Co jest istotą?
Na pewno spontaniczność w wyrażaniu emocji (agresji, żalu -
brudne brzmienie, problemów psychicznych -"dzika" ( ) melodia)
za pomocą dźwięku.
Według mnie Nevermind to zaledwie namiastki tego, co
wyrażają pozostałe płyty
_________________ Trafiłam obok? Tam był mój cel.
Dureń z miłości się zabija, a mądry wzgardzi i omija.
okej ale może gdyby nie ta komercyjna płyta nevermind, nie słyszelibyście w ogóle nirvany. Nirvana, dla mnie to ejdyny zespół którego podobają mi się 94% piosenek, a więc jest w tym nevermind. Nie wiem czemu narzekacie. No ale fakt, brzmienie jest mocno ugrzecznione ale nie jest złe!
Ja najbardziej lubie "Bleach", ale nie mieszałabym Nevermindu z błotem. To dobra płyta, choć może rzeczywiście popowa. Ale w końcu ja jestem fanka Silverchair ;)
Territorial Pissings to zarąbisty punk!
"Nevermind" jest boski a nie jakieś tam gówno.
Popu nie ma w tym "Smells like teen spirit" to przecież hymn muzyki grunge.
Lithium to też nie pop ;D
Pop ludzie to ksiądz w Rosji a organista to Pop music
Już tak nie narzekajmy na ten Nevermind,że to gówno,choć każdemu sie taka płyta może niepodobać.
Jak dla mnie poza kilkoma wersami 1 zwrotki Smellsowi brakuje sporo w przekazie do nazwania hymnem grunge,już prędzej LItjum czy inne,choć zalezy tutaj jak rozumiemy znaczenie grunge,czy tylko jako muzyka,czy jako kultura także.
Ciekawa jest też opinia jak wspominałem o Nevermindzie samych muzyków.W 92 w Szwecji Novoselic i Cobain rozmawiając o nowym albumie mówią,że nie chcą nagrywać go z Vigiem,bo Nevermind to pop.W 2005 roku we wspominkach Krit mówi,że to najlepszy album jaki zrobił i najlepsza rzecz jaką zrobił w życiu i,że to powstało tak jak chcieli.W innych też wywiadach twierdzili,że to nie do końca tak było jak chcieli.Jaka prawda jest nikt nie wie,zwłaszcza,że z koleii przed nagraniem Nevermindu pracowali już z Vigiem przy okazji Lithium dla Sub-popu i dlatego go chcieli,więc ciekawe w sumie jak to jest.
Co do samej płyty to warto poszperać po sieci i poszukać(a są) samych śladów np: wokali Cobaina do In bloom.Poza pogłosem słychać "widoczny" efekt na wokalu zmieniający jego barwe odrobinę.Można też znaleść tracki do in bloom z perkusją,basem,robocze Come as you are oraz Breed w 3 kawąłkach.Pisze o tym,bo jak znajdziecie to uświadomicie Sobie ile wkładu miał w tym nagraniu Mr. Vig i odnosząc się do zdania(zmiennego) Nirvany można mieć jeszcze "pełniejsze" zdanie o Nevermindzie.
Zdanko o Litjium.Ludzie znający Nirvanę,ich znajomi sami móili,że Lit to popowy kawąłek,bo to nieliczny kawałek Nirvany,przy którym dało się tańczyć.
Swoją drogą.Producent Nevermind mówił,że Cobain chciał by ta płyta zabrzmiała ciężej,bo wiedział,że sporo jest chwytliwych i popowych melodii.
Tyle ciekawostek apropo Nevermindu,ale i tak po tym co zawiera i jak brzmi będzie oceniane czy to gówno czy nie
_________________ KULT:Krzysztof Banasik,Tomek Glazik,,,PEARL JAM:Matt Cameron,Eddie Vedder, Janusz Grudziński,Irek Wereński,,,,,,,,,,,,,Stone Gossard,Jeff Ament,Mike McCready Janusz Zdunek,Piotr Morawiec,,,,,,,,,,,,,,,,,NIRVANA:Dave Grohl,Krist Novoselic,Kurt Cobain Kazik Staszewski,Tomek Goehs,,,,,,,,G,,,,,ALICE IN CHAINS:Jerry Cantrell,Layne Staley,Mike Starr,Sean Kinney
Smells to prosty, energiczny, wpadający w ucho utwór. W sam raz dla zbuntowanych nastolatków.
W sam raz, żeby pokrzyczeć, potupać nogami, obrazić się na cały świat i pić z tego powodu tanie wina pod mostem w samotności.
Piszę tak, ponieważ ten utwór kojarzy mi się z... tymi nastolatkami, które zapewne mają kochających rodziców, ciepły obiad po powrocie ze szkoły, ale nie mają własnych problemów, więc... Swój weltschmerz i inne fanaberie przelały na fascynację Cobainem. I okrzyknęły go swoim idolem (myślę, że wystarczy kilka porządnych klapsów, żeby rozwiązać ten problem ).
Nirvanafun napisał/a:
"Smells like teen spirit" to przecież hymn muzyki grunge.
Nazywać utwór hymnem tylko dlatego, że odniósł największy komercyjny sukces? Eee...
_________________ Trafiłam obok? Tam był mój cel.
Dureń z miłości się zabija, a mądry wzgardzi i omija.
wpadający w ucho utwór. W sam raz dla zbuntowanych nastolatków.
Utwory wpadajace w ucho sa dla zbuntowanych nastolatkow? :P
Orenisha, co Twoim zdaniem jest takiego w tym klipie, by obrazic sie na caly swiat? Przy nim sie bawic nalezy!
Orenisha napisał/a:
Nazywać utwór hymnem tylko dlatego, że odniósł największy komercyjny sukces? Eee...
No raczej (: Ale to tylko jeden z aspektow, komercyjnych kwałlkow w latach 90tych nie brakowało (:To prawda, ze odniosl ten komercyjny sukces.. ale "przetrwał do dzis". Spojrz, teraz co i raz mamy jakies hity, wystarczy obejrzec VH1.. ale ktore z nich przetrwają 2 lata? I to wcale nie sa jakies tandetne, popowe szmiry.. 1 na 10 sie cos naprawde ok trafi. Ten kawałak jest po prostu dobry. No i dzieki niemu Nevermind/Nirvana zdetronizowała Jacksona, zdetronizowała Black or white, wow. Jasne, mozna zarzucic temu kawałkowi melodyjnosc, w koncu wpadał w ucho.. no ale chyba nikt nie zaprzeczy, ze Jackosn w ucho nie wpada (;
Tak sobie mysle, ze Nirvanie sie udało połaczyc The Clash i Sex Pistols, chocby tym kawałkiem, stworzyli hybryde, bardzo ok hybryde (: Nevermind jest ok, Smells jest ok (:
Piszę tak, ponieważ ten utwór kojarzy mi się z... tymi nastolatkami, które zapewne mają kochających rodziców, ciepły obiad po powrocie ze szkoły, ale nie mają własnych problemów, więc... Swój weltschmerz i inne fanaberie przelały na fascynację Cobainem. I okrzyknęły go swoim idolem (myślę, że wystarczy kilka porządnych klapsów, żeby rozwiązać ten problem ).
Bardzo trafne,moim zdaniem.Kiedyś dość często natykałam się na fanów tego zespołu.I dokładnie takie odnosiłam wrazenie,tak jakby Nirvana była dla nich tylko częścia młodzieńczego buntu,zwłaszcza że teraz, większość z nich już jej nie słucha.
Czy tego chcecie czy nie - Smells jest hymnem i huj! :) Jest jedyną piosenką która jest znana od jurt w Mongolii poprzez indiańskie tipi aż po "cywilizowaną" Europą i wszystkim bezwzględnie kojarzy się z nurtem pokolenia "X". Są lepsze kawałki, to oczywiste, ale żaden nie podbił całego globu.
Wracając do tematu - fascynacja Nirvaną chyba nigdy nie trwa długo, za to daje ogromne efekty. Dzięki żympoleniu Cobaina tysiące ludzi zaczyna interesować sie AiC, czy Pearl Jamem. Potem, dzięki Alice'om i PJ przeskakuje sie na Malfunkshun, TAD czy Green River. To jak ewolucja :D Słuchałem Nirvany jak psychopata kilka lat temu. Teraz nie potrafie do niej wrócić bo brzmi naprawde słabo w porównaniu do innych :) To chyba jedyny zespół grunge'owy którego nie potrafie słuchać bo mnie męczy...
Według mnie hymnem muzyki grunge nie powinien być utwór sprzeczny z założeniami tego gatunku. A grunge był przeciwny komercji. Owszem, mógł być hymnem nastolatków lat 90 ale nie grunge'u (tę różnicę chciałam podkreślić).
To tak jakby kwaśne jabłka reprezentowało słodkie ( nie udało mi się na poczekaniu wymyślić lepszego porównania).
Zgodzę się - przy tym utworze należy się bawić - bo to fajny, energiczny utwór
To co pisałam o obrażaniu się na cały świat itp to była... Ironia.
Istnieje fala dzieci, które zachwycone życiem, osobą Kurta Cobaina chcą się upodobnić do swojego idola. Stąd ta wzmianka o piciu pod mostem, buncie.
Może niepotrzebnie uczepiłam się tych dzieciaków, ale ich wypowiedzi na forach itp mnie zainspirowały
Marianne napisał/a:
Utwory wpadajace w ucho sa dla zbuntowanych nastolatkow? :P
Tak. Ale większym naciskiem na słowo "nastolatków". A zbuntowanych w wersji light (przyznaję - źle to napisałam, mój błąd:-P). Ale z czasem gust się kształtuje i doceniamy sam utwór a nie fakt, że odniósł tak wielki sukces.
_________________ Trafiłam obok? Tam był mój cel.
Dureń z miłości się zabija, a mądry wzgardzi i omija.
chyba nikt nie zaprzeczy, ze Jackosn w ucho nie wpada (;
Nie wstydzę się nawet przyznać że ma dobre kawałki ;)
Jack napisał/a:
Kiedyś dość często natykałam się na fanów tego zespołu.I dokładnie takie odnosiłam wrazenie,tak jakby Nirvana była dla nich tylko częścia młodzieńczego buntu,zwłaszcza że teraz, większość z nich już jej nie słucha.
Błędne rozumowanie patrzenia na Nirvanę przez pryzmat młodych (żeby nie powiedziec gówniarzy) fanów. Subiektywna ocena, oj za bardzo subiektywna.
Marianne napisał/a:
Ten kawałak jest po prostu dobry
- || -
Orenisha napisał/a:
Swój weltschmerz i inne fanaberie przelały na fascynację Cobainem. I okrzyknęły go swoim idolem (myślę, że wystarczy kilka porządnych klapsów, żeby rozwiązać ten problem ).
A to inny w zasadzie problem. Cobain bawił się w rockmana takiego jakich wielu, to po prostu nieprzewidywalny sukces.
Nevermind to dobra płyta gdy słucha się jej umiarkowanie, co za duzo - każdemu może obrzydnąć. Znam osoby które wstydzą się i wypierają się tego iż kiedys słuchały Nirvany... to mnie zawsze ciekawiło. Lepiej pozyskac uznanie w oczach innych twierdząc że muzyczne ścieżki torowały ambitniejsze nuty (w sensie mniej dostępne i mniej popularne) - tu ze łzami (wzruszenia) w oczach wspominam, urzekającą bajeczkę mojego kumpla którego znam od dziecka i w jego przypadku mydlenie komuś oczu nie ma sensu.
Rozgrzeszam wasz monocentryzm muzyczny, zwłaszcza że PJ jest lepszy
karl napisał/a:
brzmi naprawde słabo w porównaniu do innych
ale to już w moim przypadku za mocne stwierdzenie, napisałbym "prze eksploatowana materia" i fajnie się np do Nevermind wraca po czasie
karl napisał/a:
Dzięki żympoleniu Cobaina tysiące ludzi zaczyna interesować sie AiC, czy Pearl Jamem. Potem, dzięki Alice'om i PJ przeskakuje sie na Malfunkshun, TAD czy Green River.
tu się zgodzę, sam miałem podobnie, moja młodzieńcza fascynacja hard rockiem przekierowała mnie na Nirvanę, grającą też spontaniczną muzykę jak me luby, co zaowocowało poznaniem prawdziwego grunge, i droga wiodła prosto do serca grunge, czym w moim mniemaniu jest Pearl Jam, Alice In Chains i Screaming Trees (z pogrubieniem pierwszego).
doszukajcie się pod skorupą komercjalizacji Nevermind tej duszy która tchnęła umarłe ciała muzyki z Seattle, bo bez tego nigdy nie dowiedzielibyście się o istnieniu obecnie czołowych przedstawicieli tego gatunku. Czasami trzeba docenić sens i cel popularyzacji muzyki, bo nierozpowszechniona dociera do niewielu odbiorców.
Gwałcenie tych reguł to jawna ortodoksja, chora ortodoksja jakiej dopuszczają się konserwatywni w materii muzycznej punkowcy.
Jack napisał/a:
Kiedyś dość często natykałam się na fanów tego zespołu.I dokładnie takie odnosiłam wrazenie,tak jakby Nirvana była dla nich tylko częścia młodzieńczego buntu,zwłaszcza że teraz, większość z nich już jej nie słucha.
Błędne rozumowanie patrzenia na Nirvanę przez pryzmat młodych (żeby nie powiedziec gówniarzy) fanów. Subiektywna ocena, oj za bardzo subiektywna.
Nie oceniam Nirvany przez pryzmat jej młodych fanów.
Uważam,że Orenisha b. trafnie ujęła to, jak to CZĘSTO bywa ,ze słuchaniem muzyki tego zespołu przez nastoletnich fanów.
Według mnie hymnem muzyki grunge nie powinien być utwór sprzeczny z założeniami tego gatunku. A grunge był przeciwny komercji. Owszem, mógł być hymnem nastolatków lat 90 ale nie grunge'u (tę różnicę chciałam podkreślić).
Och, utwór nie był sprzeczny z załozeniami nurtu, jeśli już chcemy nazywac grunge nurtem w muzyce. Wraz z ukazaniem się teledysku, ruszyła maszyna, której już Nirvana nie mogla powstrzymac.. teoretycznie. Wyobraz sobie, ze bys go teraz pierwszy raz usłyszała, na pewno nie pomyslalabys komercja, bo i na jakiej podstawie miala bys to okreslic? Im worse at what I do best/And for this gift I feel blessed/Our little group has always been/And always will until the end.. itd. Ten tekst nie jest kierowany do mas.
Chodzi o ten caly proces, który potem, po jego ukazaniu się zaszedł. I dlatego, mysle, nazywamy go komercyjnym, bo jak bysmy go teraz uslyszeli pierwsz raz, to nie sadze, bysmy go tak odebrali. Jasne, melodyjny jest, no ale bez przesady, ten głowny riff jest niezły.
Jeju, już dalibysmy spokoj nastolatkom, a my co, nastolatkami nigdy nie byliśmy? Ehh.. gdybysmy byli madrzejsi, to bysmy się nie podniecali czescia grupy sluchajacej Nirvany, tylko ich muzyka..
Och, no wiem, ze ironizowałas, ale poprzez ironie wyrazamy tez swój poglad, no nie? No, wiec już chyba rozumiesz, co miałam na myli. A poza tym, ironizowac tez trzeba umiec, a to co napisałas w formie ironii, moim zdaniem, jest bez sensu a to dlatego, że jest to:
jordi napisał/a:
Błędne rozumowanie patrzenia na Nirvanę przez pryzmat młodych (żeby nie powiedziec gówniarzy) fanów
.. (:
karl napisał/a:
Teraz nie potrafie do niej wrócić bo brzmi naprawde słabo w porównaniu do innych :)
Odstaw klej :P
Ja oczywiście tez lubie muzyke Jacksona, na tyle ile znam. W dziecinstwie za kazdym jego teledyskiem szalałam, pocisk! Nice linki (;
Rockmani chyba się nie bawia w rockmanow, tylko nimi sa albo nie..
Jordi, nie porwnuj PJ, AiC i Nirvany, bo to nie jest jeden i ten sam gatunek muzczny. Tu mamy metal/punk/ i rock, bo nie wiem, jak muzyke PJ okreslic.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum