tzn? Bo ja mam uncut,gdzie jest tylko potknięcie w Sludge factory.Jest jeszcze inne/inna wersja video?
Nie ma czegos takiego jak Uncut Alice in Chains. To co masz to po prostu wersja DVD, chociaz slyszalem, ze na VHS tez to jest.
W sieci krazy Unplugged Uncut Nirvany, bo fan-pracownik MTV wyniosl je z archiwum, pelne video AiC dalej tam lezy, a z relacji osob, ktore byly na tym koncercie jako publicznosc, wynika, ze sa na nim takie smaczki jak 8 krotne zaczynanie Got Me Wrong, 3 razy Sludge Factory itp.
Layne , ktory zerwal kontakt z calym swiatem , zniszczony przez narkotyki ... Pomimo to wchodzi i spiewa ... spiewa bezblednie , genialnie. ... Unplugged nr 1
Jeśli chodzi o koncert unplugged to za każdym razem jak go słucham ( i oglądam) mam świadomość tego, że jakość nie jest najlepsza, że czasem Layne nie śpiewa na tym najwyższym poziomie, mam wrażenie, że Cantrell chciał, żeby go było dużo słychać na tej płycie ( no chyba, że było takie zamierzenie) no i że kawałki nie mają jakiś 'specjalnych' aranżacji, tylko brzmią podobnie do tych płytowych ( no po za tym, że są bez wtyczki)
Ale właśnie nie o to chodzi w tym koncercie, z tego obrazu i dźwięku bije taka niezwykła atmosfera i emocje, które za każdym razem potrafią poruszyć inny fragment mózgu odpowiedzialny za zupełnie inne uczucia. Każde zbliżenie na muzyków podczas utworów daje przekonanie, że oni też czuli ten koncert, jak już kiedyś pisałem Layne śpiewający would? potrafi wywołać smutek, że na tym koncercie, przynajmniej według mnie ta piosenka nabrała innego znaczenia, a pytania na końcu stały się bardziej osobiste dla wokalisty.
Zawsze kiedy mam ochotę się zrelaksować, wyciszyć, uciec od świata gaszę światło, zaparzam dzbanek zielonej herbaty, włączam koncert i oddaje całkowicie moje zmysły bodźcom, które płyną z ekranu.
Trzeba chyba tylko pamiętać, żeby tego koncertu nie słuchać tylko się nim delektować i nie robić tego często, słuchać tylko na wyjątkowe okazje, tak żeby nie spowszedniał i cały czas zaskakiwał.
Wiek: 22 Dołączył: 31 Sie 2006 Skąd: Bartoszyce/Gdańsk
Wysłany: 2009-06-07, 16:21
Norbert napisał/a:
Cantrell chciał, żeby go było dużo słychać na tej płycie ( no chyba, że było takie zamierzenie) no i że kawałki nie mają jakiś 'specjalnych' aranżacji, tylko brzmią podobnie do tych płytowych
Jerry na Unplugged śpiewał dokładnie te same partie, które są zarejestrowane na "normalnych" LP-ach. Skąd stwierdzenie, że chciał "żeby go było dużo słychać na tej płycie"?
Piosenki Nirvany i Pearl Jam również zdawały się nie być w jakiś odmienny sposób zaaranżowane od tych które można usłyszeć w wersji elektrycznej.
Piosenki Nirvany i Pearl Jam również zdawały się nie być w jakiś odmienny sposób zaaranżowane od tych które można usłyszeć w wersji elektrycznej.
Nie były, ale mimo wszystko unplugged AiC jest tym najbardziej klimatycznym, przynajmniej wg. mnie i osobiście uważam, że niektóre piosenki zyskują w porównaniu z ich oryginalnymi, albumowymi wersjami, jak choćby otwierający Nutshell.
_________________ byle dalej od samotności
www.pajacyk.pl
Jerry na Unplugged śpiewał dokładnie te same partie, które są zarejestrowane na "normalnych" LP-ach. Skąd stwierdzenie, że chciał "żeby go było dużo słychać na tej płycie"?
Ja odnoszę takie wrażenie, może to kwestia nagłośnienia i jakości nagrania które posiadam. Nie szukam tu jakiś teorii spiskowych, ale po prostu mam wrażenie, ze jest go więcej/jest głośniejszy niż tak normalnie na płytach, w tych utworach. Zresztą sam dobór kawałków, zwiększa troszkę udział Cantrella w wokalu
Bo to kto ile w siebie wlał przed koncertem czy co sobie zaaplikował to zawsze gorący temat ogólnie zawsze byłam pod hmm wrażeniem tego jak muzycy są w stanie tak grać na koncertach po takich ilościach substancji jakie maja w organizmie .. lata praktyki
Coś jest jednak na rzeczy w tym przejęciu końcówki przez Cantrella i formą ogólnie Staley'a , ja jak go zobaczyłam po raz pierwszy tam to pomyślałam , że przecież ten człowiek na pewno po 1 piosence padnie , nie da rady , cień człowieka , straszne spustoszenie zrobiły z nim dragi aż ciężko patrzeć... a mimo to dał radę i to całkiem niezle... bardzo niezle.
Achh, właśnie od tego koncertu zaczęła się moja miłość do Alice in Chains! W ogóle bez porównania z unplugged z Nirvaną z którego tak naprawdę dobry jest tylko kawałek Where Did You Sleep Last Night (jak dla mnie, oczywiście). A w unplugged Alicji aż ciężko wybrać jeden:) Osobiście najbardziej chyba lubię Nutshell i Frogs (ta gitarka na początku!... ten głos!... Cudo!...)
_________________ "Rzeczywiście tak jak księżyc - ludzie znają mnie tylko z jednej, jesiennej strony..."
No fakt nutshell i frogs chyba wyszlo najlepiej, no po prostu nie moge sie nasluchac :D Uwielbiam moment Layna mowiacego FUCK i ten usmieszek xD
A co do unpluggedu Nirvany, wcale nie zagrali źle, video też się miło ogląda. Z tymże Kurt się często zacina xD
Unplugged jeszcze bardziej pogłębił moje uwielbienie do Alicji. W sumie nie miałam okazji zobaczenia go w całości w dobrej jakości (muszę się o to postarać ;) ale wersja audio bardzo mnie zadowoliła. Fajnie jest zamknąć oczy i w ciszy wsłuchać się w muzykę, delektować się i czuć ją. Genialnie wykonali Nutshell i No excusses (ale to moja subiektywna opinia). W ogóle - ta magia, Layne mimo braku sił, zmarnowany i wykończony... śpiewał. Jak zaznaczył Norbert koncert dobry na specjalne okazje i humor(?).
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum