dla mnie film w kurcie to kolejna żałosna próba zarobienia na czymś życiu....... niech dadzą facetowi spokój , żył i umarł czy sie tam zabił.... my go pamiętamy , jak by ktoś zrobił film o moim życiu to bym mu dał skierowanie na chirurgie chyba... pozdro 665
_________________ Jestem wredny i zmęczony.
Sikam napalmem i jem drut kolczasty.
to jest rozmowa o Last days?
no sorry,film do bani. Nudny jak cholera,a ten cały McGregor czy jak mu tam założył sobie zespół Pagoda,łudząco przypominający Nirvanę. Coś tu chyba komuś odpieprzyło xD
Bless
to jest rozmowa o Last days?
no sorry,film do bani. Nudny jak cholera,a ten cały McGregor czy jak mu tam założył sobie zespół Pagoda,łudząco przypominający Nirvanę. Coś tu chyba komuś odpieprzyło xD
Bless
Ocho, mam dziwnie znajome uczucie że to kolejna Wielka Fanka Nirvany (w skrócie WFN). Sorry ale Ewan McGregor nie grał w tym filmie (tak apropo to jest świetnym aktorem). Pozatym ten film jest raczej poświęcony emocjonalnej części Cobaina a nie jego biografii.
_________________ Do mnożenia trzeba dwojga, znaczy się samca i samicy. Cóż to, czy te zeugle lęgną się niczym pchły albo myszy, ze słomy zgniłej w sienniku? Każdy głupek to przecież wie, że nie ma myszów i myszowych, że wszystkie one jednakie i lęgną się same z siebie i ze słomy zgniłej.
Tajest, każdy pyłek jego skremowanego ciała zapłakał gorzkim żalem nad bezczeszczeniem obrazu świetlistej osoby imć Cobaina. Nic jak tylko aureolę dorysować.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum