jeśli chodzi o unplugged to mnie wyglądał nie na zaćpanego, lecz na 'zmęczonego'. Na wykończonego braniem. Czy był naćpany czy nie, nigdy się już tego nie dowiemy. :)
... sam powiedział po wywiadzie:
"Jeszcze nigdy nie doświadczyłem tak wspaniałego koncertu, mogłem przed nim nic nie brać ponieważ klimat jaki tam panował sam doprowadzał człowieka do takiego stanu jak narkotyki..."
przewiń sobie dodatkowo na Sludge Factory kiedy ściąga okulary... jeśli tak wygląda zmęczony człowiek to ja się zwalniam z pracy.
chainer napisał/a:
Layne nie byl nacpany:/ widziales kiedys nacpanego czlowieka..?? stary po heroinie to by biedak odfrunął daleko i nie potrafilby wyciagnac wyzszych partii napewno...
ćpaj kilkanaście lat to wtedy zobaczysz jak wyglądasz naćpany. Człowiek po dłuższym zażywaniu żeby normalnie funkcjonować musi brać... jeśli nie bierze wtedy zachowuje się dziwnie. nie wierzę, że był czysty i sam to potwierdził.
Layne ćpał tak czy siak... wystarczy poczytać trochę wypowiedzi reszty zespołu na ten temat.
Dodam jeszcze może - przejdź się na peron, znajdź jakiegoś kolesia, pogadaj z nim trochę i dopiero potem poznasz jak zachowuje się człowiek który NIEJEDNORAZOWO sobie zaaplikował....
wg. mnie tak nie wygląda "zmęczony" człowiek... tak wygląda ktoś naćpany... przejrzyj dokładniej unplugged... posłuchaj wywiadów kiedy jest pod pływem a kiedy nie jest i zasiądź do "bez prądowego show".
_________________
DW @ SABIAN @ REMO @ VATER
idiot
ja pierdziele,tak glupiej klotni to jeszcze na forum nie widzialem..czy to nie wszystko jedno czy layne zacpal przed koncertem czy nie? Mi to np. zwisa,a koncert uwazam za zajebisty.I to sie liczy-MUZYKA-a nie to czy wokalista sobie wladowal dzialke:/
Cichy, moze sie i mylilem.. jest duzo prawdy w tym co mowisz..ale spoko.. Raczej byl nacpany... wogole niestety w tamtym okresie..ciagle jezdzil w kanał :/
Wazne ze Alice In Chains zrobilo wszechunplugged i tyle.
a kwestie cpania Layne'a uważam za zamkniętą..bo jest to fakt wszechstronnie znany.
Ja od pewnego przestałam rozpatrywać jakimi to ludźmi byli ci wszyscy nasi rockowi idole. To zaprzątanie myśli, ja słucham ich muzyki i to podziwiam. Jedną rzecz tylko podsumowuję. Właśnie chodzi tu o narkotyki. Wszyscy ćpuni zaliczają się do jednej szufladki, bez względu jacy to wspaniali nie byli. Patrzę na nich z dystansem, bo wiem, że do pewnych rzeczy nie powinno się dopuszczać. Kiedy za każdym razem oglądam oglądam Unplugged Alice i widzę Layna... To naprawdę mi się robi smutno, chociaż czasami jestem pod tym względem bezwzględna - spieprzyłeś, trzeba było pomyśleć.
Świetna dyskusja.Jak sprawa sądowa.Ale jedno jest i było pewne ,że Leyne był zaawansowanym narkomanem i był dobrze zrobiony na koncercie bez prądu.Jednak był też wspaniałym artystą i to jest ważne.
Ale jedno jest i było pewne ,że Leyne był zaawansowanym narkomanem i był dobrze zrobiony na koncercie bez prądu.
Moth
Pytam więc - skąd ta pewność ?
To,że nie był małym drobnym ćpunkiem a mocno uzależnionym człowiekiem wiesz bo wykazują to twoje wcześniejsze posty.A to,że był na haju podczas unplugged wyczytałem w jakimś czasopiśmie muzycznym (w krótkim wywiadzie z basistą czy perkusistą).Było to kawał czas temu i nie pamiętam już tytułu tej gazetki.Pamiętam tylko,że było to wydawnictwo ze stanów.Poza tym nie mam takiej potrzeby by to udowadniać.Poszperasz głębiej to sam znajdziesz na to dowody i odpowiesz sobie na to pytanie jeśli musiz mieć pewność.
Zastanawiam się cały czas jaki ma sens ta dyskusja?!
Skoro był uzależniony od narkotyków, to brał je chcąc czy nie chcąc, potrzebował ich jak normamalny<tu mam na myśli nieuzależniony>człowiek powietrza!
Nie lepiej prozmaiwać o dorobku Alicji, o artyscie jakim był Layne?
Artificial, no owszem, jasne, że lepiej porozmawiać.. ale także nie można oddzielać tych dwóch rzeczy. Był wspaniałym człowiekiem i artystą , ale także i zwykłym ćpunem.. oczywiście różniącym się od takich siedzących na dworcach i ćpających z powodu patologii itp. .. jest to ważna częśc jego życia i niestety to narkotyki prowadziły go przez jego większość. Nie można byc zaślepionym.
Co do Unplugged.. biorąc pod uwage to w jak mocnym uzależnieniu był wtedy Staley, stuprocentowo pewne jest to, że był pod wpływem..bo człowiek w tak głebokim uzależnieniu, nie bylby w stanie pierdnąć bez heroiny, a co mówic tutaj o spiewaniu koncertu..
hmmm też myślę, że na unplugged był naćpany... ale.. on w którymś tam wywiadzie powiedział pewne zdanie (już nie pamiętam dosłownie), którego sens był taki, że nie musiał brać przed koncertem, gdyż tamta atmosfera była jak narkotyk.
_________________ If I can't be my own
I'd feel better dead!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum