Średnio co który wokalista rockowy ma umiejętności Freddiego Mercury'ego ??
Średnio co który wokalista posiadający umiejętności Freddiego Mercury'ego nagrywa piosenki ruszające już drugie pokolenie??
Skomleć też trzeba umieć ....
_________________ "Mówi się, że nie można żyć bez miłości. Osobiście uważam, że ważniejszy jest tlen."
Dr. Gregory House
Gdyby taki dworcowy muzyk dostał szansę, pewnie mógłby zostać gwiazdą rocka. Szczególnie w czasach "rozkwitu rock'a". Cobain'a też ktoś kiedyś pewnie wypromował. Samemu się nie da.
BlueGold napisał/a:
Średnio co który wokalista rockowy ma umiejętności Freddiego Mercury'ego ??
A Cobain miał umiejętności wokalne Mecury'ego? Mnóstwo jest osób, które nie wypłyną, bo nie chcą, wolą śpiewać pod prysznicem, albo dlatego, że nie mają możliwości. Trzeba mieć farta, żeby zostać zauważonym.
Cytat:
Skomleć też trzeba umieć ....
Tola z Blog 27 też skamle i jęczy.
Osobiście "fenomenu Kurta Cobain'a" nie rozumiem. I nigdy nie zrozumiem "wspaniałości" jego muzyki, tekstów. Ale godna "podziwu" jest szopka wokół jego osoby.
Głosu może nie miał czystego, nie zawsze potrafił zaśpiewać tak jak to publika chciala uslyszec - i to jest wlasnie ten fenomen. A teraz znajdz mi ktos osobe która ma IDENTYCZNY głos jak Cobain... są ludzie co maja zblizony, ale jednak po blizszym przesluchaniu to nie to (chiociaz sa wyjatki bardzo bliskie jego glosu). Duzo muzykow rockowych nie ma powalajaco czystego wokalu i wlasnie o to w tym chodzi, to ma byc rock/grunge a nie pop z filtrami na wokalu ;]
_________________
Fly People Fly - szukajcie mnie pod chmurami!
---
T.Nalepa - Zawsze wierny mi...
---
„Wszystko zdarza się tylko raz. I nigdy nie wraca.
Jeśli będziesz próbował[a] wskrzeszać przeszłe zdarzenia, ominiesz to, co ma się wydarzyć w następnej kolejności”
Głoś Mercury'ego na koncertach jakoś nie wypadał rewelacyjnie, co innego na albumach, gdzie stosuje się wszelkiego rodzaju sztuczki.
humi napisał/a:
Osobiście "fenomenu Kurta Cobain'a" nie rozumiem. I nigdy nie zrozumiem "wspaniałości" jego muzyki, tekstów. Ale godna "podziwu" jest szopka wokół jego osoby.
I bardzo dobrze. Nirvana była i nadal jest kontrowersyjnym zespołem, ty należysz do strony przeciwnej, więc krytykuj śmiało. Dzięki tej kontrowersyjności pamięc o tym zespole szybko nie minie, a ta cała "szopka wokół jego osoby" będzie trwać jeszcze przez dłuuugi czas.
_________________ Optymista wierzy, że żyjemy w najlepszym ze światów. Pesymista obawia się, że może to być prawdą.
Hmm...widzicie.Jest ciekawostka na temat wokalu Kurcika(:*:*:*:*:*:*).On miał bardzo charakterystyczny wokal i trudno jest dobrze zaśpiewać piosenki Nirvany.Niby to banalne,bo technicznie to techniki tam nie ma,ale musisz miec barwę.
Był tu juz wspomniany fredi.Sporo przecientych gosci z chóru z niezła skala zaśpiewają kłinów jako rozgrzewkę przed śniadaniem,natomiast zaśpiewać Nirvanę to szutka.
Nie oszukujmy się.Wszscy wielcy nie zaskakiwali wokalem w muzyce rockowej.Muniek nie umie śpiewać za dobrze jak twierdzą fachowcy.Heh.Nawet owi znawcy twierdzą,że Vedder też technicznie kiepsko to robi i tyle.
Cobain brzmiał poprostu charakterystycznie i pisał dobre piosenki.W większości podsumowań rockowych z 5 songów Nirvany jest w pierwszej 50,a Smells czy All apollogies w 1 dziesiątce....ba...Smells jest nawet w zestawieniach ogólnych wrzucony do 1 dziesiątki na miejsach od 1 do 5.Sztuka pisać takie piosenki.
Co do tekstów.Cobain nie bawił sie w socjologie czy inne takie.To były raczej rzeczy opisowe,oddające ducha podmiotu lirycznego,jego aktualnej psychiki.Osobiscie uważam,że by w pełni docenić teksty Cobaina(które jednak są średnie mocno) to trza przeżyć odrobinę z tego co tam jest napisane/zaśpiewane*.
Nie wiem czy ten temat nie lepiej by wyglądał jako "Nirvana i jej fenomen" bo z nazwyskiem samego odtwórcy to znów przychodzi na mysl to czy sie zabił,czy był super przystojny i takie tam.
Dla mnie to fenomen,że kogos to interesuje naprawdę a zlewa muzykę,która jest istotą "sporu" ...a może nie idzie o muzykę...
ps.
* - bardzo jestem ciekaw ile osób ma pojęcie o takim Something in the way czy też o Paper cuts...i to szczerze a nie na zasadzie "raz uciekłem z domu,bo było tam źle,bo lekcje kazali robić".
_________________ KULT:Krzysztof Banasik,Tomek Glazik,,,PEARL JAM:Matt Cameron,Eddie Vedder, Janusz Grudziński,Irek Wereński,,,,,,,,,,,,,Stone Gossard,Jeff Ament,Mike McCready Janusz Zdunek,Piotr Morawiec,,,,,,,,,,,,,,,,,NIRVANA:Dave Grohl,Krist Novoselic,Kurt Cobain Kazik Staszewski,Tomek Goehs,,,,,,,,G,,,,,ALICE IN CHAINS:Jerry Cantrell,Layne Staley,Mike Starr,Sean Kinney
Mnóstwo jest osób, które nie wypłyną, bo nie chcą, wolą śpiewać pod prysznicem, albo dlatego, że nie mają możliwości. Trzeba mieć farta, żeby zostać zauważonym.
Wypisz wymaluj Kurt C. Farta nie trzeba miec, talent wsytarczy. Mu wystarczył. Był bezdomny, trudno mowic o 'mozliwosciach' jakichkolwiek. Nie wiem jak to nazwac, chlopak z nikogo stal sie 'gwiazda rocka'. Pogratulowac, ze sie wybil. Spiewac potrafil(jak ktos twierdzi inaczej niech zaspiewa Milk it), muzyke kochał a postrzegany jest jak jakis przypadek.. ze niby mu sie sukces nie nalezał? Zapracował na niego. Albumy sie same nie wydały, to Cobain rozsyłał wszedzie swoje dema, to on był nawigacja Nirvany. Kochał to co robił, był muzykiem a jedzie sie po nim i do zuli porownuje, wolne zarty.
Łatwo powiedziec, nie potrafil spiewac. Zrobcie to lepiej od niego, a potem krytykujcie ;]
Zrobcie to lepiej od niego, a potem krytykujcie ;]
Oj typowe. Krytykować nie można, a jak już próbujesz to "zamknij się, i sam spróbuj zrobić lepiej". Niech no tylko ktoś powie coś złego o naszym rządzie, parlamencie czy Panu Prezydencie. Won wtedy do Warszawy "zrobić to lepiej od nich".
Ile ludzi, tyle opinii, dla jednych Cobain to przypadek i "wybryk muzyczny", któremu po prostu się udało. Inni uważają go za ikonę rocka, nieprzeciętny głos (niektórzy, niewiedziec czemu, dodają też "świetnego gitarzystę") i megatalent. I raczej to się już nie zmieni, gusta, gusta moi drodzy.
Moim zdaniem natomiast, Cobain miał trochę szczęścia. Trafił w odpowiedni czas, w niszę zespołów tego typu, w pewną lukę muzyczną w tamtym okresie. Dziś pewnie nie byłoby mu tak łatwo. Tak czy siak, czy komuś się to podoba, czy nie, Kurt stawiany jest obok takich legend jak wspomniany Mercury, Hendrix i wielu, wielu innych.
Tak na marginesie - prawdziwym fenomenem by był dopiero, gdyby trafił w gusta wszystkich ludzi ;).
Oj typowe. Krytykować nie można, a jak już próbujesz to "zamknij się, i sam spróbuj zrobić lepiej". Niech no tylko ktoś powie coś złego o naszym rządzie, parlamencie czy Panu Prezydencie. Won wtedy do Warszawy "zrobić to lepiej od nich".
Typowe nie oznacza złe. Prawda boli ;] Jak ktos spiewa, to wie, ze trudno jest sie 'drzec', 'wydzierac' do mikrofonu. Jak ktos nie probował to potem stwierdza, ze Cobain spiewac nie potrafil. Moja sugestia, by podrobic choc troche Cobaina. Trudne, no nie?
Wg mnie Cobian nie miał zadnego szczescia. To Arm byl w Sub Popie uwielbiany. Najlatwiej tak powiedziec, odniosl sukces- mial szczescie.. Tu nie chodzi o szczescie, a o muzyke, nie zapominajmy. To tak jak by stwierdzic 'mial szczescie, ze skomponowal Smellsa' Brzmi glupio ;] Miał szczescie, ze kochał punk rocka. Tez brzmi glupio ;]
Zrobcie to lepiej od niego, a potem krytykujcie ;]
Ile ludzi, tyle opinii, dla jednych Cobain to przypadek i "wybryk muzyczny", któremu po prostu się udało. Inni uważają go za ikonę rocka, nieprzeciętny głos (niektórzy, niewiedziec czemu, dodają też "świetnego gitarzystę") i megatalent. I raczej to się już nie zmieni, gusta, gusta moi drodzy.
Moim zdaniem natomiast, Cobain miał trochę szczęścia. Trafił w odpowiedni czas, w niszę zespołów tego typu, w pewną lukę muzyczną w tamtym okresie. Dziś pewnie nie byłoby mu tak łatwo. Tak czy siak, czy komuś się to podoba, czy nie, Kurt stawiany jest obok takich legend jak wspomniany Mercury, Hendrix i wielu, wielu innych.
Tak na marginesie - prawdziwym fenomenem by był dopiero, gdyby trafił w gusta wszystkich ludzi ;).
Sądzę że jedną z ikon rocka został, niewątpliwie styl życia i śmierć się trochę do tego przyczyniły. Ale nie umniejszajmy sukcesów Nirvany. Trafili na odpowiedni moment ale przecież gdyby powiedzmy Hendrix nie trafił na wybuch hippisów to pewnie też nie stowrzyłby takiej legendy. Chodzi o to by mieć właśnie ten łut szczęscia i pojawić się w odpowiednim momencie.
A Nirvana była chyba najważniejszym zespołem rockowym lat 90. (Nevermind sprzedażą przebił nawet "Black Album" Metallici która była wtedy u szczytu popularności) i najważniejszym zespołem grunge (i czuję że pojawią się głosy krytyki miłośników PJ czy AiC ale chciałbym zauważyć że PJ trafił na "swój" moment właśnie bo "wybuchu" grunge'u spowodowanego przez Nirvanę.)
A co do tego fenomenu to jeszcze się nie znalazł człowiek (jakikolwiek artysta, malarz, muzyk, pisarz) który wpasowałby się w gusta wszystkich i gwarantuje że się nie znajdzie.
I tak btw to na wcześniejszych stronach dyskusji pojawiło się porównanie Cobaina do Toli z B27. Żenua po prostu, nie wiem skąd się wzięło coś takiego. Blog to zespół całkowicie "na sprzedaż" (przynajmniej w moim odczuciu) a Nirvana robiła to co chciała a nie to co chciano by od niej.
_________________ Hate your enemies
Save, save your friends
Find, find your place
Cobain nie potrafił śpiewać - nie miał techniki, nie operował głosem. Miał jednak coś w sobie, a jego wokal był bardzo charakterystyczny. IMO nie należy stawiać znaku równości między posiadaniem dobrego głosu (barwy), a umiejętnością śpiewu. Porównując technikę Cobaina do, np. Wilsona z Porcupine Tree, czy nawet Staleya (który skakał po skali jak i kiedy chciał) to lekka porażka. :)
Marianne napisał/a:
Typowe nie oznacza złe. Prawda boli ;]
Złe może nie. Za to oklepane i bezzasadne. A czy boli... no nie wiem, mnie tam to w sumie obojętne jest. Coś na zasadzie - krytykujesz naszą reprezentację, to wyjdź na murawę i zagraj lepiej. Taki tekst to zaprzeczenie całej istoty krytyki, bo kto wymaga od np. Beenhakera, żeby zamiast krytykować grę Krzynówka sam wyszedł na boisko i zagrał lepiej? (oczywiście pomijam tu 'techniczną' warstwę problemu, to tylko przykład).
Marianne napisał/a:
Moja sugestia, by podrobic choc troche Cobaina. Trudne, no nie?
Ee... nie. Wystarczy posłuchać Dust Blow. Tam "trochę" Cobaina podrabiają. I mnóstwo innych grandżowo-podwórkowych (i nie tylko) kapel. W konkursie MTv Rockuje był taki jeden zespół, który nagrał cover Polly. Gdyby ktoś mi go puścił bez uprzedzenia, że to nie Nirvana - nie zauważyłbym różnicy. A Cobaina i spółki trochę czasu już słucham.
Widzisz, Marianne, Cobain oprócz posiadania głosu, talentu, daru (nazywaj to jak chcesz) był cholernie charyzmatyczną postacią, wokół której narosła pewna legenda, jeszcze za jego życia. Został wyniesiony na piedestały gatunku nie tylko ze względu na takie kawałki jak Smells, czy Lithium, ale za tę całą otoczkę wokół swojego życia.
Cytat:
Blog to zespół całkowicie "na sprzedaż" (przynajmniej w moim odczuciu) a Nirvana robiła to co chciała a nie to co chciano by od niej.
Aha, i dlatego "przypunkowali" andegrandowe Nevermind. Zresztą, kontekst wypowiedzi o Toli wydaje mi się trochę inny od Twojego rozumowania.
A tak na koniec - Anthony z RHCP także śpiewać nie umie. Fałsz na fałszu sadzi, że aż miło. Ale barwę ma tak unikalną i jest tak charyzmatyczną postacią, że nawet mimo jego wad wokalnych bardzo fajnie się go słucha.
W 90% sie z Tobą zgadzam. Z racji tego wspomne o tych 10%
Moth napisał/a:
Cobain nie potrafił śpiewać - nie miał techniki, nie operował głosem.
Nie miał techniki, nie miał. Operował głosem jak najbardziej. Bawił sie nim, eksperymentował. Tego efektem jest chocby Endless Nameless. Nawet Chris gdzies o tym mowil, ze byla efektem nie tyle nudow, co za dlugo w studio siedzieli i Cobain eksperymentował. A np nie mozna powiedziec o wokalu Kurta, jakoby falszował. Poza tym, w topicu Nevermind jest link o tym jak powstawał. Przesłuchaj partie wokalane Cobaina, bez muzyki(!) To jest cos. Czy Polly, gdzie swietnie rytm wyczul. Cos na ksztal bicia serca(ale traktuj tę metaforę z przymruzeniem oka). Pyk- pyk, pyk-pyk
Moth napisał/a:
Złe może nie. Za to oklepane i bezzasadne
Bezsasadne i niekonstruktywny to byl argument 'nie potrafil spiewac bo wyl', 'byle zul tak potrafi'. Szczegolnie to ostatnie jest oklepane :) Istotą krytyki jest to by była konstruktywna. I nie powinna byc subiektywna, a obiektywna. Mnie sie nie podoba wokal Axla ale nie powiem, ze spiewac nie umial. To miałam na mysli.
Co by tyle nie quotowac, to wokaliscie Dust Blow duzo do Cobaina brakuje. Fakt, podrabia, ale brakuje mu chocby charyzmy. Nie ma powera :]
Piosenki Cobaina tez nie naleza do latwych do zaspiewania, np Hairspray Quenn. Potrafił bawic sie wokalem, oj potrafil. Nie ma monotonii, spiewał 'wolne piosenki' ale potrafil drzec sie do mikrofonu na koncertach. Potrafil spiewac. Nie byl beztalenciem. No i warte zauwazenia jest, ze Jack Endino zrocil uwage na Nirvane.. ze wzgledu uwaga: nie na riffy ze Smelssa ale uwaga (po raz drugi) ze wzgledu na wokal. A pracowal tez chocby z Mudhoney. Mowił/ myslał wow, co za wokal ;P Serio, brzmi debilnie ale tak sie Jack wypowiadał.
Do reszty sie nie odnosze, bo sie z Tobą zgadzam :)
Edycja: Aha, zapomniałam dodac. Sądze, ze mozna mowic o fenomenia Kurta Cobaina. Dlaczego? Chlopak siegnal dna (heroina) a napisal teksty do In Utero, nagrał Pennyroyal Tea. Przed smiercia nagrał You Know You're Right. Stworzyl ta bedac wrakiem czlowieka.. Czy koncert bez pradu, no hej. Moim skromnym zdaniem mozna mowic o fenomenie Kurta Cobaina. Tylko nie mylic fenomenu Kurta z fankami typu 'crazy13', ja mowie o nim jak o muzyku
I tak btw to na wcześniejszych stronach dyskusji pojawiło się porównanie Cobaina do Toli z B27.
I tu klasyczny przypadek niezrozumienia.
Moth napisał/a:
Moim zdaniem natomiast, Cobain miał trochę szczęścia. Trafił w odpowiedni czas, w niszę zespołów tego typu, w pewną lukę muzyczną w tamtym okresie. Dziś pewnie nie byłoby mu tak łatwo.
Mniej więcej o tym wcześniej pisałam. Trzeba mieć farta. Ktoś szczęscia nie ma, to przy największym talencie niczego nie zdziała.
Marianne napisał/a:
Moja sugestia, by podrobic choc troche Cobaina. Trudne, no nie?
Nie jest to trudne wg mnie. Męskiego głosu nie mam ( ), więc nie potrafię, ale znam ludzi, którzy potrafią to zrobić. I to robią śpiewając piosenki Nirvany (i nie tam Smells, tylko inne, o których nie mam pojęcia, bo nie wiem co to, kto to), poczym przechodzą swobodnie do "swojego głosu".
Jednak dalej nie widzę jego fenomenu. Nie potraficie przekonać kogoś do swoich racji, bejbs. ;> Potraficie tylko obrzucić błotem kogoś, kto uważa Kurcika Cobainicika ( o.O ) nie za boga, ale za przeciętniaka (o zgrozo, zaraz polecą kamienie). A co do wspomnianych przeze mnie "dworcowych twórców", to nie chodziło mi o panach Daj-Pan-Drobne-A-Jak-Nie-To-Nie-Znajdziesz-Już-Portfela-Ani-Swojego-Bagażu, tylko o normalnych ludziach, którzy próbują zarobić jakiś grosz śpiewem. Dworce, ulice, parki, deptaki, mola, tramwaje, itp. Czasem mają naprawdę fantastyczne głosy, barwy, czy co tam jeszcze chcecie, ale świat nie jest tak piękny, że łowcy talentów chodzą po ulicach, jak w amerykańskich filmach.
Nie potraficie przekonać kogoś do swoich racji, bejbs
I vice versa ;]
humi napisał/a:
Potraficie tylko obrzucić błotem kogoś, kto uważa Kurcika Cobainicika ( o.O ) nie za boga, ale za przeciętniaka (o zgrozo, zaraz polecą kamienie)
Dostaniesz z procy :] Juz nie przesadzaj, nikt tu nikogo nie obrzuca błotem. No i nikt tu nie ubóstwia Kurta Cobaina, stwierdzamy fakty, ze miał świetny głos i takie tam, nie chce sie powtarzac.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum