_________________ Do mnożenia trzeba dwojga, znaczy się samca i samicy. Cóż to, czy te zeugle lęgną się niczym pchły albo myszy, ze słomy zgniłej w sienniku? Każdy głupek to przecież wie, że nie ma myszów i myszowych, że wszystkie one jednakie i lęgną się same z siebie i ze słomy zgniłej.
najbardziej mi się podoba z tych 8 które słyszałam :p :)
a podobno któraś tam była napisana /czy ogólnie - wzięła udział/ w Spidermanie 3? "She..." coś tam coś tam ;p prawda to jest?
_________________ If I can't be my own
I'd feel better dead!
Rówież w moim odczuciu "my song" jest najlepszym kawałkiem Jerrego. Generalnie facet nie jest złym wokalistą, może bez wielkiego i charakterystycznego głosu, ale nie jest żle.
Myślę, że jego problemem jest to, że nie ucieknie od etykiety Alice in Chains. A od Alice in Chains i wokalu bezpośredno dochodzi się do Staleya. Layne obdarzony był jak wiadomo charakterystycznym głosem. Dlatego chcąc oceniać Cantrella trzeba odciąć go od osoby Staleya.
Sam przyznaję że dla mnie Alice ... zawsze to zawsze spółka Cantrell i Staley. I chodź nic nie mam do Duvalla, to jednak nie mogę sie przełamać
_________________ Do mnożenia trzeba dwojga, znaczy się samca i samicy. Cóż to, czy te zeugle lęgną się niczym pchły albo myszy, ze słomy zgniłej w sienniku? Każdy głupek to przecież wie, że nie ma myszów i myszowych, że wszystkie one jednakie i lęgną się same z siebie i ze słomy zgniłej.
Moim zdaniem Cantrell przegiał teledyskiem do My song xD
Jest niesamowity, jak to dziewczę tak go dręczy a on z takim zmęczeniem i spokojem po prostu sobie śpiewa.
Nie wiem ja zawsze będę jego wielką fanką, jest moim ulubionym gitarzystą i cokolwiek, będę się starala zrozumiec jego twórczość. To przez niego zaczęlam grać na gitarze i to przez niego moja gitara nazywa się Jerry (chyba)
najbardziej podoba mi się psychotic break z albumu degradation trip, bardzo dobry klimatyczny kawałek z resztą całą płytę jak i poprzednią uważam za dobrą, trzymającą poziom
Koleś całkiem fajnie przedstawia możliwości nie tylko tej gitary. Moim zdaniem G&L Rampage ma wszystko czego nawet bardzo wymagający gitarzysta potrzebuje, w szczególności to cholernie "grube" alicowskie brzmienie. Stawiam ja nawet wyżej od PRS'a. A to już coś.
Dla mnie Jerry to geniusz,przelewa swoje uczucia w piosenki,szkoda,ze tak wielu ludzi z nurtu grunge'u wolało przelewac je z narkotykami.. Uwielbiam jego muzyke, teksty, wokal. Jest dla mnie wzorem jako gitarzysta. takie piosenki jak 'Satisfy' czy 'Angel eyes' miażdżą ;)
Nie znam jego solowych poczynań, natomiast uważam, że na płycie "Black gives way to blue" wokal jest zbyt płytki (w porównaniu do płyt z Layne'm), co miejscami razi (zwłaszcza w zwrotkach). Po uszach dają mi też zejścia z wokalu (baardzo nieprzyjemne jak dla mnie). Są jednak utwory, które mi się podobają np. "A looking in view".
_________________ Moje postrzeganie świata jest dość krzywe, co nie pozwala mi pojąć pewnych faktów, lub pojmuję je w sposób zdecydowanie inny niż większość społeczeństwa. Proszę, bądź wyrozumiały i weź to pod uwagę komentując lub odpisując na moją wypowiedź.
Chociaż możliwe, że to wina nowego wokalisty. Jednakże przesłuchałam trochę jego solowych kawałków - może do tego nie dorosłam, albo co. Nie podoba mi się. Takie jakieś... świeże. Za świeże. Może jak trochę poleży na dysku to dojrzeje
_________________ Moje postrzeganie świata jest dość krzywe, co nie pozwala mi pojąć pewnych faktów, lub pojmuję je w sposób zdecydowanie inny niż większość społeczeństwa. Proszę, bądź wyrozumiały i weź to pod uwagę komentując lub odpisując na moją wypowiedź.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum