Sometimes – Czasami
Wielkie palce rozmazują farbę
Ty jesteś Bogiem i masz duże ręce
Kolory się mieszają w wyzwania jakie stawiasz ludziom
Szukam swej roli
Poświęcam siebie, małego mnie
Jak książka pomiędzy wieloma innymi na półce
Czasem wiem, czasem powstaję
Czasem upadam, czasem nie
Czasem odczuwam zażenowanie, czasem żyję
Czasem chodzę, czasem klęczę
Czasem w ogóle nie mówię o niczym
Czasami zwracam się do samego siebie, drogi Boże…
Hail Hail – Niech Będą Pozdrowieni
Czy jest tu miejsce dla nas dwojga?
Nas dwojga rozdzielonych
Czy zwolniono nas z obowiązku?
Czy to wszystko co mamy?
Najpierw słyszę słowa, potem rozmyślam
Ja nie chcę myśleć, ja chcę czuć
A jak się czuję…?
Jeśli ty jesteś tą jedyną, czy ja tobie kiedykolwiek będę wystarczać?
Niech będą pozdrowieni szczęśliwi, mam na myśli zakochanych
Będę kochać cię do śmierci…i jeszcze dłużej
Czy my zmierzamy do tego samego miejsca?
Jeśli tak, czy mogę tam przyjść?
Przeszłość, którą dźwigamy jest jak toczące się, ciężkie jajo
Mógłbym się odnowić, nie doceniasz mnie
Czasami uświadamiam sobie
Że mogę być tylko na tyle dobry, na ile mi pozwolisz
Czy jesteś kobietą w wystarczającym stopniu, by być mym mężczyzną?
Zabandażowani ręka w rękę
Dla mnie to jest ucieczka w wyścigu, którego nie można wygrać
Wszyscy pozdrówmy szczęśliwych, mam na myśli zakochanych
Jeśli ty jesteś tą jedyną, czy mogłabyś chociaż raz…
Chcę być dla ciebie tym jedynym, wystarczającym
Ty dla mnie jesteś
Who You Are – Kim Jesteś
Ześlij siebie
Nie wywyższaj się
Transcendentalną konsekwencją
Będzie przekroczenie miejsca, w którym jesteśmy i tego, kim jesteśmy
Zdeptany mech na duszach
Wszystko zmienia to, że Ty jesteś ich częścią
Wszystko rozumiesz? Wcale nie
Nie możesz bronić popieprzonych ludzi
Zabierz mnie w podróż zanim odejdziemy
W otoczeniu klaszczących dłoni, silnego wiatru
Zbiegiem okoliczności wypadnięcie ze szlaku, w błoto
Oto wcześniej wspomniany mech
Już tak niewiele czasu do odejścia
Światło stopu spełnia swe zadanie
Powiedziałbym - oto i Twoja rola
Taka jest Twoja rola?
Kim jesteś?
In My Tree – Na Moim Drzewie
Tutaj, wysoko na moim drzewie
Gazety nie mają dla mnie znaczenia
Koniec z łomami do mej głowy
Zamiast tego wymieniam historie z liśćmi
Macham do wszystkich moich przyjaciół
Ale oni mnie nie zauważają
Ich oczy są wytresowane, by patrzeć na ulicę
Chodniki, papierosy i sceny
Tutaj, wysoko zaczynam się trząść
Tutaj, wysoko zadrapuję niebo
Jestem tak wysoko
Zatrzymuję oddech, głęboko w mojej piersi, tak jak niewinność
Pamiętam kiedy przysięgałem, że wiem wszystko
A wiedza jest jak drzewo…
Rośnie, tak jak ja
Jestem tak lekki, gdy potrząsa mną wiatr
Jestem tak wysoko, że zadrapuję niebo
Jestem tak wysoko
Zatrzymuję oddech, wracam do mego gniazda
Śpię niewinnie
Tutaj, wysoko łamią się gałęzie
Tutaj, wysoko zadrapuję niebo
Moje oczy są szeroko otwarte
Dostrzegam moją niewinność
Odzyskałem moją niewinność
Wciąż ją mam
Smile – Uśmiech
Czy to nie sprawia, że się uśmiechasz?
Kiedy słońce nie świeci?
Gdy nie świeci wcale?
Już za Tobą tęsknię
Tęsknię za Tobą zawsze
Już za Tobą tęsknię
Tęsknię za Tobą cały dzień
Tak właśnie się czuję
Trzy pokrzywione serca
Wiry wszędzie wokoło
Tęsknię za Tobą cały dzień
Off He Goes – On Się Wypala
Znam człowieka
Jego twarz wydaje się naprężona i spięta
Jakby jechał motocyklem przy najsilniejszym wietrze
Więc podchodzę taktownie
Sugeruję, że powinien się odprężyć
Ale on zawsze jest w biegu
Powiedział, że spotkamy się po gorszej stronie
Podczas tej podróży, którą uważa za przejażdżkę
Bierze na siebie zbyt wiele
Oto on, w swym idealnie zaniedbanym ubraniu
Ma jeszcze dojść do siebie
Ale widziałem jego zdjęcie
Nie wygląda tak samo po tych przejściach
Wracamy do przeszłości…
Zastanawiam się nad jego wnętrzem
Wygląda to tak jakby jego myśli go przerastały
Zabrano go
Dokąd? Nie wiem
Wypala się przez swoją idealnie zaniedbaną nadzieję
Teraz przecieram oczy, bo jednak wrócił do siebie
Wygląda na to, że moje pierwotne przekonania były tym, co powinno zostać spalone
Bo on wciąż się uśmiecha i nadal jest silny
Nic się nie zmieniło
Tylko otaczające nas bagno
Ono akurat się powiększyło
Teraz znów jest w domu i śmiejemy się
Jak zawsze kiedyś
To ten sam, mój stary dobry przyjaciel
Aż do za piętnaście dziesiąta…
Zobaczyłem wkradające się napięcie
Wygląda na rozproszonego i już wiem, co zaraz się wydarzy
Zanim postawił pierwszy krok
Znów zgasł
Habit – Nałóg
Widzę jak przydarza się to parze przyjaciół
Widzę jakie przesłanie to niesie
Wznoszą się dzięki temu, co samo w sobie jest upadkiem
Tylko po to, by dowiedzieć się o co to całe zamieszanie
To niepodobne do ciebie
Kolejny nałóg mówi, że jest w tobie zakochany
Kolejny nałóg mówi, że za bardzo zwlekasz
Kolejny nałóg jak niechciany przyjaciel
Jestem taki szczęśliwy, że postępuję właściwie
To niepodobne do ciebie
Nigdy bym nie pomyślał, że się uzależnisz
Nigdy ty…
Nigdy bym nie pomyślał, że się uzależnisz
Mówiąc jako dziecko lat dziewiędziesiątych…
Nigdy bym nie pomyślał, że się uzależnisz
Nigdy ty…
Nigdy bym nie pomyślał, że się uzależnisz
Nigdy ty…
Nigdy ja…
Red Mosquito – Czerwony Komar
Wyglądałem przez okno z czerwonym komarem
Nie wolno mi było opuścić pokoju
Obserwowałem zachodzące słońce
Teraz słońce wschodzi
Gdzieś pomiędzy jednym a drugim…
Zostałem ukąszony, to musiał być diabeł
Złożył mi krótką wizytę, przypominającą o jego obecności
Dającą mi do zrozumienia, że on cały czas czeka
Ciągle czeka
Czerwony człowiek w twym sąsiedztwie
Nazwij to zachowaniem:
Gdy wspinasz się po śliskich wzgórzach
Jesteś dwa kroki przed nim, a na szyi czujesz ukąszenia
Unosi się tuż nad twoim łóżkiem
Zostałem ukąszony, to musiał być diabeł
Złożył mi krótką wizytę, przypominającą o jego obecności
Dającą mi do zrozumienia, że on cały czas czeka
Ciągle czeka
Gdybym tylko wtedy wiedział to, co wiem teraz….
Lukin - Lukin
Jadę ulicą
Nie mogę kurwa znaleźć kluczy do mojego własnego domu
Więc idę się przejść, żeby móc pozemścić jaki jestem durny
Skręcam w prawo za łukami śmierdzącymi tłuszczem i kośćmi
Zatrzymuję się przy supermarkecie, ludzie gapią się na mnie jak na psa
Idę od Lukina
Zajrzę do Lukina
Pukam do drzwi Lukina
Otwieram lodówkę - teraz wiem, że warto żyć
Znalazłem klucze, ale gdy wracam zastaję drzwi otwarte
Jakaś pieprzona wariatka twierdzi, że ją zgwałciłem i jestem ojcem jej ukochanego synka
Znalazłem moją żonę, dzwonię po gliny
Dzisiaj pracy nie ma końca
Ostatnie co usłyszałem to to, że ta wariatka kupowała broń
Present Tense – Czas Teraźniejszy
Czy widzisz jak to drzewo się zgina?
Czy to cię inspiruje?
Wychyla się, by złapać promienie słońca
To lekcja, którą warto wprowadzić w życie
Czy czerpiesz cokolwiek z tej obejmującej wszystko podróży?
Możesz spędzać czas samotnie
Rozpamiętując minione żale
Lub możesz pogodzić się ze wszystkim
I uświadomić sobie, że jesteś jedyną osobą, która nie potrafi ci wybaczyć
Życie w czasie teraźniejszym ma o wiele większy sens
Czy posiadasz koncepcje dotyczące tego jak kończy się to życie?
Sprawdziłeś swe ręce i przestudiowałeś bieg linii
Czy posiadasz wiarę, że droga przed nami prowadzi ku światłu?
Wydaje się, że niepotrzebnie coraz trudniej jest znaleźć podejście i sposób na życie
Czy czerpiemy cokolwiek z tej obejmującej wszystko podróży?
Możesz spędzać czas samotnie
Rozpamiętując minione żale
Lub możesz pogodzić się ze wszystkim
I uświadomić sobie, że jesteś jedyną osobą, która nie potrafi ci wybaczyć
Życie w czasie teraźniejszym ma o wiele większy sens
Mankind - Ludzkość
Będziesz spędzał czas słuchając radia
Będziesz chodził na dyskoteki
Będziesz zachowywał się jak imprezowicz
Ja będę posługiwał się telefonem
Wychodząc samotnie, do strefy radarowej
To wszystko jest tylko nieumyślną imitacją
I nie znaczy to wcale, że moją
Tak robi cały naród
To wszystko jest tylko nieumyślną symulacją
Wzorem rozpowszechnionym w całej ludzkości
Co sprawiło, że cały świat udaje?
Będę bawił się moim magazynem
Używał lysteryny jak owaltyny
A ty będziesz zanużać się swoim pancernikiem
Po najnowszą wskazówkę, po najnowsze marzenie
To wszystko jest tylko nieumyślną imitacją
I nie znaczy to wcale, że moją
Tak robi cały naród
To wszystko jest tylko nieumyślną symulacją
Wzorem rozpowszechnionym w całej ludzkości
Co sprawiło, że cały świat udaje?
I’m Open – Otwarte
Człowiek leży w łóżku, w pokoju bez drzwi
Czeka, mając nadzieję na czyjąś obecność
Na wejście czegokolwiek
Po spędzeniu połowy swego życia na poszukiwaniu
Wciąż czuł się tak pusty jak sufit, w który się wpatrywał
Żyje, ale nie czuje absolutnie nic, więc czy rzeczywiście żyje?
Kiedy miał sześć lat wierzył, że księżyc ponad jego głową podąża za nim
Zanim skończył dziewięć lat odszyfrował iluzję
Wymieniając magię na fakt
Tej transakcji nie da się cofnąć
Więc właśnie tak wygląda dorosłość…
Gdyby tylko teraz wiedział to, co wiedział wtedy
Otwarte
Wejdź, wejdź…
Leżąc na boku, na pogniecionym prześcieradle
Decyduje się marzyć, wymarzyć sobie swoje nowe ja dla samego siebie
Around The Bend – Za Zakrętem
Życzę ci wszystkiego co najlepsze
By przepełniał cię spokój umysłu
Nakrywam cię i wysyłam w podróż
Będę obserwował jak oddychasz
Leżę spokojnie, poruszasz się
Więc wysyłam cię za zakręt
Tulę twoją głowę głęboko w moich ramionach
Opuszkami palców zamykam twe oczy
Zasypiasz, moja dziecinko
A za zakrętem świeci słońce
Wszystkie wieczory tak blisko ciebie jak dziś
To właśnie te chwile za którymi tęskniłem
Proszę wybacz mi, kochanie wybaczysz mi?
Proszę wybacz mi i pozwól dzielić z tobą to miejsce za zakrętem
Jesteś aniołem kiedy śpisz
W tym stanie chciałbym pozostawić twoją duszę
Daleko, daleko za zakrętem