Wysłany: 2010-02-13, 21:02 Fan Nirvany = fanatyk Kurta
Piszę tu po raz pierwszy, oby nie po raz ostatni. Otóż sprawa jest taka. Wiem, że jestem młoda i głupia i może mi ta złość minie. Ale wytłumaczcie mi, dlaczego, jeśli ktoś przyznaje publicznie, że lubi Nirvanę jest automatycznie uważany za fanatyka Kurta Cobaina? Tak, rozumiem, frontmen i te sprawy. Tyle, że (podaję swój przykład) ktoś może nie przepadać za Kurtem, ale kochać jego muzykę. To co? To chcąc nie chcąc staje się w towarzystwie kretynem, który za Kurtem rzuciłby się do studni. Was też uważano za takich? Nie wiem, może to są takie głupie czasy, czy coś...
_________________ Speak truth little grunge boy...
The truth is your only weapon in this fuckin' world of sinners...
Wysłany: 2010-02-13, 23:04 Re: Fan Nirvany = fanatyk Kurta
Susbiria napisał/a:
wytłumaczcie mi, dlaczego, jeśli ktoś przyznaje publicznie, że lubi Nirvanę jest automatycznie uważany za fanatyka Kurta Cobaina?
gdzie uważany? przez kogo? ja tak nigdy nie robię i nawet gdy usłyszę, że ktoś jest fanem Nirvany to nie nasuwają mi się takie skojarzenia...i nigdy nie spotkałam się z takim automatycznym myleniem pojęcia fan a fanatyk.
Dziewuszki w moim wieku. Dla Nich fan muzyki to fanatyk frontmana. Kurta mają na koszulkach, portfelach, na plakatach, na zdjęciach - wszędzie. I między te fanatyczki wejdzie ktoś z naszywką Nirvany i jest uważany "za swojego". Może złe towarzystwo... Ale tak czy siak, czy ktoś jest fanem Nirvany, czy też nie, zawsze myli te dwa pojęcia. Może Wam się to nigdy nie zdarzyło, ale wierzcie, czy nie. Aktualnie jest to na porządku dziennym ;)
_________________ Speak truth little grunge boy...
The truth is your only weapon in this fuckin' world of sinners...
Człowiekowi łatwiej jest oceniać człowieka po wyglądzie czy pierwszym wrażeniu, każdy tak robi, ale w tym przypadku młodzi są bardziej zawistni/głośni, jeśli wiesz, co mam na myśli. Presja otoczenia :P
Ja więcej normalnych ludzi spotkałam wraz z pójściem do LO, przedtem po prostu nie mówiłam, czego słucham, bo gim pod tym względem jest... sami wiecie, jakie - znajomych miałam sporo ;) Z roku na rok coraz gorzej. Po prostu trzeba dotrwać albo starać się szukać kogoś innego spoza otoczenia, bo faktycznie, jak ktoś kogoś ocenia po tym, czy słucha Soundgarden, Łony czy Ska-P to to jest w pewnym momencie irytujące. Wszystko się zmieni.
Edycja moderatora: Wypowiedzi prywatne zostały usunięte. Proszę przestrzegać regulaminu forum.
To może ja w końcu odniosę się do tematu.
Co do fanatyków Kurta, rzeczywiście muszę przyznać, że często Nirvana = ubóstwianie Kurta. W moim otoczeniu także, no i zapomina się o reszcie zespołu, bez której jednak grupy by nie było.
Niestety Susbiria ma rację, tak się bardzo często zdarza.
_________________ A może ja jestem opowieść
zmęczonych ust
Znudziłem się Bogu
w połowie, w połowie
Co bym nie powiedział - ktoś może mieć swoją prawdę i rację. Ja uważam jednak, że muzykę powinno się mieć w sercu a nie ,,na zewnątrz". Ciuchy powinno się nosić wedle pory roku , pogody , własnych upodobań estetycznych. Muszę zaznaczyć , że jestem bardzo tolerancyjny , ale jak widzę w lato ( żeby nie urazić :D ) grupę słuchaczy ciężkich brzmień poubieranych w najczarniejsze rzeczy z symbolami , wizerunkami swoich ulubionych kapel a do tego płaszcz ... byle by podkreślić swój niby indywidualizm ... haha ...
to jest to ubieranie mundurka, ktorego ja nie znosze :D panna - agrafka, trampusie, stylowy image imitujacy czysta postac "zua" i "mhrocku", a przy pierwszej wypowiedzi dowiaduje sie, ze slucha jakze malo sprecyzowanego "rocku i metala". ludzie!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum