RPA nie dało sie Meksykowi. Francji natomiast życzę jak najgorzej, kto śledził eliminacje jako tako ten wie dlaczego.
coż to chyba tyle, ta impreza jest na tyle luźna że nie będę się zbytnio rozwodzić nad sprawami analitycznymi tych widowisk
DO PRZODU GUARANI !!
Henry wczoraj sygnalizował sędziemu że Urugwajczycy zagrali ręką w polu karnym :D
Ciesze sie z tego remisu bo też nie lubie francuzów. Wogule to co to za reprezentacja Francji, że tylko dwóch białych w tym jeden z pociętym ryjem? :D
_________________ For all the times you let them bleed you...
For little peace from God you plead.
Ja pamiętam Francuzom wciąż złotego gola z 1998 roku w 1/8 finału, płakałem jak bóbr bo w Paragwaju grał jeszcze "El Loco"
p.s. Korea Południowa wygrywa jak na razie, i dobrze, nie chcę żeby Gmoch miał radosną minę (właśnie wpadła druga bramka, Grecja nie ma chyba już szans)
Ja czekam na 16 na argentyne-nigerie, mam nadzieje ze bedzie dobry mecz, a przy okazji zobacze w jakiej dyspozycji sa argentynczycy po tym co maradona z nimi tam robi
I osobiscie kibicuje nowej zelandii, zeby chociaz z grupy wyszla :)
Troche tez szkoda, ze rpa nie wygrało, bo tak się ladnie cieszyli, mzoe nei maja za duzych umiejetnosci w większości, ale przynajmniej serce maja do gry, czego nie mozna powiedziec o naszej reprezentacji
No i był dobry,jak narazie najlepszy z dotychaczasowych,brakowało tylko większej ilosci bramek,to co Enyeama wyczyniał na bramce,to jakas masakra.Gdyby nie on skonczyło by się conajmniej 3 bramkową przewaga Argentyny.Myślę ze podopieczni Maradony,będa grac z meczu na mecz coraz lepiej.Za chwile Usa-Anglia-emocje gwarantowane
Paragwaj wczoraj dostarczył mi tyle emocji i stresu co każdorazowo reprezentacja Polski w meczach sporej wagi czy reprezentant Polski w pucharach europejskich. Paragwaj nie pierwszy raz zaskakuje i choć jest co 4 lata dla fanów futbolu jedynie tłem egzotycznie urozmaicanym mistrzostwa, to daje z siebie wszystko i gra zawsze o wysoką stawkę.
W 2006 co prawda nie wyszli z grupy, ale zawsze trafiali do trudnych grup (no tym razem los był łaskawszy). Do histori przechodzą jedynie wyniki, i 0-1 z Anglią (mowa o poprzednich mistrzostwach i zmaganiach z mocarzami) nie podpowiada nam tego że mecz był cięzki i że Paragwajczycy napędzili stracha wyspiarzom, do historii przechodzi porażka i ewentualnie sugestie że to właśnie Anglicy nie wykorzystali sytuacji na większe prowadzenie itp.
Zespół który potrafi zremisować z Hiszpanią na MŚ (1998), ulec Francji - gospodarzowi mistrzostw (i jak się później okazało mistrzowi świata - 1998) dopiero w drugiej połowie dogrywki (po niesprawiedliwej formule złotego gola - "zasada nagłej śmierci"), wreszcie zespół który w tym samym czasie remisuje z bardzo silną ówcześnie Bułgarią, wygrywa z najsilniejszą afrykańską drużyną Nigerią - wychodzi z grupy smierci - taka druzyna zyskuje ogromny szacunek u mnie, bo Paragwaj bywa w grupach śmierci często i nigdy nie jest w nich faworytem choć uważa się ich za czarnego konia.
W ogóle eliminacje - nie pamiętam czy pokonali Brazylię ostatnio, ale wiem że niejednokrotnie to robili, w Ameryce Południowej potrafią zbić Argentynę bez respektu na ich terenie.
Justo Villar, Nelson Valdez, Roque Santa Cruz to dosyć znane obecnie nazwiska w Europie i na świecie, ale Guarani to kolektyw i od wielu lat najlepsza defensywa w Ameryce Łacińskiej a może nawet na świecie poza Europa oczywiście.
Mogą to być ich najlepsze mecze grupowe od 1998 roku, kiedy nie przegrali żadnego meczu w I rundzie, a w całych mistrzostwach byli niepokonani w przepisowych 90 minutach meczu.
Teraz wraca potęga i to bez Chilaverta, bez Gamarry (Carlosa Gamarry, bo jakiś Gamarra teraz jest w ich składzie), bez Paredesa, bez Acuni za to jeszcze z Canizą (choć na ławce), Da Silvą, nowymi perełkami, jak zdobywca goli Alcaraz czy Aureliano Torres i wspomniani wyżej Villar, Roque, Valdez.
Da Silva czy Morel stanowią teraz trzon defensywy, odmłodzonej. Pamiętam jak w poprzednich mistrzostwach, a właściwie przed nimi, Chilavert, człowiek który jest w paragwaju dla narodu tym kim Maradona dla Argentyny a Pele dla Brazylii, postulował by pozbyć się z kadry "dziadków" i odmłodzić skład. Ten sam człowiek na tych mistrzostwach skrytykował z tego samego powodu kadrę włoską i trochę ma racji, aczkolwiek, Włosi na wielkich turniejach zawsze mają dużo szczęścia, ale szczęściu pomagają zawsze tez umiejętności i doświadczenie, niemniej jednak we Włoszech zacznie się burza jeżeli utkną choćby na ćwierćfinale.
Tak, z całą pewnościa był to jeden z najważniejszych moich meczy tego Mundialu, co nie znaczy że mozna Słowację czy Nową Zelandię zlekceważyć, zwłaszcza tych pierwszych.
Notowania Paragwaju są wyższe w Ameryce niż w Europie, stąd wielkie zdumienie kiedy kopciuszek piłkarski ośmiela się choćby prowadzić na długo z mistrzami świataa co dopiero zremisować z Italią mecz.
Podnoszę to do rangi osobistego sukcesu, pamiętam że jedyny zakład którego dopuściłem się na mistrzostwach (nie związanego z zakładami bukmacherskimi) to ogolenie głowy na łyso, na kompletne null, zero, wiencząc dzieło żyletką (choć sprowadzać z fryzury "hippisowskiej" do skina nie uśmiechało mi się), a zakład dotyczył Paragwaju, ale skąd mogłem przypuszczać że w 2002 wyjdą fuksem z grupy...
Tradycji stanie się zadość i postanawiam zapuścić włosy (przewrotnie przeciwnie do poprzedniego) jeżeli Paragwaj przebrnie 1/8 finału, bo chyba nigdy jeszcze nie dostali się do ćwierćfinału, bynajmniej od lat 90-tych po dziś.
Odnosząc się do samego meczu - w pierwszej połowie było widać sporą łatwość w przedostawaniu się Włochów na pole karne rywali, ale to co ich cechuje - to brak wykonczenia, bo to celebryci, lubia pokombinować, strzelić gola niezwykłej urody, w inny sposób ustawić stopę do kopnięcia, inaczej podać, inny zwód zrobić, przewrócić się na gwizdek i wolny zamiast pobiec i spróbować szans kontynuując indywidualną akcję lub dograć do lepiej ustawionego kolegi itp.
Tacy są Włosi, i cieszy ten fakt, ponieważ jest to ładne dla oka, i neutralny, niespokrewniony z druzynami widz, ani zwyczajnie nie sympatyzujący indywidualnie a jedynie koneser - cieszy się, raduje widząc taką obfitość i przesyt piłkarskiego kunsztu.
Dla włoskich kibiców takie coś, jeżeli nie przynosi rezultatów, staje się denerwujące, ale Włoch zapewne zrzuci winę na złą piłkę (te nowe piłki na MŚ nie podobają się właśnie głównie Włochom), na murawę, klimat, boisko, ale trzeba być południowcem by zrozumieć tą wybuchowość i ogólnie mentalność. Kiedyś grali Włosi bardzo statycznie, z dyscypliną defensywną, praktycznie bez uruchamiania ofensywy i kibice też narzekali, tak więc i przesyt i niedobór szkodzą. Usprawiedliwiani są jedynie za wyniki, ale to zrozumiałe w piłkarskim świecie, takie są powszechnie istniejące zasady, przypadek może zrobić z ciebie wielkiego i milionera, ale zazwyczaj w piłce szczęście sprzyja lepszym.
Liczę na większe emocje, piękną grę przekładającą się na dobre wyniki pierwszorzędnie dla Paragwajczyków, kolejno Hiszpanów, Argentyńczyków, drużyn afrykańskich - Ghany, RPA.. i ogólnie sporo dobrej piłki :)
i bardzo dobrze ;] jak na razie europejscy faworyci zawodzą, ale po Francuzach, Włochach czy Anglikach nie zamierzałbym płakać, szkoda że Hiszpanie zawalili pierwszy mecz, ale uznajmy to za wypadek przy pracy.
psyt.. jeżeli ktoś ma ochotę poleżeć na słoneczku przy pifku, lub jest gdzieś w terenie i nie ma zamiaru przegapić meczów ... to zapraszam na realtime tu: mundial RPA 2010 ;)
(te nowe piłki na MŚ nie podobają się właśnie głównie Włochom)
Z tego co czytałem, to marudzą wszyscy prócz reprezentacji RPA i Niemiec (zapoznali się z piłkami dużo wcześniej od innych - Afrykanie z oczywistej przyczyny, dojcze natomiast dlatego, że jako jedyna europejska liga nie miała oficjalnej futbolówki).
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum