Wysłany: 2007-11-16, 00:59 Alice In Chains rozważa nagranie nowej płyty
Cytat:
Nowy album Alice In Chains
Mając za sobą dwie trasy koncertowe z Williamem DuVallem na wokalu, grupa Alice In Chains rozważa nagranie nowej płyty.
Gitarzysta formacji, Jerry Cantrell, wyjawił, że zespół właśnie testuje nowe riffy i sprawdza świeże pomysły. - Nie jestem w stanie powiedzieć, kiedy ten album się ukaże - wyjaśnia muzyk. - Musimy nagrać materiał, z którego naprawdę będziemy zadowoleni. Jestem jednak pewien, że nam się uda. Na razie mamy mnóstwo ciekawych pomysłów i rozwiązań. Szykuje się dość agresywna muzyka, ale bardzo w stylu Alice In Chains. Na pewno dynamika utworów będzie nieco inna i William niewątpliwie odciśnie swe piętno na nowych kawałkach.
Kapela wznowiła działalność w 2005 roku. Oryginalny wokalista, Layne Staley, zmarł tragicznie w kwietniu 2002 roku.
no juz 3 news tego typu na onecie.. niech w końcu coś zrobia.
album dojdzie do skutku na pewno.. Jerry słynie z tego, że jeśli chce coś nagrać, to zrobi to za wszelką cene..a i teraz nie jest "osamotniony" jak w przypadku "Degradation Trip".
Z pierwotnym graniem to raczej nie bedzie miało nic wspolnego, tak sądze, komu by sie chciało odkopywać stare zwłoki
LOL. Nie na skąd
Nie rozumiem pojęcia "stare zwłoki"
Może to, że kawałki AIC są zapomniane, nie na czasie itp. jeśli tak, to gratuluje spostrzegawczości.
Cantrell ma swoj styl.. a styl jest nabyty i cięzko go zmienić.. więc właśnie spodziewałbym sie powrotu do korzeni..
A tu się nie zgodzę bo każda z płyt AIC była inna stylowo, co potwierdza tezę, że styl ulega zmianie.
Powiedziałabym, że w przypadku Alicji jakość, poziom był niezmienny i to chyba o to Tobie chodzi.
Ja mówie o stylu gry Cantrella a nie o stylu brzmieniowym płyty:|
Facelift - Heavy, hard
SAP - akustyczny
Dirt - grunge, hard rock,
Jar Of Flies - mieszanka, w stroe akustyczna
Tripod - hard rock, psychedela.
Ale gra Cantrella się nie zmienia.. na każdej płycie mamy pewien schemat, nie są to kawałki straszliwie skomplikowane.. natomiast z dużą dozą nakładanych wokali i całą tęczą gitar. Najbardziej bogaty był w te gitary Tripod.. ale Cantrell cały czas gra swoje. Słysze Dirt, Facelift, Tripod.. i wiem, że to AIC bo słychać tam gre Cantrella..dziwne kompozycje, często połamane i nadgorliwie agresywne i nieprzyjemne. To samo było na "Degradation Trip" i "Bogy Depot". o EPkach nie mówie, bo to był taki skok w bok.
Oczywiście z biegem czasu Jerry eksperymentuje.. ale nigdy nie pozbędzie się swojego stylu.. co sam zresztą przyznał.
Śmieszne jest to, że jak na osobe która pierwszą płyte AIC usłyszała mniej wiecej poltora roku temu.. straszliwie się wymądrzasz na temat tej kapeli GITB ;] nie tylko tutaj.
Początkowo podchodziłam do tej reaktywacji z nowym wokalistą dość sceptycznie, ale teraz mam nadzieję, że jakąś nową DOBRĄ płytę nagrają. Byleby tylko unikali grania akustycznego, które w AiC trochę mi nie podchodzi.
Powiem, że chętnie przesłucham ich nową płytę.
Większość osób, które znam z innych portali, upiera się, że są uprzedzeni do DuVall'a, że nie lubią jego wokalu, że przesłuchają płytę, ale nie oczekują od niej jakichś rewelacji, że ta "Alicja" nigdy nie będzie już tą samą "Alicją".
Mają troszkę złe podejście... przynajmniej dla mnie. Do DuVall'a nie mam nic, wręcz jestem ciekawska. Wokal... z tego, co słyszałam na filmikach na youtube, nienajgorszy, w porządku (choć słaba jakość dźwięku jest). Płyta jest dla mnie zagadką. Kto wie, co może powstać z takiego połączenia z brakiem głosu Layne'a? A co do tego, że "Alicja" nie będzie już taka jak wcześniej, się troszeczkę nie zgadzam.
Bo... reszta kapeli jest ciągle bez zmian. Odniosę się tu do wspomnianego stylu gry Cantrella - zapewne będzie tak samo bez zmian. Pewnie będzie eksperymentować, ale to może wyjść tylko na dobre. :)
No i bardzo dobre podejście.
Nie wiesz jak śpiewa DuVall?Przesłuchałem dwie płyty Comes With The Fall.. i Will ma bardzo fajny głos.. wyciąga bardzo wysoko, nawet wyżej od Staleya, brakuje mu tylko tej chrypki..no ale nie porównujmy tych dwóch panó..bo tak nie można.
Będą nowe kawałki, z nowym wokalem i te nowe utwory nie będa już kojarzone ze Staleyem, ale tylko i wyłącznie z DuVallem...i może to zamknie gęby sceptykom, ktorzy nic nie słyszeli a już krytykują. Layne był jeden, ale jak juz mowiłem.. Alice In Chains to uśpiony potwór, którego sen powoli sie kończy...
" i kiedy mocne ballady powrócą, znów będziemy mieli długie włosy" Jerry Cantrell
Szczerze, nie interesowałam się przeszłością DuVall'a, ale bardzo chętnie posłucham Comes With The Fall. Jestem, mimo wszystko, bardzo optymistycznie nastawiona do nowej płyty Alice In Chains.
Ja coś jednak czuję, że ci wszyscy sceptycy, którym nie podoba się, że DuVall będzie wokalistą na nowej płycie, tak czy siak będą porównywać "starszą" Alicję do dzisiejszej.
W ogóle... mówią, że Alice In Chains bez Staley'a to nie Alice In Chains - że powinni zmienić nazwę - bla bla bla.
Zastanawiam się po co zmieniać nazwę, skoro nadal jest 3/4 pierwotnych muzyków...
Może tylko mnie wydaje się to normalne...?
Layne był bardzo oryginalnym wokalistą, wspaniałym wręcz. Głos - niesamowity. Bez żadnego porównania potrafiłabym rozróżnić głos Layne'a od Chris'a, Eddie'ego, Andrew Wood'a... Ale mimo wszystko nie skreślam Williama. :)
a niech nagrywaja płytkę, zobaczymy co z tego wyjdzie, jak bedzie kiepskie co najwyzej nie będę jej słuchał
_________________ I don't need anyone, don't need no mom and dad
Don't need no good advice, don't need no human rights
I got some news for you, don't even need you too
I got my time machine, got my 'lectronic dream
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum