Wiek: 21 Dołączył: 31 Sie 2006 Skąd: Bartoszyce/Gdańsk
Wysłany: 2006-10-25, 12:01 Facelift [1990] [PL]
Umrzemy Młodo
Strach jest na ścianie
Strach jest na tej drodze
Patrz gdzie plujesz
Radziłbym Ci czekać zanim to się skończy
Wtedy zostaniesz uderzony
I powinieneś zapamiętać na przyszłość
I umrzemy młodo
Szybciej niż biegniemy
Na dół, na dół, toczysz się na dół
Obserwuj jak krew unosi się w błotnistym rynsztoku
Przyjmij kolejne uderzenie
I pochowaj swojego brata
I umrzemy młodo
Szybciej niż biegniemy
Strach jest na ścianie
Strach jest na tej drodze
Kolejna ślepa uliczka
Pocisk namierza miejsce w którym się schyliłeś
Zostałeś trafiony
Powinieneś zapamiętać na przyszłość
Szybciej niż biegniesz
Umrzemy młodo
Facet w Pudełku
Jestem facetem w pudełku
Pochowanym we własnym gównie
Nie przyjdziesz uratować mnie, uratować mnie
Nakarm moje oczy, potrafisz zamknąć je i zszyć?
Jezu Chryste wyprzyj się swojego Stwórcy
On, który próbuje, będzie stracony
Teraz nakarm moje oczy, zamknąłeś je i zszyłeś.
Jestem psem, który jest wyczerpany
Wepchnij mój nos w gówno
Nie przyjdziesz mnie uratować, uratować
Nakarm moje oczy, potrafisz zamknąć je i zszyć?
Jezu Chryste wyprzyj się swojego Stwórcy
On, który próbuje, będzie stracony
Teraz nakarm moje oczy, zamknąłeś je i zszyłeś.
Morze smutku
Umysł, destrukcyjny smak
Wybrałem...spacer wśród zatracenia
To było Twoje serce
Zagubione w ciemności
Przerwij pogoń
Ściany na przeciw, silne i wysokie
Jak moje 'castle crumbles' z czasem
Myślę o Tobie
O tak
Jak o zbrodniarzu
Otworzyłeś ogień... i Twoja skaza była prawdziwa
Otworzyłeś ogień... moja czaszka uśmiecha się do ciebie
Otworzyłeś ogień...
Żyję jutrem, Ty nie zrozumiesz
Jak się tarzasz w morzu smutku
Linie przecinają wzdłuż moją twarz
Czemu wyśmiewasz moją pokraczność
Nigdy się nie dowiem
Jak dalego trzeba iść
By dobiec do tego miejsca
Otworzyłeś ogień... i Twoja skaza była prawdziwa
Otworzyłeś ogień... moja czaszka uśmiecha się do ciebie
Otworzyłeś ogień...
Żyję jutrem, Ty nie zrozumiesz
Jak się tarzasz w morzu smutku
Wykrwaw Czubka
Mój kubek wylał swoją zawartość
Jak krew z kamienia
Postawiona dla mnie teza
Nazwij się Bogiem i wykrwaw czubka
Lubię widzieć
Jak wy wszyscy wykrwawiacie się dla mnie
Kiedy świnie biegną wolniej
Pozwól strzale lecieć
Kiedy grzech skłamie śmielej
Wyrwę twoje oko
Postawiona dla mnie teza
Nazwij się Bogiem i wykrwaw czubka
Lubię widzieć
Jak wy wszyscy wykrwawiacie się dla mnie
Twój cierń, mój kochanek
Szatan ma Twoje udo
Jeśli wkradnie się do Ciebie głód
Kopnę Cię, jeśli spróbujesz
Postawiona dla mnie teza
Nazwij się Bogiem i wykrwaw czubka
Lubię widzieć
Jak wy wszyscy wykrwawiacie się dla mnie
Nie mogę sobie przypomnieć
Obróć sie i powiedz
Przerwij badania, nie jadłem dziś
I moje oczy zmieniają kolor na szary
Jak się nazywasz?
Nie mogę sobie przypomnieć... nie mogę sobie przypomnieć
Próbowałeś mnie upokorzyć
Czuj ból i zachowaj go do śmierci
Bez oczu nie możnesz płakać
Kto jest winny?
Nie mogę sobie przypomnieć... nie mogę...
Zapamiętaj swoją tożsamość, wizje z mojego umysłu
Krzyczą we mnie
I mamo, mamo, ooh... moje złe majaki z dzieciństwa
Powalają mnie, ale mam wystarczająco dużo nienawiści by oddychać
Zaciśnij swoje gardło i skradnij energię
Wziąłeś wszystko, ale moja wola istnieje
Teraz strata Twojego boga nie sprawi, że zacznę krwawić
Jestem żywy.
Miłość, Nienawiść, Miłość
Próbowałem Cię kochać, myślałem, że umiem
Próbowałem być Twój, myślałem, że potrafię
Chcę otrzeć skórę z Twojej twarzy
Zanim rzeczywistość przeniesie Cię do niebytu
Powiedziałaś mi, że jestem jedyny
Słodki mały aniołku, powinieneś uciekać
Leżąc, płacząc, umierając by żyć
Naiwność tworzy moje piekło
Oszukując siebie samego, ciągle wiem więcej
To byłoby prostsze z dziwką
Próbując zrozumieć moją małą dziewczynkę
Moją zakręconą pasję, by być Twoim światem
Zagubiony wewnątrz mojej chorej głowy
Żyję dla ciebie, choć nie jestem żywy
Powstrzymaj moją rękę zanim zabiję
Ciągle Cię kocham, ale ciąglę płonę
Tutaj byłem, pijany na stole
Krzycząc spocony, z gołymi stopami na podłodze
W moim życiu nie było lekko
Rzeczy mogą ranić i palić bardzo często
Ale ja siedzę, myślę o czymś
Przestraszony by stawić czoło, umierające nic
Widzę okres, czekałem na niego
To już nie jest to
Idę wtedy, kiedy czuję się zdolny
Jak mam walczyć, czemu czuję się obolały
W moim wzroku niezapomniane
Uczucie, wszystko jedno, zęby były zatrute
Za uśmiechem język, który śpi
Myszołów krzyczy, kiedy mięso się rozdziera
Widzę okres, czekałem na niego
To już nie jest to
Tutaj siedzę, pisząc na papierze
Próbując myśleć o słowach, których nie możesz zignorować
W moich oczach jestem bezbarwny
Zadrapanie na twarzy, dziesięć unikniętych
Podpisz umowę, zakceptuj wniosek
Mniejsza ryba, tak wielki ocean
Widzę okres, czekałem na niego
To już nie jest to
Światło słoneczne
Jeden, jedyny raz, yeah
Jestem zbyt zaraźliwy
Pełen chorego pożądania
Czy jestem taki, obiecuję
Płonący korpus stosu
Wtedy jakiś kumpel zszedł by dotknąć Matki
Matka była dotknieta i kumpla już tu nigdy nie było
Nie będzie dnia, którego słońce nie pęknie
Ukazując jakieś imię wzdłuż moich pleców, przejmujesz się tym?
Znajdź kogoś, kto Ci to wytłumaczy.
Światło słoneczne... słodka miłości mojej pracy
Nie ważne... nie obchodzi mnie to więcej.
Pamięci, uczyń mnie wolnym, yeah
Nie obchodzi mnie to więcej
Matko proszę, przyjdź po mnie
Potrafisz stawić czoła pytaniu?
Czy moja dusza jest kompletna?
Światło słoneczne... słodka miłości mojej pracy
Nie ważne... nie obchodzi mnie to więcej.
Odstawić Ciebie
Łamacz serc, czuje się dobrze
Koniec ciała... umysł
To jest wolniejsze, degradacja również uzależnia
Osobisty przegląd
Widzę jaka może być cena
Ty wiesz, że ja Ciebie nie potrzebuję
Po prostu nie potrafię Ciebie odstawić
Widzę ile to wszystko dla mnie znaczy
Kochanie, nie potrzebuję Ciebie
Ja po prostu nie potrafię ciebie odstawić
Mocny pijak, czuje się rozdrażniony
Twój twórca... mój
To jest wolniejsze, degradacja również uzależnia
Osobisty przegląd
Widzę jaka może być cena
Ty wiesz, że ja Ciebie nie potrzebuję
Po prostu nie potrafię Ciebie odstawić
Widzę ile to wszystko dla mnie znaczy
Kochanie, nie potrzebuję Ciebie
Ja po prostu nie potrafię ciebie odstawić
Wszystko co kupujesz, jest dla brzęczenia
Za każdym razem kłamiesz tak samo
Ooo, jeśli potrzebujesz rymu żeby zabić muzyka
Zastrzel mnie zanim stanę się bezpośredni
Zdezorientowanie
Nie ma czasu by dać to wszystko
Powoduję Twój smutek i pompuję swoją nienawiść
Dodatkowo Twoim zdaniem
Odchodzisz, ja biegnę, Ty spadasz
Na chudych kolanach, pełzniesz
Chcę Cię uwolnić, rozpoznać moją chorobę
Miłość, seks, ból, zdezorientowanie, cierpienie
Płaczesz tu, ja nic nie czuję
Tonąc, osuszając, topiąc się, krwawiąc, umrzeć
Więc siedzisz i myślisz o miłości
Ja czekam, nienawidzę coraz bardziej, spadam
Na chudych kolanach, pełznę
Chcę Cię uwolnić, rozpoznać moją chorobę
Miłość, seks, ból, zdezorientowanie, cierpienie
Płaczesz tu, ja nic nie czuję
Tonąc, osuszając, topiąc się, krwawiąc, umrzeć
Teraz nadszedł czas, by dać to wszystko
Znowu chowam swoje obawy
Na chudych kolanach będziemy pełznąć
Chcę Cię uwolnić, rozpoznać moją chorobę
Miłość, seks, ból, zdezorientowanie, cierpienie
Płaczesz tu, ja nic nie czuję
Tonąc, osuszając, topiąc się, krwawiąc, umrzeć
Miłość, seks, ból, zdezorientowanie, cierpienie
Wiem coś (o Tobie)
Czemu nie mogę sprawić żeby było dobrze
Lubię kopać i pieprzyc dookoła z Tobą każdego dnia
Powiem Twojej mamie
Yeh, zagłosuję przeciw Twojemu imieniu
Nie ma drogi, pójdziesz beze mnie
Za każdą szansę, którą Ci dam, zapłacisz
W Twojej przestrzeni, na mojej drodze Powiem Ci, że wiem
Coś o Tobie, wiem coś o Tobie
W Twojej przestrzeni, na mojej drodze Powiem Ci, że wiem
O Tobie, coś wiem
Czemu nie mogę odegnać Twoich słów
Chciałbym mieć Ciebie więcej w moich żyłach
Zamierzam powiedzieć Ci papa
Yeh, zamierzam spróbować i być przeciwko tobie, kochanie
Twój złoty klucz nie pasuje do mojego kibla
Dziś nie będzie żadnego gówna
W Twojej przestrzeni, na mojej drodze Powiem Ci, że wiem
Coś o Tobie, wiem coś o Tobie
W Twojej przestrzeni, na mojej drodze Powiem Ci, że wiem
O Tobie, coś wiem
Powiem Twojej mamie
Yeh, zagłosuję przeciw Twojemu imieniu
Nie ma drogi, pójdziesz beze mnie
Za każdą szansę, którą Ci dam, zapłacisz
W Twojej przestrzeni, na mojej drodze Powiem Ci, że wiem
Coś o Tobie, wiem coś o Tobie
W Twojej przestrzeni, na mojej drodze Powiem Ci, że wiem
O Tobie, coś wiem
Prawdziwa Rzecz
Nabałaganiłem do okoła, jak mały chłopiec
Dorosłem, uczyniłem winę moją nową zabawką
Przyjaciele mówią: Chłopiec,który wbija kołki do okoła, Ja powiedziałem
Nie troszczcie się o siebie i tylko
Dajcie mi kolejną rakietę (narkotyki-M.)
Yeah, yeah. yeah, yeah
Pod wzgórzem z kilkoma otworami w moim pasku
Zabierz to, nie chcę więcej
Nawet jeśli powiesz ostatni raz
Nie zostawię cię samego
Ponieważ schodzę w dół schodami na białej linie
Schodzę w doł schodami na białej linie
Schodzę w doł schodami na białej linie
Prosta do nikąd
Prowadź mnie w dół
Seksualna czekoladka, mała
Tłumaczenie - Moth
Ostatnio zmieniony przez Moth 2008-08-05, 22:55, w całości zmieniany 2 razy
Moth.. wszystko ok..poza kilkoma nieścisłościami..
ale "Seksualne czekoladowe dziecko" mnie rozłożyło na łopatki :D czy Ty nie widzisz , że cos nie tak jest ?:D
_________________ Your world can end in the blink of an eye. One event, one unexpected twist of fate and suddenly the world as you knew... is gone... forever. All that you held dear, all that you held close... is washed away in a sea of distant memory. Life... is cruel. Of this I have no doubt. But life continues on... with, or without you. One can only hope that one leaves behind a lasting legacy. But so often, the legacies we leave behind... are not the one we intended.
[ Dodano: 2007-12-23, 01:55 ]
lol..
to jest zwrot do osoby, kobiety określające.. ("Seksualna czekoladka maleńka") czym dla Staleya jest heroina..
na pewno nie chodzi tu odziecko
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum