Wysłany: 2009-04-05, 20:33 15. rocznica śmierci Kurta Cobaina
Minęło 15 lat, a tak trudno nieraz uwierzyć, że nie żyje. Czy gdyby nie stał się legendą, jego muzyką nadal fascynowałyby się dzisiejsze pokolenia. Bo przynajmniej w moim przypadku jest tak, że muzyka Nirvany wywołuje niespodziewaną i nieogarnioną tęsknotę za czymś, co poznałam dopiero, gdy już przestało istnieć...
"5 kwietnia mija 15 lat od tragicznej śmierci lidera Nirvany, Kurta Cobaina. "Stał się legendą, a przecież był po prostu człowiekiem" - tak w jednym z wywiadów opisał dawnego kolegę z zespołu Dave Grohl, perkusista Nirvany. "Nie jestem idolem!!! Jestem człowiekiem, który robi to, co lubi"... Przed Wami słowa Kurta Cobaina, człowieka, który był "znacznie szczęśliwszym facetem niż ludzie myślą". "
Szkoda,a może nie szkoda,że już nie żyje.Dziwnie to brzmi trochę,ale mam na myśli to,że nie wiadomo jak by się to wszystko potoczyło gdyby nie umarł.Nirvana pewnie i tak by się rozpadła,bo wszystko na to wskazywało.Poza tym każdy decyduje o swoim życiu."kurt wybrał śmierć" jak powiedział w niedawnym interview Krist.Nie wiadomo jednak czy gdyby Kurt żył do dziś czy stałby się aż tak popularny,czy stałby się legendą.Ludzie z reguły doceniają coś,co stracą,coś czego już nie ma...
_________________ "It is now time to make it unclear
To write off lines that don't make sense"
I chyba lepiej byłoby gdyby nie byli (! Nirvana !, nie Cobain.) tak popularni. To jest śmieszne jak "wielki" dres, który każdego by opluł i zdeptał (i słucha hip-hopu bez przerwy) ma na telefonie Smellsa, bo uważa go za "spoooko nutę", bo takowych mam w szkole...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum