Wysłany: 2006-07-11, 10:50 Co zabiło Kurta Cobaina ?
Podałem kilka odpowiedzi, jeśli o czymś zapomniałem - poprawcie a dodam kolejną opcję w ankiecie. Naturalnie nie brać sobie do serca tej ankiety, z pewnoscia na decyzje Cobaina mialo wplyw wiele czynnikow i na wielu plaszczyznach i aby odpowiedziec na to pytanie trzeba by bylo spojrzeć na problem z socjologicznej/psychologicznej strony. Chce wiedziec co mysla o przyczynach śmierci zwyczajni ludzie, fani.
_________________ Oj tam synu, przestań wariować :)
W wojnie o czystość tylko tchórze odnoszą zwycięstwo, czyli ci, którzy stosują w niej ucieczkę
Tym co masz jest sumienie, bracie, szanuj je bo możesz je stracić
Jezus nie przebacza nam dlatego, że się nawróciliśmy, ale czyni to wpierw, byśmy mogli się nawrócić.
Chociaż nikomu nie wyrządził krzywdy i w Jego ustach kłamstwo nie postało. Spodobało się Panu zmiażdżyć Go cierpieniem
Osobiście nie umiem uwieżyć że ktoś go zabił. To dla mnie za duży cios i wole siebie oszukiwać. TO BYŁO SAMOBÓJSTWO. Zresztą może i to nie jest wazne...
Przedewszystkim, moim zdaniem były to problemy osobiste. Sława swoją drogą tak samo jak narkotyki. Wiesz ja i tak go podziwiam że dorzył 27 lat z takim życiem.
Ja nie wykluczałabym zabójstwa.Uważam po prostu,w oparciu o pewne źródła,że jest możliwe,że Kurta zamordowano.
A jeśli popełnił samobójstwo,to tak jak Rudzielec,wskazałabym trzy pierwsze powody.Trudne dzieciństwo Kurta,które zaowocowało chociażby depresją w jego późniejszym życiu,później narkotyki i kariera zespołu,która potoczyła się zupełnie inaczej,niż zaplanował sobie wokalista Nirvany..
_________________ Your world can end in the blink of an eye. One event, one unexpected twist of fate and suddenly the world as you knew... is gone... forever. All that you held dear, all that you held close... is washed away in a sea of distant memory. Life... is cruel. Of this I have no doubt. But life continues on... with, or without you. One can only hope that one leaves behind a lasting legacy. But so often, the legacies we leave behind... are not the one we intended.
Ostatnio zmieniony przez Mika 2006-07-11, 19:57, w całości zmieniany 1 raz
Rudzielec:to oni się tak czują,Kurt nie musiał..Wydaje mi się,że nie chciał,by Nirvana stała się,tym czym się stała.Jeśli "nadinterpretuję" Twojego posta to wybacz
_________________ Your world can end in the blink of an eye. One event, one unexpected twist of fate and suddenly the world as you knew... is gone... forever. All that you held dear, all that you held close... is washed away in a sea of distant memory. Life... is cruel. Of this I have no doubt. But life continues on... with, or without you. One can only hope that one leaves behind a lasting legacy. But so often, the legacies we leave behind... are not the one we intended.
Nie wypowiem się dużo na ten temt nie znałem Kurta . Lecz moje osobiste odczucia to... Hmmmm choc głosowałem za opcją ,że ktoś (kourtney;-)) go posprzątał to myśle iż zgodzę się z tym: Kłopoty przedewszystkim ze sobą, miał siłę dar przekonywania, pomagał innym (tobie w jakimś stopniu też ) całą energię przekazywał obcym ludzią, ale nie pomyślał niestety o sobie . Zbyt był zajęty wami, zapomniał że jest tylko zwykłym tak naprawdę człowieczkiem . I do tego dragi popieprzyły mu pewnie plany co do przyszłosci jak mu się szykowała. Tak miał kłopoty niestety ze sobą czego skutkiem było samobójstwo. Inaczej mówiąc DRAGI+ALKOHOL+SŁAWA+STRES,DEPRESJA itd.=???
Mam szczere wątpliwości czy courtney mogła by go zabić albo to zlecić... Pomyslcie troche i postawcie ja na chwile w kategoriach człowieka... Ja bym nie zlecil zabojstwa nawet kota, a co dopiero czlowieka(nawet wroga) zreszta on byl ojcem dziecka...
Rudzielec:Mierzysz Courtney własną miarą,w która ona nie koniecznie musi się wpasowywać.Ale jeśli wogóle doszło do morderstwa to ona nie była jedyną osobą,która mogła to zrobić,fakt faktem,zabijanie ojca własnego dziecka..Zresztą,nie ma co się kłócić czy ona to zrobiła czy nie,tak naprawdę nie wiemy jak umarł Kurt,piszemy co myślimy
_________________ Your world can end in the blink of an eye. One event, one unexpected twist of fate and suddenly the world as you knew... is gone... forever. All that you held dear, all that you held close... is washed away in a sea of distant memory. Life... is cruel. Of this I have no doubt. But life continues on... with, or without you. One can only hope that one leaves behind a lasting legacy. But so often, the legacies we leave behind... are not the one we intended.
Moim zdaniem przyczyną śmierci Kurta były problemy osobiste. I sądzę, że najgorszym z nich była rozbita rodzina. Jako dzieciakowi nie zostało przekazene to, co rodzina powinna mu przekazać. Od samego początku miał nieustanne wrażenie, że komus przeszkadza, że nikt go nie potrzebuje... W późniejszym życiu zaowocowało to min. tym, że nie umiał stworzyć zdrowych relacji z innym ludźmi, którzy moim zdaniem nie dali mu odpowiedniego wsparcia. A z resztą i on nie pozwolił już sobie pomóc...
Narkotyki, nieoczekiwany sukces..hmm.. nie, myslę, że nie. Mogło to się przyczynić, ale jak powiedział hook, miało wpływ wiele czynników na wielu płaszczyznach. I sądzę, że to akurat nie były problemy nie do pokonania. Problem w tym, że Kurt raczej nie wiedział po co ma walczyć o siebie i swoje życie...
I ostatnia kwestia. Osobiście myślę, że Kurt nie popełnił tego samobójstwa.. raczej ktoś mu pomógł. Tylko nie zrozumcie mnie źle: jak wszystkim wiadomo facet miał praktycznie wszystkie objawy klinicznej depresji, nie krył się nawet ze swoimi skłonnościami autodestrukcyjnymi i niewątpliwie BYŁ ZDOLNY / SKŁONNY umyslnie pozbawić się życia. Jednak moim zdaniem, konkretnie w dniu 5 kwietnia, Kurt nie zrobił tego.
_________________ - ...stwierdzono u niej wręcz niepoczytalną skłonność do okrucieństwa,
agresji, gwałtownych wybuchów gniewu a także wybujały temperament.
- u każdej baby można stwierdzić coś takiego.
_________________ Oj tam synu, przestań wariować :)
W wojnie o czystość tylko tchórze odnoszą zwycięstwo, czyli ci, którzy stosują w niej ucieczkę
Tym co masz jest sumienie, bracie, szanuj je bo możesz je stracić
Jezus nie przebacza nam dlatego, że się nawróciliśmy, ale czyni to wpierw, byśmy mogli się nawrócić.
Chociaż nikomu nie wyrządził krzywdy i w Jego ustach kłamstwo nie postało. Spodobało się Panu zmiażdżyć Go cierpieniem
ja myślę, że wszystkie czynniki o których wspomniał hook miały wpływ na to co się stało. Kurt miał zniszconą psychikę i zrobił to co zrobił ( chociaż czasem mam co do tego wądpliwości, bo nie mogę pojąć tego jak można popełnić samobójstwo).
Iza napisał/a:
A moim zdaniem nie ma sęsu snuć domysłów bo... co to da ?
forum jest właśnie do takiego snucia domysłów i wyrażania własnych opinii na różne tematy,
_________________ Nie próbuj mnie uczyć swoich tez
Kiedy mówić "tak" - kiedy mówić "nie"
Nie prowadź do reguł bram
Nie każ żyć jak każe plan
Uważam ze miał on charakter samodestrukcyjny..
Wczesna śmierć Kurta była nieunikniona...
bo czy popełnił samobójstwo czy zabiła go Courtney, narkotyki prędzej czy póżniej by go wykończyły..
był juz w takim stopniu uzależnienia że niebyło dla niego odwrotu..
Mysle że wszystkie 4 punkty mają jakiś sens...
Śmieszy mnie opinia ludiz którzy mówia że Nirvana i cobain za wszelką cene dążyli do komerchy i sukcesu, bo In utero była potwierdzeniem ze chcieli odejść od tłumów i reflektorów, a sami oni odcinali sie totalnie od komecji w pózniejszym czasie..
_________________ ..Niechce Cię truć pigułkami ze snu...
Dokładnie, przecież jak ktoś słucha Nirvany jest wyśmiewany często z tego jest pełno niby fanów z podstawówki....
denerwuje mnie strasznie omijanie wielkim łukiem Nirvany bo to wielka komercha;/
_________________ ..Niechce Cię truć pigułkami ze snu...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum