Tylko Rock i Hłamer Powiem szczeze że to jakiś szit.
Mnie nie przeszkadza że się nie mówi o nim głośno, ja pamiętam - mnie to wystarcza, oczywiście można by wspomnieć, też by było miło ale jak nie to nie bez łaski
Wiek: 22 Dołączył: 31 Sie 2006 Skąd: Bartoszyce/Gdańsk
Wysłany: 2006-12-05, 18:24
Tak zupełnie z innej beczki - śmierć Layne'a.
Zmarł w zapomnieniu, leżał martwy przez kilka dni, zanim jego ciała nie odnalazła policja. Przedawkował. Mieszanka speedball + alkohol podziałała jak trucizna. Na kilkanaście dni przed śmiercią mówił, że nie ma już przyjaciół, że ci, z którymi tworzył AiC odsunęli się od niego. Twierdził, że po śmierci swojej dziewczyny jest sam. Oficjalnie podaje się za przyczynę śmierci przedawkowanie. Może i tutaj ktoś doszuka się teorii spiskowej ?
Jednym zdaniem - szmata narkotyczna zabiera największych artystów.
layne był niezwykłą osobą chyba wszyscy, którzy chociaż zetknęli sie z jego muzyką o tym wiedzią..... facet żył swoją muzyką....wkładał do nej cząstke siebie..
o jego wielkości jego świadczy fakt ze już go z nami nie ma a jego muzyka wciąż jest żywa, a fanów alisków nie ubywa, wręcz przeciwnie....
Wspanialy czlowiek nie zyje ciałem..ale duszą, swoają muzyka ciągle jest z nami... pamietamy i oddajemu mu hołd....
...............................................................................
Layne Staley 22.08.1967 - 05.04.2002 Rest In Peace
...............................................................................
Tributowy film.. umieszczony na oficjalnej stronie Alice In Chains z okazji 40 urodzin Layne'a Staley'a. Polecam.. genialne. Jest takze dostepny na youtube..ale w złej wersji, bo nakrecony podczas jednego z kloncertow..kiedy to panowie z AIC robili przerwe.. także prawie nic nie widac.
Layne Staley był niezwykłym, charyzmatycznym wokalistą. Nieraz słuchając jego ryku na jakiejś koncertówie ciary mi po plecach przechodziły. Wspaniały muzyk, obdarzony wspaniałym głosem. AIC bez niego nie ma już tego czegoś, nie umiem tego nazwać. Między innymi to Layne dodawał tego kopa Alice In Chains. Ehh... niestety dragi... szkoda gadać...
Wracając do tematu o rocznicy śmierci Staley'a w mediach to niezgadzam się z przedmówcami. Kiedyś słuchałem 5 kwietnia radia i szły piosenki Alice In Chains przeplatane piosenkami Nirvany. Na dużej ilości stronek (nie poświęconych ściśle grunge'owi) wspominano go. Podobno kiedy ogłoszono śmierć Layna, to na logu MTV zamieszczono czarną wstęgę (czy coś w tym stylu), zresztą dużo innych stacji i programów muzycznych postąpiło podobnie. Ogólnie Staley nie jest tak popularny jak Cobain, ale nie przesadzajcie z tym że o tym pierwszym kompletnie zapomniano. Pozatym ważne że Layne żyje w nas...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum